Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Perihellium „The War Machines”

23 Grudnia 2010

Do nowej płyty Perihellium zatytułowanej "The War Machines" podeszłam nieco sceptycznie. Spodziewałam kolejnego anonimowego zespołu tworzącego komercyjną "sieczkę", żałośnie naśladując zagraniczne produkcje heavy metalowe. Na szczęście moje obawy się nie sprawdziły. Nowe wydawnictwo tarnowskiej grupy okazało się być całkiem niezłym, klimatycznym albumem zawierającym ponad godzinę dobrej muzyki. "The War Machines" łączy w sobie elementy rocka i metalu progresywnego z domieszką alternatywy. Sześć rozbudowanych utworów, z których każdy ma od ośmiu do piętnastu minut, robi wrażenie. Jednak ma to swoje zarówno dobre jak i złe strony. Utwory takie jak "Frozen Hell" i "War Against You" podzielono na fragmenty, co przywodzi na myśl niektóre zespoły wykonujące metal symfoniczny. Jednak na tym podobieństwo się kończy.

Wielkim plusem zespołu jest fakt, iż w ich muzyce wyraźnie słychać dążenie do indywidualności i stworzenia własnego niepowtarzalnego brzmienia. Album otwiera energetyczny, mocny kawałek "The Machines". Nie da się przejść obojętnie obok ostrego, klimatycznego wokalu, który idealnie pasuje do tego rodzaju grania. Drugim utworem jest rozbudowane "Frozen Hell". Szkoda, że dwie pierwsze pozycje utrzymane są w tej samej tonacji. Jednak ten fakt rekompensuje "Unreality" oraz fantastyczny instrumental "Unnamed Syndrome". To przykład utworu, w którym sama muzyka potrafi wyrazić o wiele więcej emocji niż jakiekolwiek liryki. Następnie słyszymy energetyczny "Sol" i wreszcie "War Against You" - najdłuższy i zarazem najlepszy moim zdaniem utwór. Płyta wydaje się być przemyślana w każdym calu. Instrumentalizacje odznaczają się wysokim poziomem muzycznym jak i profesjonalnym wykonaniem.

Brakuje im tylko urozmaicenia. Ściana gitar, jak to ujął sam zespół, jest eksploatowana na wszelkie możliwe sposoby. Nie zmienia to faktu, że mała różnorodność wprowadza czasem nudę. Dotyczy to zwłaszcza dłuższych instrumentalnych wstawek. Oprócz często nieumiejętnie wykorzystanej elektroniki nie ma nic, co ożywiłoby całokształt. Nagromadzenie nieregularnych zmniejszonych i zwiększonych funkcji oraz linie melodyczne schromatyzowane często do granic możliwości czasem sprawiają wrażenie atonalności utworu. Przeciętny słuchacz zwyczajnie "gubi się" w tego typu eksperymentalnych muzycznych rewolucjach.

Długości kompozycji na płycie są również kwestią sporną. Z jednej strony świadczy to o niespożytej kreatywności artystów, co stanowi rzecz jasna ogromną zaletę. Jednak kilkunastominutowe "tasiemce" czasem dłużą się niemiłosiernie i zwyczajnie wieje nudą. Utwory tej długości można byłoby bez problemu rozbić na mniejsze części. Kolejną kwestią, którą chcę poruszyć jest wokal. Mocny, chłodny, realistyczny, męski, ekspresyjny, seksowny (nie mogłam się powstrzymać). Można jeszcze długo wymieniać. Szkoda tylko, że schowany jest pod płaszczem gitar i...swoich własnych interpretacji. Wokalista Perihellium dysponuje oryginalną, specyficzną barwą głosu. Łączy śpiew z ekspresyjnym growlem, co daje dość ciekawy efekt. Niestety mam wrażenie, że wszystkie swoje partie wykonuje niemal identycznie. W jego śpiewie nie ma dynamiki i tak bardzo potrzebnego "wyczucia muzycznego". Owszem, dzika ekspresja, jaką prezentuje jest często konieczna, ale mając do czynienia z rutynowymi interpretacjami, staje się to na dłuższą metę męczące i nudne dla słuchacza. Eksperymenty z barwą głosu czasami zatracają linię melodyczną, przez co tworzy się przysłowiowa "sieczka" i urzeczywistnia się stereotyp o metalu: "rzężenie" i przeraźliwa kupa nieuporządkowanych współbrzmień.

Mam nadzieję, że następna płyta Perihellium przedstawi nieco lepszą oprawę wokalną. Growl o mało ciekawej brawie wyparł całkowicie oryginalne walory głosowe. A szkoda... "The War Machines" to płyta nieco eksperymentalna. Słychać na niej poszukiwania w kierunku własnego, oryginalnego brzmienia. Myślę, że album ten nie oddaje w pełni możliwości Perihellium. Zespół jest na etapie odkrywania własnej muzycznej tożsamości. Droga jaką wybrał zdaje się być właściwa i trafna. Mimo, że ich muzyka nie jest jeszcze zjawiskowa, czy zachwycająca, uważam, że Perihellium ma szansę stać się jednym z czołowych artystów tego gatunku w Polsce. Na "The War Machines" słychać specyficzny klimat, co jest ogromnym plusem. Zespół ten przedstawia rzeczywistość twardo i realistycznie. Chociaż czasem brakuje mi koncepcji całokształtu muzycznego płyty, Perihellium z pewnością zajmie odpowiednie miejsce w mojej płytotece.

Monika.Pyzio

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
12.12.2010

Wydawca:
self-released

Lista utworów:

The Machines - 7:12
Frozen Hell - 11:01
Unreality - 8:13
Unnamed Syndrome - 10:14
Sol - 8:28
War Against You - 15:44

Informacje o wykonawcy

Perihellium

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.