Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Queens Of The Stone Age „Villains”

30 Września 2017

Josh Homme - mimo upływu lat to nazwisko nadal elektryzuje i to pod każdą odsłoną. Dla jednych to ostatni prawdziwy rockman z krwi i kości. Dla innych - sprytny hochsztapler, który swój "robot rock" potrafi zaszczepić nawet takim legendom jak Iggy Pop. Prawda jak zwykle jest gdzieś pośrodku. Od absolutnie wspaniałej "...Like Clockwork" minęło już cztery lata, ale jedyny stały członek Queens bynajmniej nie próżnował. Ukazała się przecież płyta Eagles Of Death Metal, także płyta Iggy'ego Popa. I kto wie czy właśnie ona nie jest najważniejszą cegiełką, jaką do "pustynnego" rockowego muru dołożył Homme w ostatnich latach - bo nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to do niej najnowszy krążek próbuje równać.

I nie tylko do niej. Homme, podobnie jak przy poprzednich dwóch płytach, znów patrzy życzliwym okiem zarówno na szeroką twórczość legendarnego punkowca, jak i na berliński okres Davida Bowiego. Do tego dokłada pomysły z przebojowego "Songs For The Deaf", trochę elektroniki pod postacią klasycznych syntezatorów, miesza i serwuje dobrze znany robot rock. Na pewno znajdzie się spore grono osób, które uzna "Villains" za najlepszy przykład tegoż właśnie robot rocka. Producent w osobie samego Marka Ronsona (Bruno Mars, Adele) dokłada taneczny pierwiastek i kapitalnie wkomponowuje go w pustynny charakter muzyki. Nie znaczy to bynajmniej, że zrobiło się jakoś mocno lżej. Ciężar pozostał, ale jest równoważony przez sporą dawkę przestrzennych klawiszy, różnie wyeksponowanych i dodających sporo kolorytu.

Już w otwieraczu, po rozbudowanym wstępie atakuje nas motoryczna gitara podbita klawiszem a'la Gary Numan, a wszystko mocno kojarzące się z estetyką Davida Bowie. Podobne wibracje słychać w "Un-Reborn Again", który ma trochę bardziej post-punkowy charakter. Stary, dobry, pustynny rock odzywa się w "Domesticated Animals", gdzie złamany rytm oparty na przesterowanym basie miesza się z lekko symfonizującymi (jest takie słowo?) melodiami. W wolniejszym "Fortress" mieszają się niemal wszystkie inspiracje i znaki firmowe lidera - ciężka gitara, dobra melodia, pulsująca sekcja, klasyczne syntezatorowe brzmienie zakorzenione w końcówce lat 70. "Head Like A Haunted House" to już taneczna wariacja na temat hardcore punka - odarty z agresji motyw rodem z Dead Kennedys miesza się właściwie ze wszystkim, co w rocku może mieć przedrostek psycho. I co najważniejsze - słuchając tego, ani na sekundę nie da się zapomnieć, z kim mamy do czynienia.

Bardzo ciężko wyrobić sobie zdanie o tym albumie po kilku odsłuchach. Mimo, że właściwie nie ma tu nic, czego Homme by już wcześniej nie nagrał, to dzięki umiejętnemu mieszaniu i sprytnym zabiegom brzmieniowym, album delikatnie wymyka się z charakterystycznej stylistyki zespołu. Nie ma tu hitów, które porwałyby serca od pierwszych dźwięków, nie ma też nic, co powodowałoby jakiś rumieniec wstydu. Z każdym kolejnym wciśnięciem play przekonuję się, że to mądra, wyważona i świetnie przemyślana płyta. Stary, dobrze znany charakter Queens zderza się z nowszym, lekko odświeżonym obliczem lidera. Wynikiem jest remis, w tym wypadku wyjątkowo sprawiedliwy, bo osiągnięty po emocjonującym pojedynku.

Rafał Chmura

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
25.8.2017

Wydawca:
Matador Records

Lista utworów:

1. Feet Don't Fail Me
2. The Way You Used to Do
3. Domesticated Animals
4. Fortress
5. Head Like a Haunted House
6. Un-Reborn Again
7. Hideaway
8. The Evil Has Landed
9. Villains of Circumstance

Informacje o wykonawcy

Queens Of The Stone Age

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.