Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Blackfield „Blackfield V”

30 Marca 2017

Po wydaniu czwartej płyty brytyjsko-izraelskiego kolektywu mogło się wydawać, że to już koniec jego działalności w obecnej formie. Steven Wilson, który na dwóch poprzednich krążkach Blackfield ograniczył swoją rolę nieomal do minimum, zapowiadał, że poświęci się projektom solowym. Na szczęście po paru miesiącach pojawiły się potwierdzone informacje, że razem z Avivem Geffenem i Alanem Parsonsem pracują nad nowymi nagraniami. Piąty album zespołu miał pojawić się już ubiegłej jesieni, ale samo rejestrowanie materiału trwało półtora roku. Dziś można powiedzieć, że warto było poczekać.

"Blackfield V" skupia się przede wszystkim na kolejach życia, wykorzystując metaforykę oceanów. Sama muzyka wpasowuje się w to założenie, bowiem od razu może skojarzyć się z uspokajającym widokiem tafli wody. Co prawda momentami porządek się burzy, ale to bardziej ptaki łowiące ryby czy rzucane kamyki niż choćby silniejszy podmuch wiatru. Nie jest przez to bynajmniej monotonnie ani usypiająco; melodie wyraźnie się zmieniają, nie mówiąc już o w miarę równym podziale partii wokalnych. I tak mamy nieco uduchowiony singiel "Family Man", z odległym śpiewem Wilsona i surowszym głosem muzyka na "How Was Your Ride?", gdzie ma się wrażenie swobodnego dryfowania bardziej w Morzu Martwym niż jakimś głębszym zbiorniku. Klimatycznie jest też w geffenowskim "Sorrys", w którym na dźwięcznej gitarze oparto pogłos i echo refrenu.

Wspomniane wzburzenia wody to na pewno "The Jackal", w którym mocniej wyeksponowana jest gitara elektryczna. Steven i Aviv dzielą się tutaj wokalami (wcześniej robią to także na "Life Is The Ocean"), nadając tym utworowi ciekawą formę wymiany myśli. Inaczej jest również na "Undercover Heart", której statyczny rytm nadaje pewnej zaczepności czy nawet drapieżności. Podkład idealnie łączy się z keyboardem, jeszcze bardziej uwydatniając chropowaty wokal Geffena. Szkoda, że Blackfield rezygnuje z tego na refrenie, bo zdecydowanie można było pociągnąć melodię przez całą piosenkę.

Warto też wspomnieć o dwóch instrumentalnych kompozycjach. Łącznie trwają niewiele ponad cztery minuty, ale nie są to bynajmniej wypełniające miejsce reprise'y. Otwierający krążek "A Drop In The Ocean" faktycznie jest tylko cząstką zawartych na albumie pomysłów, ale gdy wsłuchać się uważniej, można poczuć się jak drobinka, bezpieczna wśród szalejącego żywiołu. Do tego piękne, smyczkowe harmonie mogą się kojarzyć z soundtrackiem do filmu z lat 40. "Salt Water" jest bardziej jak spacer po ogrodzie o wschodzie słońca, kiedy na liściach wciąż osiada rosa, a słońce nie zdążyło jeszcze zagrzać ziemi.

Trwający czterdzieści cztery minuty "Blackfield V" to najdłuższy z dotychczasowych longplayów zespołu. Liczby nie oszałamiają, ale jeśli w czasie nagrań cały czas trzymali poziom tej płyty, to nie byłoby z czego skracać nawet przy godzinnym krążku. Muzyki słucha się więcej niż przyjemnie, a po zakończeniu całości ma się ochotę wrócić przynajmniej do niektórych fragmentów. Choć po nowy, solowy materiał Wilsona zapewne sięgnąłbym z zainteresowaniem, to moim zdaniem powinien skupić się właśnie na tworzeniu takich dzieł z Geffenem i spółką niż czymkolwiek innym. Przydałaby się też jakaś trasa koncertowa, bo od ostatniego występu Blackfield w Polsce minęły już trzy lata.

Jędrzej Rakoczy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
10.2.2017

Wydawca:
Kscope

Lista utworów:

1. A Drop In The Ocean
2. Family Man
3. How Was Your Ride?
4. We’ll Never Be Apart
5. Sorrys
6. Life Is The Ocean
7. Lately
8. October
9. The Jackal
10. Salt Water
11. Undercover Heart
12. Lonely Soul
13. From 44 to 48


Informacje o wykonawcy

Blackfield

Inne recenzje płyt wykonawcy

Blackfield - Blackfield
Blackfield „Blackfield&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Aleksander "Malkavian" Stępień
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.