Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Priests „Nothing Feels Natural ”

14 Lutego 2017

"Make punk rock great again!" - tak niektóre anglosaskie portale muzyczne reklamowały pierwszy pełnoprawny album Priests. Nie ulega wątpliwości, że elekcja Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych wywołała skrajne reakcje i spolaryzowała sporą część amerykańskiego społeczeństwa. Tak czy siak, śladów firmowanej muzycznej rewolty nie widać; wypada zatem zastanowić się, czy "Nothing Feels Natural" jest rzeczywiście płytą tak dobrą i zaangażowaną, czy też anglojęzyczne media dokonały efektownej hiperboli, niewytrzymującej w starciu z rzeczywistością.

Na samym początku warto wspomnieć o tym, że Priests to zespół mocno sfeminizowany - i to na tyle, by zatarte zostały niezwykle modne obecnie w życiu publicznym parytety (jedynym mężczyzną w składzie zespołu jest gitarzysta Gideon Jaguar). Nie wydaje się być to jednak novum w muzyce punkrockowej/postpunkowej; w drugiej dekadzie XXI wieku spore sukcesy na alternatywnym poletku odniósł przecież zespół Savages, a szlaki dla tego typu przedsięwzięć już pod koniec lat 70. przecierały Ana Da Silva i Gina Barch z The Raincoats.

Na papierze niepozornie wygląda także muzyka; mamy do czynienia z hałaśliwą odmianą rocka wywodzącą się mniej lub bardziej bezpośrednio z punkowej/postpunkowej stylistyki. Czwórka z Dystryktu Columbia raz raczy słuchaczy rozbudowanymi, hałaśliwymi kompozycjami przywodzącymi na myśl echa Television ("Appropriate"), by potem zaserwować post-punkową piosenkę w bardziej tradycyjnej estetyce ("Nicki"). Zaskoczeniem nie może być także krautrockowa motoryka ("No Big Bang"), podobnie jak polityczno-społeczne zaangażowanie i nastrój buntu - skądinąd niebędące zagadnieniem tejże recenzji. W takim wypadku siłą Priests musiał stać się melodyczny anturaż.

"Nothing Feels Natural" wręcz kipi dobrymi melodiami, co na szlaku przetartym przez wszelakich epigonów Pere Ubu czy Sonic Youth jest osiągnięciem nie lada. Pomyli się także ten, kto posądzi zespół o jednostajność; mimo obracania się w określonej estetyce, Priests potrafią naprawdę mocno zaskoczyć, a w pamięć zapadają zwłaszcza dwa utwory. Jednym z nich jest "Jj", brzmiący jak mariaż post-punku z surf rockiem, równie słoneczny, co pulsujący i niepokojący. Drugim jest "Suck", podbity niemal taneczną, funkową melodią. Przyznam szczerze, że podczas słuchania tego utworu czekałem jedynie na Davida Byrne'a z Talking Heads, któremu piosenka wydaje się być wręcz dedykowana. Parafrazując klasyka - "ten plus przysłania wszelkie minusy".

Nieco ponad pół godziny grania kipiącego energią, acz programowo oszczędnego w formie - wydaje się, że to trochę za mało, by rozpętać kolejną punkową rewoltę, która surowo rozprawi się z rzeczywistością. Jeśli jednak naprawdę "punk rock will make great again", to należy pamiętać, iż rolę swoistego krążownika "Aurora" - z dość głośnym hukiem - wypełnił zespół Priests.

Jarosław Turski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
27.1.2017

Wydawca:
Sister Polygon Records

Lista utworów:

1. Appropriate
2. JJ
3. Nicki
4. Lelia 20
5. No Big Bang
6. -
7. Nothing Feels Natural
8. Pink White House
9. Puff
10. Suck

Informacje o wykonawcy

Priests

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.