Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Manowar „Warriors Of The World”

Po sześciu latach oczekiwania królowie metalu powracają z nowym krążkiem - Warriors Of The World. Oczywiście nie było tak, że przez te sześć lat nie dochodziły żadne wieści z obozu Manowaru - muzycy wypuścili na rynek kilka pośrednich wydawnictw typu płyty DVD z zapisem koncertów, jednak to wszystko to tylko pokarm drugiej kategorii dla fanów grupy nie tak odżywczy i smaczny jak kolejna płyta długogrająca.

Sam krążek nie wyróżnia się niczym szczególnym. Okładka wykonana w tym samych, charakterystycznym dla grupy stylu z wojownikiem bez twarzy (ale z długimi włosami ;) na pierwszym planie trzymającym flagę Stanów Zjednoczonych za nim inni wojownicy również z flagami. Całość wykonana starannie i estetycznie - pasuje to tego co usłyszymy na krążku jak i do całej twórczości Manowar.

Ale nie o okładce mam pisać... Jeśli miałbym określić w trzech słowach ten album użyłbym po trzykroć wyrazu patos. Teraz ktoś może powiedzieć - więc nic nowego, Manowar zawsze tak grał - a jednak! Krążek wcale nie jest zachowawczy, muzycy pokusili się o kilka eksperymentów...

Album otwiera utwór Call to Mars - krótka zagrywka na perkusji, gitara tworząca klimat i wchodzi wokal - całość wręcz wgniata w fotel słychać, że chłopaki są w dobrej formie. W tym kawałku tylko perkusja zagrana została bardzo zachowawczo co nie dziwi, jeśli chodzi o Manowar. Kolejny utwór (Fight for Freudom) również bardzo podniosły, całość jednak bardziej stonowana i wolniejsza.

Muzycy zrobili rzecz, która kiedyś była nie do pomyślenia na albumie Manowaru - cover, na krążku znajdują się dwie takie kompozycje - pierwsza to opera Giacomo Pucciniego Nessun Dorma wykonana bardzo standardowo nie zachwyca, właściwie tylko pod koniec pokuszono się o własną interpretacje, druga to kawałek Elvisa Presleya - An American Trilogy. Ten utwór wywołuje we nie bardzo mieszane uczucia, z jednej strony zupełnie nie pasuje do stylistyki płyty psując tym samym klimat, ratuje go chyba tylko refren (gloria, gloria alleluja...), z drugiej jednak zagrany jest bardzo ciekawie i tym samym jest wart posłuchania. W całość wpleciona została jedna ballada - Swords In The Wind.

Eric Adams jak zwykle śpiewa o bitwach, mężnych wojownikach, walce i śmierci. Przyznam, że taka tematyka odpowiada mi i słuchając mam czasami ochotę chwycić miecz i rzucić się w wir walki. Na szczęście te chwile zapomnienia szybko mijają (:P) dowodzi to jednak, że panowie doskonale wiedzą co robią, zresztą nie na darmo nazywani są królami metalu...

Warriors Of The World to album warty posłuchania, zawierający ciekawy materiał. Jednak w porównaniu np. z klasycznym już Kings Of Metal wypada dość blado. Po albumie, na który trzeba było czekać aż sześć lat należy się spodziewać znacznie więcej. Ale tym razem tego znacznie więcej nie usłyszymy w wykonaniu Manowar.

Mariusz "Consus" Kabała

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3.5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
4.6.2002

Wydawca:
Nuclear Blast

Lista utworów:

Call to Arms – 5:29
The Fight for Freedom – 4:26
Nessun Dorma – 3:29
Valhalla – 0:32
Swords in the Wind – 5:10
An American Trilogy – 4:20
The March – 3:56
Warriors of the World United – 5:56
Hand of Doom – 5:49
House of Death – 4:19
Fight Until We Die – 4:00

Informacje o wykonawcy

Manowar

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.