Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Jesus Rodriguez „Zero”

27 Lipca 2011

Czasem zdarza się, że po przesłuchaniu pewnej płyty zupełnie nieznanego mi zespołu, nabieram przekonania, że tak zabarwionych dźwięków brakowało w mojej dotychczasowej edukacji muzycznej. Takie chwile uczą pokory, bowiem okazuje się, że pomimo najszczerszych chęci, nie można objąć swoją wiedzą wszystkiego. Teraz żałuję, że album "Zero" zespołu Jesus Rodriguez wpadł w moje ręce tak późno, bo dopiero kilkanaście miesięcy po premierze.

Niby człowiek liznął wielu rzeczy, a tu otrzymał nagle materiał, który brzmi jak synteza prostszej wersji Dream Theater, miejscami uderza o tony pokroju Rush, a standardowo stworzy atmosferę przypominającą weselszą odmianę Type O Negative (czyli mimo wszystko mroczną), jednak podsyci ją takim przebojowym motywem, że aż trudno uwierzyć, że budzimy się w środku utworu ze świadomością, że "nóżka sama do rytmu chodzi". I chociaż rządzą tu rockowy, gitarowy szlif i pulsujący, pełny bas, warto jest poszukać głębiej - każde kolejne przesłuchanie pozwala wczuć się w napięcie towarzyszące tej płycie. Podpiszę się dwoma rękoma pod stwierdzeniem, że aura swoistego niepokoju jest główną zaletą tego wydawnictwa. Bardzo cieszy również klarowne, ale żywe brzmienie, które pozwala korzystać z pełni doznań (mocno wyeksponowany bas, zrównoważone proporcje poszczególnych ścieżek).

Mocno czuć podporządkowanie poszczególnych partii całości kompozycji, jej charakterowi, co sprawia wrażenie ogromnej dyscypliny wykonawczej - nie czyni to jednak materiału nudnym czy sztywnym. W wersji studyjnej się to sprawdza, a przy okazji koncertów będzie mogło ulec zmianie i rozbudowie, czego po cichu oczekuję - na wzór "starej szkoły", kiedy to wersja albumowa służyła zazwyczaj za szkielet większej formy.

Czy przysłuchując się partiom wokalnym można uchwycić wyraźne pokrewieństwo do barwy głosu lidera zespołu Hunter? Jestem zdania, że tak - jednak w niczym to nie przeszkadza, bowiem mniej tu krzyków, a więcej melodii i faktycznego śpiewu. Trzeba zaznaczyć, że teksty są pisane naszą niełatwą do prezentacji muzycznej polszczyzną, co budzi szacunek, ponieważ zespół wychodzi z tej próby obronną ręką. Do tego wyznania zawarte w nich treści mają zwykle gorzki, smutny charakter, co odpowiednio potęguje siłę przekazu całości.

Cieszy odwaga do dłuższych, sięgających nawet dziesięciu minut form, które mieszczą w sobie kilka ciekawych, nośnych wątków. Nie stanowi problemu skakanie pomiędzy długimi i krótkimi utworami, nie czuć żadnej presji, że "trzeba cos stworzyć" - luz, swoboda, a przy tym charakter. Miejscami gubiony przez nazbyt przebojowy charakter danego fragmentu kompozycji, jednak to chwilowe zachwiania, które rozmywają się w ciągu jej dalszej części.

Na pewno "Jesusowi" nie brakuje pomysłów i patentów na świetne utwory - oby tylko uśmiechnęło się do chłopaków szczęście, by podjąć ekspansję świetnego materiału. Im więcej osób będzie mogło dotrzeć do materiału "Zero", tym większy sens będą miały praca i - bez wątpienia - serce włożone w ten album. A wtedy można będzie się spodziewać kolejnego, równie udanego i dojrzałego dzieła. Gratulacje!

Zbigniew Rogulski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 3/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
3/5 (2)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2010

Wydawca:
Mexican Radio Records

Lista utworów:

Zero
Porcelanowa Lalka
Bóg Jest Niemy
Kosmiczna Pustka
Głupiec, Śmierć i Kochankowie
Niebo Płonie
Tracę Sny
Nie
Korowód Złudzeń
Myśli

Informacje o wykonawcy

Jesus Rodriguez

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.