Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Piano Magic „The Troubled Sleep Of Piano Magic”

To było tak. Około piątej rano, ze wskazaniem na "przed piątą" totalnie przyćmiony brakiem snu, zmęczeniem i przebijając się przez papierosowy dym, generowany zresztą po cześci przez moje płuca szedłem sobie chwiejnym krokiem po zimnego heinekena do lodówki. Impreza u kumpla miała się ku końcowi. Jakieś 90% ludzi spało sobie w najróżniejszych miejscach, na piętrze doszło już pewnie do niezłego old-schoolu ("cześć Misiaku, może się przyłączysz?"). Dobra, nieważne. Jeśli wszyscy śpią, to chyba nikomu nie przeszkodzi jeśli zrobię pierwszy odsłuch nowego nabytku płytowego. Zarzuciłem CeDeka do odtwarzacza. Odbiłem kapsel i usiadłem na blacie. Do mojego skołatanego umysłu doszedł dźwięk kroków, potem ktoś zbiegł po schodach, trzaśnięcie drzwiami. Pomyślałem, że albo Adaś przemieszał trunki, albo to z płyty leci. Z płyty, z płyty...

Byliśmy tak dalecy od życia
Że wzdychaliśmy z kazdym podmuchem wiatru...

I nagle spłynęły na mnie delikatne frazy gitary, kosmiczne dźwięki w tle pointowane echem i turbo chorusem ...and it's too late to call you... and I hope she never brings you back to me... Bach! geniusz, czysty geniusz... zloopowana gitara na unoszącym się pogłosie i wchodzący po chwili house'owy połamany beat. A gdy w to wszystko wdarła się klawiszowa fraza - taka niepokojąca, jedna z tych tak cudownie wyświechtanych w thrillerach klasy B... Absolut. Całkowity... Inny świat.

KSIĘŻYC BIJE JAK ZEGAR...

Wybiła piąta. Delikatna, acz wyrazista gitara akustyczna powtarzająca bezbłędnie przez równe dwieście sekund ten sam opadający akord. W tle kobiecy głos, bardzo w stylu sióstr Valtýsdóttir nuci jakąś prostą melodię. Cudowna synteza nowofalowej przeszłości z hybrydą nowoczesnych avant i emo-brzmień. A w sumie to taka konwencjonalna piosenka. Niech będzie, że ballada... Nocny las i szereg postaci przemykających się we mgle. "Stowarzyszenie umarłych poetów"...

Na próżno uciekalismy
Zima zagrodziła nam drogę...

Szybki urywany rytm bębnów, drżąca elektronika w tle, rzężąca gitara. Słowem ciężar Mogwai przemieszany z brzmieniem Godspeed You! Black Emperor... Duszna atmosfera biegu, ucieczki... "Million Dollar Hotel"... Pamiętacie, gdy czerwonowłosa Milla Jovovitch biegła po ulicy w tej długaśnej kiecce? I te błękity...

I przeszłość pełną zeschłych liści
Zgubiła ścieżkę w zagajniku...

Wyciszenie. Mrok. Teraz atmosfera samotnego spaceru młodziaka w nocy po katolickiej szkole. Cienie uciekające spod krzyżowych sklepień i tańczące na ścianach. Powracają te schizofreniczne motywy rodem z "Miasteczka Twin Peaks" Angelo Badalamentiego. Po chwili wyłania się obraz znany z eksperymentów Mike'a Pattona i tego co ten człowiek wyprawia pod szyldem Fantomas. Snują się dalekie echa Tangerine Dream... Zaczynam się zastanawiać. Ta płyta jest pełna odniesień. Muzycznych i filmowych. Każdy dźwięk powoduje natychmiastowe skojarzenie. Mój Boże, ależ to działa na wyobraźnię... I co ja poradzę, że wszystko to jest równoznaczne z repetytorium z historii kina i muzyki?

Wypaliliśmy wśród drzew tyle papierosów
Że migdałowce pachną tytoniem...

Pod siódemką znajduje się dopełnienie tego Absolutu z poczatku płyty, który tak mnie poraził. "Nocny" walc niesiony wysokotonową klawiszową partią i muskanym akustykiem. Płynące snytezatory zupełnie jak te z finału 1492 Vangelisa. To wszystko jakby ścieżka dźwiękowa do serii zdjęć zrobionych w mieście z jadącego samochodu. Rozmyte światła, neonowe barwy i człowiek spoglądający w dal zza szyby pędzącej taksówki. Między Słowami...

Północ

Luxembourg Gardens. Dobiegająca z oddali partia sopranowej arii operowej, po chwili dołącza jednostajny podkład. Bębny wybijają niepokojący rytm. Duet. Jakby rozmowa. Nie, to raczej są strzępki zdań. Wszystko to na tle delikatnej partii gitary. Kobiecy głos przywodzi na myśl Bjork, męski... nie wiem... Markus Acher? może to pora tak działa... Na chwilę wszystko wybucha emo-rockowym żarem, który urywa się tak nagle... Zbyt nagle. Bo gdy dochodzi się do tej dźwiękowej przerzutni, powraca ta duszna atmosfera. I unosi się już do końca. Szczyt. Winona Ryder z tym zagadkowym wyrazem twarzy? "Noc na ziemi"...

A jak mam opisać kodę? Znów tylko gitara, elektronika i głos Ang?le. Katharsis.

Cudowne. Cudownie smutne. Cudownie piękne.

Nad odległym życiem
ktoś płacze
I księżyc zapomniał wybić godzinę...

Autorem wiersza "Księżyc" użytego w recenzji jest Vincente Huidobro.

Aleksander "Malkavian" Stępień

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
15.12.2003

Wydawca:
Green UFOs

Lista utworów:

Saint Marie - 5:40
The Unwritten Law - 3:20
Speed the Road, Rush the Lights - 7:44
Help Me Warm This Frozen Heart - 4:32
I Am the Teacher's Son - 6:29
The End of a Dark, Tired Year - 5:01
The Tollbooth Martyrs - 5:17
When I'm Done, This Night Will Fear Me - 5:05
Luxembourg Gardens - 7:27
Comets - 3:46

Informacje o wykonawcy

Piano Magic

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.