Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Kamienne Ogrody „In My World”

Gdyby taka płyta przeszła bez echa, byłoby to tyleż niezrozumiałe, co niesprawiedliwe. Trzeba byłoby też poważnie zastanowić się nad weryfikacją teorii, jakoby to rynek najlepiej określał wartość produktu. Ale oczywiście w te aspekty w przypadku oceny działalności artystycznej nie powinno się szczególnie zagłębiać.

Słuchając "In My World" nie mogłem uwierzyć, że historia tej makowskiej formacji rozpoczęła się od fascynacji Iron Maiden, Motörhead, czy Slayerem. Bowiem dziś zwykło porównywać się Kamienne Ogrody do Alice in Chains. Czy słusznie? Nie do końca. Choć jest grunge?owo - nie da się ukryć. I z pewnością z wielkiej trójcy tego gatunku muzycznego, to kapela Layne?a Staleya jest najbliższa Kamiennym Ogrodom.

W przypadku tego materiału śmiało można pisać o artystycznym uniesieniu. Zaczyna się dość obiecująco. "Madness Comes in the Evening" to kompozycja okraszona brudem - nie grunge?owym, ale zdecydowanie bardziej nowoczesnym. Fakt ten raczej nie wychodzi jej na dobre, jednak nie przysłania on też plejady świetnych pomysłów.

Jednak to jeszcze nie jest apogeum możliwości Kamiennych Ogrodów. Muzycy tego zespołu najlepiej sprawdzają się w spokojnych, bez mała akustycznych formach. Utwór tytułowy jest absolutną perełką. Etykieta "grunge?u bez brudu" (tak, tak - to jeden z paradoksów wynikających z przyjętej nomenklatury) szczególnie dobrze pasuje do "In My World". Piosenka jest fenomenalna pod każdym względem. Proste, ale zarazem przejmujące, świetnie zaaranżowane partie gitar, tajemniczy, czysty, absorbujący wokal oparty na urokliwej linii melodycznej... Wymieniać można by długo. Dla mnie klasyka. Od teraz nie musimy się czuć gorsi, że nie mamy kompozycji na miarę "Nutshell".

Kamienne Ogrody wyśmienicie bronią się też w utworach łączących delikatność z mocnymi riffowymi momentami ("Black and White Princess"). Właściwie we wszystkich piosenkach słychać oryginalność formacji. Nie można mieć wątpliwości, że choć słusznie czerpią z wartościowych inspiracji, to są na tyle sprawnymi artystami, że nie doprowadza to do wtórności. Choćby wokal Zbigniewa Wyrzykowskiego. Stanleya przypomina właściwie tylko gdy przeciąga dźwięki. W pozostałych okolicznościach już dobrze słychać jego sympatyczną barwę głosu.

I wszystko byłoby tak piękne i kolorowe, gdyby nie końcówka płyty. Mam wrażenie, że zabrakło pomysłów. "My Friend Johny", "Other Side", czy "The Chosen One" to zdecydowanie słabsze kompozycje. Może muzycy potrzebowali więcej czasu? Szkoda, bo gdyby udało im się utrzymać poziom z początku płyty, to można by mówić bez wahania o jednym z najlepszych albumów roku. A tak - należy okrzyknąć Kamienne Ogrody tylko (a może "aż) niezwykle obiecującą kapelą z olbrzymim potencjałem.

Bartłomiej "Eternus" Biga

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
14.6.2007

Wydawca:
Equilibrecords

Lista utworów:

Madness comes in the evening - 3:39
Black and white princess - 4:05
In my world - 3:47
I feel lonely - 3:08
Feel the music - 2:53
Far away from there - 4:13
Escape - 4:22
My friend Johny - 4:50
You are my chance - 4:19
The chosen one - 3:04
Other side - 5:30
She rides the wind - 4:26
Last request - 3:14

Informacje o wykonawcy

Kamienne Ogrody

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.