Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Natalia Niemen „Niemen mniej znany”

22 Marca 2017

Nazwisko nie zawsze pomaga w życiu. Czasami sprawia, iż jest jeszcze bardziej pod górkę, o czym przekonała się młodziutka Natalia Niemen, kiedy zadebiutowała pod koniec lat dziewięćdziesiątych popową płytą "Na opak". Nie zrobiła zawrotnej kariery i z tego powodu, czyją była córką - jakoś tak niesprawiedliwie od dzieci wybitnych twórców wymaga się więcej niż od początkowo anonimowych wykonawców. Gorzkie początki zapewne zniechęciły artystkę do mainstreamu i "paszołbiznesu", skoro z płytą wydaną pod własnym nazwiskiem wraca dopiero po dwudziestu latach. Oczywiście przez te lata Niemen nie leżała bezczynnie na hamaku pod palmami - odnalazła niszę w muzyce religijnej, a od jakiegoś czasu słychać było o tym, że przymierza się do nagrania płyty z utworami z ostatnich dwóch wydawnictw ojca - "Terra Deflorata" i "spodchmurykapelusza".

Fakt, iż utwory nagrane samodzielnie przez Czesława Niemena i jego arsenał syntezatorów (tzw. robotestrę), a przez co dziś brzmiące archaicznie, doczekały się rockowych, zespołowych aranżacji, pomoże zapewne Natalii Niemen w propagowaniu mniej znanych dokonań ojca. Przydałoby się koniecznie przypomnieć je publiczności także w oryginalnej wersji, nie mówiąc już o płytach, którymi Czesław Niemen tworzył kanon polskiego rocka progresywnego. Owszem, pod koniec minionego roku ukazała się reedycja "Marionetek", ale wyłącznie na winylu, co jest moim zdaniem absolutnym skandalem. Wierzę, że doczekamy się także kompaktowych wznowień.

Sama okładka krążka "Niemen mniej znany" jest dosłownym puszczeniem oczu do fanów Czesława Niemena, lecz nie tylko spojrzeniem i rysami twarzy wokalistka przypomina swojego tatę - także głosem i sposobem jego użycia. Na ile to imitacja, a na ile po prostu genetyka? Elementy naśladownictwa w wykonaniu Natalii Niemen można usłyszeć choćby w postaci użycia charakterystycznej dla Kresowian miękkiej wymowy głosek, z której Czesław Niemen - jako repatriant z dzisiejszej Białorusi - słynął. W wykonaniu jego córki brzmi to niekiedy nieco sztucznie - w wykonaniu Czesława było to zupełnie naturalne. Czasami pojawia się wrażenie, że to, co Czesławowi Niemenowi przychodziło bez wysiłku (albo to się - nam słuchaczom - tylko tak wydawało), dla Natalii Niemen stanowi wysiłek niemal krtaniołomny. Przykładem tego - podniosły utwór "Terra Deflorata", w którym Czesław Niemen dał pełen popis swojej niezwykle szerokiej skali, przechodząc od tonów niskich, do bardzo (jak na głos męski) wysokich. Słuchając tego utworu w wykonaniu Natalii mam odczucie, że miała z tym utworem problem i przy wyższych dźwiękach mocno forsowała struny głosowe. Z większości wykonań wyszła obronną ręką, choć niekiedy trochę zbyt intensywnie eksploatuje swój głos, co sprawia, że jej siłowy krzyk bywa - momentami - z lekka drażniący ("Dolaniedola"). Kiedy śpiewa nieco niżej, wykorzystując chrypkę, brzmi zarazem podobnie do ojca, a przy tym po swojemu.

Co można powiedzieć o akompaniamencie? Tradycyjnie rockowe instrumenty odświeżyły i ożywiły pierwotne zamysły przytłumione przez technologię. Dzięki prawdziwej, a nie syntetycznej sekcji rytmicznej, kompozycje zyskują na dynamice (promujący płytę "Pojutrze szary pył", "Dolaniedola", "Trąbodzwonnik"). Choć postawiono na rockowe brzmienie, to nie zrezygnowano z klawiszy i syntezatorów (np. w "Spojrzenie za siebie"). Nie są one nachalne, pojawiają się kiedy trzeba i robią swoje (podobnie jak świetnie wykorzystany saksofon). Jest także i kilka okazji do zadumy (zaaranżowana na fortepian i głos "Zezowata bieda", uduchowiona aranżacja wspomnianej "Terry Defloraty", wzruszające "Spodchmurykapelusza" czy wręcz zimny i minimalistyczny "Śmiech Megalozaura"). Muzycy, którzy wzięli udział w przygotowaniu tego wydawnictwa, wykonali kawał naprawdę dobrej pracy, by przetranskrybować utwory stworzone wyłącznie na syntezatorach na żywe instrumenty, a przy tym nadać tym kompozycjom sznytu i uwypuklić nie zawsze wpadające na pierwszy plan melodie z oryginalnych wykonań. Niezwykle ucieszył mnie gościnny udział Krzysztofa Zalewskiego, który zaśpiewał z Natalią Niemen w duecie "Począwszy od Kaina", całkowicie kradnąc jej "show".

Czy Natalia Niemen pójdzie za ciosem i za jakiś czas zaprezentuje autorski album, którym zamknie usta krytykantów zarzucających, że "jedzie" na nazwisku? Takich głosów zapewne po premierze płyty "Niemen mniej znany" nie braknie, choć uważam, że byłyby uzasadnione, gdyby wzięto na warsztat utwory z pierwszego okresu twórczości, a nie ostatniego - faktycznie niedocenionego i przykrytego kurzem z racji archaicznego brzmienia i specyficznych, nieco napuszonych pod względem treści i eksperymentalnych pod względem lingwistycznym (mnogość neologizmów) liryków. Trzymam więc kciuki, życząc powodzenia i rekomendując album "Niemen mniej znany" nie tylko znawcom i fanom Czesława Wydrzyckiego, ale przede wszystkim tym, którzy myślą, że Niemen to tylko "Dziwne światy", "Papugi" i "Wspomnienia".

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.2.2017

Wydawca:

Lista utworów:

1. Pojutrze szary pył
2. Począwszy od Kaina
3. Zezowata bieda
4. Spojrzenie za siebie
5. Trąbodzwonnik
6. Doloniedola
7. Spodchmurykapelusza
8. Antropocosmicus
9. Jagody szaleju
10. Terra deflorata
11. Nie wyszeptuj
12. Status mojego ja
13. Śmiech megalozaura

Informacje o wykonawcy

Natalia Niemen

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.