Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Presidents of Noise „No Revolution”

18 Stycznia 2011

"Na Prezydentów Hałasu wyborów nie było. Jesteśmy samozwańcami i nie za bardzo interesuje nas, co pomyślą sobie inni. W muzyce nie ma miejsca na demokrację." Tak piszą o sobie muzycy Presidents Of Noise - bardzo ciekawie zapowiadającego się zjawiska muzycznego na polskiej mapie metalcore'owej. Bez kontraktu z wytwórnią, ale pełni determinacji, stworzyli bardzo solidny, porządny longplay - ‘No Revolution' - który w licznych miejscach ociera się o potęgę.

Mocno rzuca się w uszy bardzo interesujący szlif gitarowy. Urozmaicone riffy, często nośne, robią duże wrażenie. Nie spodziewałem się takiej różnorodności, a jednak! Masywność spotyka się z chwytliwością, co sprawia, że słucha się tego materiału bez poczucia znużenie czy monotematyczności. Do tego bardzo solidna perkusja, z mocną pracą podwójnej stopy. Bas ponadprzeciętnie spełnia swoją funkcję, tworząc pełnokrwisty podkład pod gitary prowadzące. Jeśli hardcore, to obrazu uzupełniać powinien umiejętnie prowadzony, wrzaskliwy wokal. Tak jest w tym przypadku - zarówno górki i dołki nie sprawiają wykonawczego problemu.

Ten album posiada cztery naprawdę mocne punkty. Pierwszy z nich, to otwierający całość "Cigarette Break". Utrzymany w średnim tempie, z masywnym, absorbującym riffem i zmianami tempa. Niezwykły motyw gitarowy sprawia, że ciężko się oderwać od słuchania, a gdzieś po połowie pojawia się krótka wstawka pokazująca potencjał zespołu do kombinowania z rytmem i atmosferą. Echa Meshuggah? Zaskakujące, ale prawdziwe. Szkoda, że wstawka jest taka krótka, choć może na tym oparta jest jej siła. W końcu łatwo jest zniszczyć wyśmienity temat nadmierną eksploatacją. Kolejny wielki moment tej płyty, to "Wake up dead". Akordowy motyw otwierający urozmaica obraz zespołu, który popisuje się niewiarygodną dynamiką i niezwykle chwytliwym motywem w refrenach. Czuć tu nieskrępowaną moc, podbitą przez falującą solówkę gitarową. Czad i energia. Ten utwór ma swój własny temperament, który nie pozwala odejść od myśli, że rewolucja jednak nastanie.

Dalej koniecznie trzeba się skonfrontować z "NRG vampire" - charakternym utworem, z prostym motywem przewodnim, który świetnie się sprawdza. Prezydenci sprawnie mieszają tu średni i ciężki tonaż, zwalniają i przyśpieszają, robią zaskakujące pauzy. Na deser otrzymujemy ostatni na longplayu "Bin your planet". Nie boję się napisać, że udało się chłopakom stworzyć regularny przebój z metalowymi jajami. Początek wybijany na werblu, ponownie wpadający w ucho riff, mocne wydobycie pojedynczego dźwięku z basu... czuć, że będzie dobrze! Wrzaski łączą się w refrenach z czystym śpiewem. Pojawia się sporo odniesień do klasycznego ujęcia metalu, ale też przygniatająca masa, wykorzystana jako wyjście do regularnego zakończenia tej naprawdę znakomitej kompozycji.

Reszta ścieżek tego ponadprzeciętnego albumu prezentuje solidny poziom. Można w nich znaleźć, pośród standardowego "sosu", wiele wybijających się fragmentów, które pozwalają wróżyć, że Prezydenci nie poprzestaną na tym poziomie, a wzbiją się jeszcze wyżej. Naprawdę polecam - do rozbioru na części i ponownego złożenia. Dla lepszej ostrości odbioru.

Zbigniew Rogulski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3.5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2009

Wydawca:
self-released

Lista utworów:

Cigarette break - 3:23
No Revolution - 3:35
Pirytes - 4:01
Guzzler - 2:52
Wake up dead - 3:23
NRG vampire - 2:55
Nightmare - 3:58
Metal supply point - 3:49
Bin your planet - 3:58

Informacje o wykonawcy

Presidents of Noise

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.