Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Triquetra „T”

Przyznam szczerze - nie mam zwyczaju padać na twarz przed znanymi nazwiskami, pojawiającymi się na okładkach płyt, bądź to jako producenci, bądź to jako recenzenci. Kiedy więc zobaczyłem na ulotce (po zapoznaniu się z powyższą, w razie wątpliwości spytaj lekarza, lub farmaceutę) pochlebne recenzje m.in. Lecha Janerki, Titusa, czy Piotra Banacha, mój zmysł krytyczny uległ wyostrzeniu. Tym prędzej wrzuciłem więc płytkę do odtwarzacza i...

...zaczyna się intrygująco - ciekawy rytm perkusji, pojawia się gitara, potem klawisze, wokal przepuszczony przez "megafonowe" efekty. Intrygujący klimat i nietuzinkowe brzmienie od razu rzuca się w uszy. W refrenie utwór dostaje wykopu i z około - grunge'owego grania przeistacza się w czysto punkowego killera, wzbogaconego o ładne dźwięki... cymbałek. Prawda, że brzmi insteresująco?
Ale, na szczęście, przypisywanie Triquetrze jakiegokolwiek znanego wcześniej gatunku muzycznego jest bezcelowe. Takiego grania po prostu nie da się sklasyfikować. Muzyka na T to bardzo apetyczna potrawka rockowa, z dodatkiem wszystkiego, co można pod ten gatunek podciągnąć i wszystkiego, co z niego wyewoluowało. Ta płyta najpierw kopie z death metalowego riffu, a za chwilę kołysze słuchacza w rytm jazzowej, "pędzelkowej", perkusji i łagodnego wokalu a'la Marcin Świetlicki. W zasadzie nie wiadomo, czego się spodziewać po następnym kawałku. Wszystkie elementy dobierają się, jednak, w niesamowicie zgraną całość - nic nie drażni, nie irytuje, nie przeszkadza delektować się dźwiękami, płynącymi z głośników.

Muzyka jest nietuzinkowa, to i teksty powinny wznieść się ponad przysłowiową dupę Maryny. Także i ten warunek został spełniony - liryki Podola są szczere i bezpośrednie, a przy tym dotykają tematów trudnych, jak np. miłość i rozstanie w utworze Constans:

...jakiś czas już czuję stop-klatkę w życiu mym
coś mówi mi, że stało się źle, gdy zabrałem Ci mój adres.
Dziś otwieram karty, daję Tobie szansę,
daję szansę prawdzie na wygraną.
A światło jest zielone,
nie ma przeszkód, bym Cię kochał!...


Dobre, nie? A to tylko jeden z 10 utworów na płycie. Cała T to równe 50 minut pięknej wędrówki przez głęboką, inteligentną i przestrzenną muzykę, jakiej współcześnie na polskiej scenie praktycznie nie ma. Wybranie najlepszego kawałka jest zadaniem niewykonalnym (bo wszystkie są znakomite), ośmielę się więc jedynie wyróżnić Constans i Sabat jako moje ulubione, chociaż zapewne każdy, kto jest uświadomiony muzycznie będzie chciał polemizować.

Jak, w paru zdaniach, smakuje ta płyta? Jak poranna kawa i pierwszy papieros na dobre rozpoczęcie dnia, albo jak jazda autobusem na uczelnię o 6 rano przez budzący się właśnie do życia Kraków. Ta płyta jest szczególna nie tylko dlatego, że mimo swej różnorodności jest jednolita i nie tylko ze względu na jej zjawiskowość, ale przede wszystkim, ze względu na szczególną, niedefiniowalną, atmosferę, jaką stwarzają te dźwięki.

Michał Błaszczyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2006

Wydawca:
Paganini

Lista utworów:

szpieg T
77
punkt
sabat
no.5
+
memento
prastora
constans
...

Informacje o wykonawcy

Triquetra

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.