Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Experience „Psycho in blanco”

15 Lutego 2011

Recenzowanie płyt zespołów, o których istnieniu nie miało się wcześniej pojęcia jest zajęciem z jednej strony niewdzięcznym, nie wiadomo bowiem, czy będzie to przystępna naszym uszom muza, ale z drugiej strony nie mamy przed przesłuchaniem danego materiału specjalnych oczekiwań i zespół ma tak zwaną "czystą kartę". Pierwsze wnioski, jakie wysunąłem po zapoznaniu się z debiutancką płytą zespołu Experience są takie, że panowie doskonale wiedzą, jak posługiwać się instrumentami, natomiast nigdy nie zarobią na życie graniem takiej muzyki. Płyta "Psycho in Blanco" jest wręcz książkowym przykładem, jak nie powinien grać zespół, który chce trafić do szerszego grona słuchaczy.

Zacznijmy jednak od początku. Na album składa się 8 utworów, o których można napisać wszystko za wyjątkiem tego, że są to proste kompozycje oparte na zasadzie: zwrotka - refren - zwrotka - refren- solo - refren. Panowie bardzo lubują się w zmianach tempa, łamanych gitarowych riffach i nieoczekiwanych zwrotach akcji.

Otwierająca kompozycja "Everybody ‘ll be free" to ponad 8 minut, na które składa się otwierający połamany motyw gitarowy, wolniejsze wstawki, jazzujące naleciałości i sporo innych zmian, czyli esencja materiału zawartego na tej płycie. Moim zdaniem utwór powinien być trochę krótszy. Bardziej progresywnie i w nieco wolniejszym tempie jest w następnym na płycie "The Boon". Riff spod znaku Jimmiego Page'a otwiera "Old New" i kiedy już zanosi się, że będzie to klasyczny hard rockowy utwór, jak bumerang powraca muzyczne kombinowanie. "6D" to rockowa psychodela w czystej postaci. Następny w kolejności "Synthesio" ma bardzo spokojny, klimatyczny początek, w którym wyróżnia się fajna współpraca sekcji rytmicznej, natomiast w momencie wejścia ostrzejszych gitar nasuwa się porównanie do twórczości spod znaku Tool'a.

Utworem, który zdecydowanie wyróżnia się jest "That Day". Ot, zwykła sympatyczna ballada z fajnym, chwytliwym refrenem. Utwór bardzo prosty w swojej konstrukcji, jak na tę płytę. Jest to jedyny ewentualny singiel radiowy (chociaż nie ma się co łudzić, że ktoś to puści). "My Cloger" to powrót do grania anty - melodyjnego. Całość wieńczy najkrótszy i zarazem najostrzejszy na albumie tytułowy "Psycho In Blanco".

Zespół ma niewątpliwie spory potencjał. Słychać, że grają tam osoby nieprzypadkowe, a wokalista wie, na czym polega jego praca. Stworzyli jednak muzykę trudną w odbiorze. Należy się im w tym miejscu sporo podziwu za to, że w ogóle im się chce. Produkcja płyty mogłaby być odrobinę lepsza, ale nie ma co narzekać. Jeśli miałbym ich jakoś porównać do kogoś na rodzimej scenie to powiedziałbym, iż jest to bardziej metalowy Riverside. Myślę, że to dobra rekomendacja, jak na debiutantów.

Krzysztof Kwaśny

Ocena recenzenta:
  • Ocena 2.5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 2/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
2/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Jeremiel

11:47, 04-05-2011 | zgłoś

Zgadzam się z autorem, chłopaki potrafią, ale grają dla siebie, a nie publiki.

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
11.2010

Wydawca:
Self-released

Lista utworów:

Everybody'll be freE - 8:23
The booN - 4:53
Old neW - 5:29
6D - 6:00
SynthesiO 6:06
That daY - 4:40
Mr. ClogeR - 5:23
Psycho in blancO - 3:48

Informacje o wykonawcy

Experience

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.