Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


15 Minut Projekt „15 Minut Projekt”

Przemysł muzyczny w Polsce a) leży b) kwiczy c) dogorywa. Wszystkie odpowiedzi są poprawne. Nieśmiertelny Marek Sierocki promujący czwartoligowe kapele weselne, ściągający jakieś "gwiazdki" na dwudniowe sopockie lub opolskie masowe barbecue i od kilku lat próbujący wysłać coś polskiego na europeski festiwal badziewia zwany Eurowizją. Drugim gwiazdorem stał się Hirek Wrona, który przywdział teraz rozsznurowane buty i szerokie gacie mesjasza hip-hopu i patrona czarnej muzyki. Szczytny cel (chwała za propagowanie tej starej czarnej muzy w stylu Marvina Gaye itd.), szkoda tylko, że mesjanizm zaczął ostatnio objawiać się w promowaniu anty-hiphopowych bananów wymachujących łapkami i eksponujących łańcuchy. I jakoś nikt już nie pamięta, że debiutancki Kaliber 44, Kinematografia Paktofoniki czy niedawno wydany absolutnie bossowski Jazz w wolnych chwilach O.S.T.R-ego to absolutne highlighty dobijające się do drzwi alternatywy i to na przynajmniej europejskim poziomie.

Dlatego chociaż raz, jak nie jestem fanem naszej polskiej "gwiazdy" (jeeez, jak ja nie lubię tego słowa) Kayah, chylę przed nią czoła, jako że to dzięki niej mógł powstać i nagrywać kolektyw 15 minut Projekt. Historia przedstawia się następująco: Janek Młynarski i Michał Król wpadli na pomysł nagrania piętnastominutowego setu, a jako, że owe jam sessions przerodziły się w normalne nagranie, to otrzymaliśmy produkcję, przy której spotkało się kilkanaście znanych i mniej znanych osobistości. Kayah, Marek Podkowa, Bogusz Bilewski Jr, Novika, Patrycja Gola, Filip Sojka, Ania Szarmach, Piotr Żaczek, MC Apel, Sokół z formacji WWO i ZIP Skład. Ładnie, ładnie...

Introdukcję stanowi minutowy kosmiczny pasaż z klawisza przechodzący płynnie w utwór Najdłuższy chill-out w mieście. I od razu nota za pierwsze wrażenie podskakuje znacznie. Rapowana zwrotka Sokoła, lekko rozżalony głos Ani Szarmach, senny podkład, fortepianowe sample snujące się pomiędzy zloopowaną perkusją. Tekst autorstwa Kayah trochę średni, ale nie razi tak bardzo. Słowem, bardzo fajny chill, ale zdecydowanie plasujący się w okolicach soundtracku pod zmęczone towarzystwo na mniejszej imprezie. Pojawienie się tego utworu na licealnym disco byłoby równoznaczne z dostaniem niezłego opieprzu ("Eeej, wyłącz to, tekno lepiej zapodaj"). "Goodbye motherfucker" z DJ-ką...

Gwoli innych wyżyn na albumie, na pewno wyróżnia się Soca. Delikatny beat, elektroniczne ozdobniki i lekko plumkające klawisze na podkładzie i freestyle Sokoła wypowiadany w tempie karabinu maszynowego z całkiem fajnymi rymami czasem nawet dorównującymi kultowemu "zachodowi słońca jak piwonia" Pijanych Powietrzem (vide "Kiedy oko strach otwiera/i co tera jak pustego portfela/kariera wokół się rozpościera/zrobić z diabła frajera/jest chęć"). Całość wieńczy wokaliza Ani, przyjemne solo na Rhodesowym klawiszu i powtórka zwrotki zakończona old-schoolowym loopem wokalu.

Mind Con ? Fusion to dużo ambientu zmieszanego z drum'n'bassowym clickiem plus gościnne melodeklamacje Noviki z obowiązkowym pogłosem i dialogiem z samą sobą zaczynającym się na wysokości 5'00". Po przewidywalnych delay?ach tempa wchodzą przewidywalne house'owe wstawki bębnów i kolejny repeat zwrotki. Przewidywalny, a jakże. Ale pomijając narzekania da się tego słuchać z przyjemnością. No i utwór numer sześć - Asza & Hadasza. Świetne fortepianowe akcenty, sample orientalnych zaśpiewów, lekko wieczorowo-niepewny klimat, szybka, ale nie męcząca drum'n'bassowa perkusja sunąca przez sześć i pół minuty równolegle z DDrumem (takie śmieszne urządzenie wyzwalające sample z uderzenia prawdziwej perkusji). Jak to mówi mój znajomy z Londyńska: Turbo. Dla mnie całkowity highlighter.

Odsłuch płyty zmusza jednak do niezbyt wesołej refleksji, że cztery utwory, które w kilku momentach podchodzą pod Sztukę przez duże 'S' ciągną dzielnie resztę średnich kompozycji. Bliźniaczo do siebie podobnych drum'n'bassowych łupanek z ambientowym wykończeniem i chill-outowym zacięciem i od czasu do czasu odzywającym się MC Apelem. Nie ma już tego naturalnego feeling'u, robi się plastikowo. Fakt, że odzywają się dęciaki niczego nie zmienia. Krótko mówiąc, kończy się muzyka zaczyna się produkt ? próbka nowego szamponu z odżywką dla kobiet czytających kosmopolityczne pisemka i ich trendy man'ów clubbingowów. Chociaż z drugiej strony to chyba fajniej się czasem posnobować na L'oreal...

Aleksander "Malkavian" Stępień

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
5.6.2003

Wydawca:
KAYAX

Lista utworów:

Intro - 0:51
Najdłuższy chillout w mieście - 7:16
15 - 6:56
Soca - 6:54
Mind Con-fusion - 6:59
Asza & Hadasza - 6:31
Simple Groove of Canada - 7:00
Drum'n'Bembe - 7:54
Jazzy Moment - 1:21
Love Dance - 7:45

Informacje o wykonawcy

15 Minut Projekt

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.