Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Pudelsi „Psychopop”

To czwarta płyta w dyskografii Pudelsów począwszy od pamiętnego, koncertowego zapisu Live'85 krążącego w drugim obiegu przed 19-toma laty, wówczas pod szyldem Dupą, bo taką zespół przyjął nazwę u progu swej artystycznej kariery. Zapowiedzią swoistego novum na tym albumie jest już sama okładka płyty, zdecydowanie różniąca się od ozdabiających trzy wsześniejsze. O ile tamte graficznie spowija ciemny, neurotyczny obraz zapowiadający analogiczną doń muzykę, o tyle Psychopop zarówno graficznie jak i muzycznie tworzy zapowiedź radykalnej zmiany. Okładka jest graficzną ikoną lat 70-tych. Kiczowate, plastikowe lalki, biały miniaturowy pudel z bibuły-pamięta to ktoś jeszcze?, tandetne damskie buty na topornych platformach, a całość spowita różowościami. Muzycznie nie jest już tak różowo. Pudelsi radykalnie zmienili kurs. Sam Maleńczuk półżartem-półserio twierdzi, że musiał wymyśleć nowy gatunek - psychopop właśnie. Nietrudno się domyśleć, że zespół stanął przed nielada wyborem grania muzyki bardziej obliczalnej w znaczeniu komercyjnym, a więc lżejszej pod względem gatunkowym dla tzw. szerszej publiczności, lub w pełni świadomego wpisania się w format sceny niezależnej, a więc grania muzyki z pogranicza neurotycznego rocka i równie introwertycznych tekstów. O tym, że zespół stanął na artystycznym rozdrożu świadczy chociażby tytułowy Psychopop, czy ironiczne, prześmiewczo-osobiste wyznanie frontmana grupy łkającego swój życiowy blues w Jestem sam dosyć często puszczanym przez komercyjne stacje radiowe. I to kolejny krok świadczący o zmianie kursu przez Pudelsów. To zawsze był zespół swoście koncertowy, niemedialny jeśli nie antymedialny, bo która ze stacji radiowych w tym kraju nadałaby chociażby kultową Babalubę?

Co więc świadczy o przełomie na tej płycie? To płyta mentorska (w przypadku lirycznej ręki Maleńczuka to cecha rozpoznawalna na tle całej jego twórczości), lider Pudelsów uprawia mentorsko-cyniczną rozprawę ze współczesnym statystycznym obywatelem X tonącym w mieliźnie plastikowych nawyków. Genialnie zresztą robi to w Noś dobre ciuchy, gdzie dostało się wszystkim w kontekście konfekcyjno-galanteryjnym. Podobnie jak na wsześniejszych płytach Pudelsów i na tej dominuje muzyczny eklektyzm, typowa kompilacja gatunków muzycznych, którą raczej należy już uznać za rozpoznawalną linię zespołu. Mamy tu typowy jazgotliwy rock (Emeryten party) otwierający album, niby dancigowo-weselne bujanie (wspomniane już Noś dobre ciuchy) po melodyjny blues.

Radykalna zmiana, czy raczej przemiana wieńcząca album polega więc na wylansowaniu przez Pudelsów muzycznego campu, świadomego żonglowania kiczem, przesadą dźwięków, przepychem i banalnością słów. To płyta pastiszowa. Zaś tego typu formy wyrazu artystycznego bywają niebezpieczne, ich toksyczność mieści się w błędnym zaklasyfikowaniu autora przez słuchacza, ale to już temat z innej półki. Płyta Psychopop jest zapowiedzią wielkiego boomu na Pudelsów, czego dowodem odbywające się już koncerty zespołu promujące nowy album. Sale koncertowe dosłownie pękają w szwach, ale wcale nie dlatego że na koncerty przychodzi wieloletnia, wierna (i jak dotąd skoromna) publiczność. Zespół dzięki tej płycie pozyskał i zdobędzie jeszcze setki fanów, w czym nie kryje się nic zdrożnego (!) problem polega jednak na tym, że nastoletni fani przychodzący na koncerty zespołu i kupujący tę płytę właśnie, najprawdopodobniej rozpoczynają właśnie muzyczną inicjację z twórczością Pudelsów i na tej płycie równie najprawdopodobniej poprzestaną, nie wykazując zainteresowania historią dyskografii grupy. Tymczasem, krakowscy muzycy nie są bynajmniej debiutantami na muzycznej scenie, to weterani rocka z ponad 20-letnim stażem. Czy jednak obecni (nowi) i przyszli fani zespołu będą o tym pamiętać?

Nie jest to płyta rewelacyjna, raczej przełomowa otwierająca nowy rozdział w dyskografii Pudelsów. Pytanie tylko, jaka będzie nowa stylistyka tego, do niedawna awangardowego zespołu? Póki co, dla fanów ambitnego rocka prawdziwi Pudelsi skończyli się z płytą Narodziny Zbigniewa. Płyta Psychopop to zmiksowany, skropiony tandetnym sosem mariaż popu z rock'n'rollem. Czy przeważy pop, czy rock pokaże kolejna płyta.

Izabela "Iza( )el" Larisz

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3.5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
1999

Wydawca:
S.P. Records

Lista utworów:

Emeryten Party – 3:03
Psychopop – 3:16
Samba-Mamba – 3:01
Szpaner – 2:48
Noś dobre ciuchy – 3:45
Szuwary – 2:50
Kolacyja – 4:48
Boski ogród – 4:22
Lucyfugus – 3:50
Jestem sam – 5:23
Biada-Dada – 4:09
Wampir – 10:10

Informacje o wykonawcy

Pudelsi

Inne recenzje płyt wykonawcy

Pudelsi - Über Alles
Pudelsi „Über Alles&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Altea Leszczyńska
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.