Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Radiohead „Hail to the Thief”

9 czerwca 2003 roku światło dzienne ujrzał nowy album Radiohead - Hail to the thief. Jest to 6 studyjna produkcja zespołu. Jaki jest ostatni album jednego z najbardziej interesujących zespołów światowej sceny muzycznej?

Na wstępie chciałem od razu zapowiedzieć, że nie jestem fanem Radiohead. Dlatego nie oczekujcie od mojej recenzji porównania Hail to the thief z Amnesiac, czy Kid A. Nie będę też pisał o tym, ile ta płyta mogła wnieść, czy wnosi do dorobku zespołu. Ten tekst będzie po prostu o muzyce zawartej na tej płycie.

Podobno są zespoły, u których okładka dużo mówi o zawartości płyty. Z Radiohead jest chyba podobnie. Można więc sądzić, że muzyka na tej płycie jest równie różnorodna i w pewnym sensie eklektyczna, co okładka. Tworzący ją zlepek pojedynczych haseł, z pozoru będących bardzo daleko od siebie. W pewnym sensie, jednak, współgrają one ze sobą i tworzą spójną i logiczną całość. Nie inaczej jest w przypadku muzyki. Słuchanie tej płyty jest jak wędrówka przez magiczną i niezwykle barwną krainę. Krainę akustycznych gitar, krainę kołyszącego fortepianu. Wszystko ciepłe i pełne powietrza. Ale za najbliższym zakrętem odbijamy się od ascetycznych i sterylnie zimnych bębnów elektronicznej perkusji, tylko po to, aby za chwilę spotkać pokrzepiające, miejscami wprost przeciwnie - agresywne, partie gitar. Gdzieniegdzie napotykamy nawet na syntezatorowe wstawki, przywodzące na myśl Pink Floyd lat siedemdziesiątych. Wszystko to okraszone przejmującymi partiami wokalnymi Thoma Yorke'a. Wyżej wymienione, plus trudne rytmicznie partie perkusji powodują, że płyta nabywa specyficznego klimatu. Smaczku dodają kawałki nagrane jakby od razu w studiu.

Przez tą płytę się płynie. Płynie się, zanurzając się w nieprzebranej głębi magicznych dźwięków, zwalniając i przyspieszając na przemian. Jest tam coś hipnotyzującego, co powoduje totalne zasłuchanie się w ten album i jego specyficzny, trochę mroczny klimat. To płyta znakomita do słuchania w nocy. Ta muzyka pasuje jak ulał do gwiazd i innych typowo nocnych zjawisk...

Podsumowując, Ameryki nie odkryję, jak napiszę, że nie jest to płyta łatwa. Nie będzie też niczym nowym napisanie, że jest to płyta interesująca i odpowiednia dla ludzi lubiących ambitne, mało przebojowe, za to pełne emocji granie. I bardzo dobrze że jeszcze nagrywa się takie płyty. To świadczy o tym, że są dzisiaj jeszcze muzycy, którzy nie boją się grać tego, co czują. Nie mówię tutaj tylko o Radiohead. I to właśnie dzięki nim jest jeszcze czego słuchać.

Michał Błaszczyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3.5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
9.6.2003

Wydawca:
EMI/Parlophone/Capitol

Lista utworów:

2 + 2 = 5 - 3:19
Sit down Stand up - 4:19
Sail to the Moon - 4:18
Backdrifts - 5:22
Go to Sleep - 3:21
Where I End and You Begin- 4:29
We suck Young Blood - 4:56
The Gloaming - 3:32
There there - 5:23
I will- 1:59
A Punch Up at a Wedding- 4:57
Myxomatosis- 3:52
Scatterbrain- 3:21
A Wolf at the Door- 3:21

Informacje o wykonawcy

Radiohead

Inne recenzje płyt wykonawcy

Radiohead - A Moon Shaped Pool
Radiohead „A Moon Shaped Pool &rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Paweł Lach
Radiohead - Pablo Honey
Radiohead „Pablo Honey&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Marcin "Turner" Bieniek
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.