Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Maria Celeste „Tam chodziliśmy na kremówki”

16 Lipca 2011

Drogi czytelniku, jeżeli przywykłeś do tradycyjnego rocka czy też heavy metalu, w którym melodie układają się w jedną całość i rzadko dręczą słuchacza skomplikowanymi dźwiękami, to idę o zakład, że po pierwszym przesłuchaniu z ulgą wydobędziesz ten krążek z odtwarzacza i na zawsze umieścisz go w pudełku (jeśli nie w śmietniku!). Maria Celeste propouje nam muzykę trudną w odbiorze, niemal niezrozumiałą. Każdy utwór z tego albumu to nic innego jak kanonada kakofonicznych dźwięków sprzężonych z iście groteskowymi, ocierającymi się dość mocno o banał tekstami, które zdają się nie mieć żadnego racjonalnego znaczenia.

Zresztą racjonalność to cecha, która w ogóle nie pasuje do tego, co gra Maria Celeste. Zespół nie stara się tego kryć, bo już sama okładka zapowiada coś dziwnego. Dłoń myszki Mickey zapewne wskazuje miejsce, gdzie chłopaki chodzili na te swoje tytułowe kremówki, choć ja bym obstawiał, że to jednak były blanty! Po pierwszym przesłuchaniu miałem zamiar odesłać tę płytę do redakcji z adnotacją "nigdy więcej", bo zmęczyła mnie niemiłosiernie! Walcząc ze sobą dosyć długo, ostatecznie jeszcze kilkakrotnie podchodziłem do tego albumu i ku mojemu zdziwieniu ta kakaofniczna muzyczna wizja zaczęła do mnie jakoś przemawiać.

Nie zmienię jednak zdania co do tego, że chaos to zdecydownie "temat przewodni" tej płytki, a muzyka zespołu sprowadza się do tego, by utrzymać go w pewnych ryzach. Podobno taki styl grania nazwano matchrock. Jak zwał tak zwał. Ja tu widzę pewne podobieństwa do maniakalnych kompozycji Świetlików. Chłopaki z Maria Celeste co prawda generują bardziej karkołomne kanonady dźwięków, ale klimat nagrań jest momentami zbliżony, choć w warstwie tekstowej pozostają jednak daleko w tyle.

Cały album to nieco ponad 24 minuty i tyle w zupełności wystarczy, bo jak się skończy, to nie będziesz wiedział, co się dzieje! Ta muzyka w sumie pasuje do zgiełku dużego miasta, po którym poruszają się rózne indywidua. Pomimo tego, że Maria Celeste potrafi swoją muzyką wciągnąć słuchacza, to obawiam się, że nie na długo. Taka kakofonia może stanowić swoistą pauzę między bardziej poukładaną muzyką, ale raczej nikt nie będzie jej długo słuchać. Ja przyznam szczerze, że swój egzemplarz odłożyłem na półkę zaraz po tym, jak skończyłem pisać ten tekst. Obawiam się, że zbierze się na nim duża warstwa kurzu zanim ponownie pozwolę Maria Celeste skatować moje uszy.

Tommy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 2/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2011

Wydawca:
self-released

Lista utworów:

Ciasteczkowy
Klaustrofobia
Głowa
Kręcony
Marchew
Nikim
Prawda
s.o.m.

Informacje o wykonawcy

Maria Celeste

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.