Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Kasabian „Velociraptor!”

7 Października 2011

Poprzedni album zespołu Kasabian okazał się dużym sukcesem komercyjnym. Przy okazji zespół został obdarowany bardzo dobrymi recenzjami ze strony krytyków muzycznych jak i fanów. Na nowy album czekaliśmy blisko dwa lata i zapewne wielu z nas zastanawiało się w jakim kierunku poprowadzi swoją ekipę Sergio Pizzorno. Teraz już wiemy! Czwarty album z pewnością jest ich najbardziej kontrowersyjną płytą. Sądząc po recenzjach w zagranicznej prasie można też pokusić się o stwierdzenie, że tak jak podzielił recenzentów tak podzieli i fanów. Intencje zespołu nie są tajemnicą. "Nie chcieliśmy nagrać kolejnej psychodelicznej płyty. Chcieliśmy zrobić coś, co byłoby dla nas płytą popową, krążek pełen melodii i popowych struktur." oświadczył Sergio Pizzorno podczas jednego z wywiadów.

Czy to dlatego, że chcą przeprowadzić frontalny atak na listy przebojów zatytułowali swój album nazwą jednego z najbardziej inteligentnych i szybkich dinozaurów? Tego nie wiem ale mogę Was zapewnić, że "Velociraptor!" to płyta zupełnie inna od swojej wielkiej poprzedniczki. Przede wszystkim jest bardziej piosenkowa! Pełno tu chwytliwych refrenów i melodii, które można nucić pod nosem w drodze do pracy. Pomimo to, nawet jeśli sami porównują się do The Beatles - nie wierzcie im! To nic, że w "Goodbye Kiss" twierdzą, że widzieli Lucy in the sky, bo zdecydowanie bliżej im jednak do Oasis niż do wielkiej czwórki. Swoją drogą chętnie zobaczyłbym minę Gallagherów podczas odsłuchiwania tego krążka. Odniesień do ich twórczości jest tu bowiem sporo ("La Fee Verte", "Re-Wired", "Man Of Simple Pleasures").

Z drugiej strony Kasabian wcale nie zamierzają odcinać się od tego, co nagrywali wcześniej. Dynamiczny "Velociraptor!" równie dobrze mógłby ukazać się na poprzednim albumie, a nieco spokojniejszy, hipnotyczny "I Hear Voices" na ich płytowym debiucie, który przez wielu uwazany jest za największe osiągniecie zespołu. W "Switchblade Smiles" stary Kasabian powraca w pełnym blasku. To zdecydowanie najmocniejszy utwór na płycie. Ciężki, buchający wulkan karkołomnych rytmicznych zagrywek, w którym perfekcyjnie umieścili nawet pauzę przed refrenem. Piękne!

Choć z pozoru album wydaje się mało atrakcyjny, z każdym przesłuchaniem staje się coraz bardziej strawny, a nawet mógłbym powiedzieć - coraz bardziej wciągający! Bo co z tego, że momentami grają jak Oasis, skoro nie sposób potem uwolnić się od tych melodii! Różnorodność stylów jakie Sergio Pizzorno "upchnął" w tej płycie może przyprawić o zawrót głowy. Sam Pizzaro na podobne zrzuty bronił się odesłaniem do białego albumu The Beatles. Faktycznie, z tymi beatlesami jest coś na rzeczy, bo początek "Acid Turkish Bath" zdaje się przywoływać zainteresowanie muzyką Wschodu, z czego znana była wielka czwórka. To jednak nie koncepcja obrony przyjęta przez lidera broni ten album jako całość. To praca Dana the Automatora sprawiła, że "Velociraptor!" może być postrzegany jako album, a nie zlepek pojedynczych kawałków. Dzięki niemu "Velociraptor!" brzmi potężnie i dostojnie.

Jednak Kasabian to nie żaden The Beatles nowych czasów, nie oszukujmy się (Pani Gacek - to także do Pani). Pozostawię bez komentarza buńczuczne deklaracje w stylu: chcemy być wielcy, chcemy być w każdym domu. To świadoma gra, mająca wzbudzić zainteresowanie, ale równocześnie te deklaracje nie mają potwierdzenia w rzeczywistości. Kasabian nie jest zespołem przełomowym, nie można go porównywać do The Beatles czy innych rewolucyjnych bandów, które zmieniały oblicze rocka na przestrzeni lat. Kasabian to świetny zespół, który wychodząc z nowym materiałem pokazał, że swojej drogi wciąż szuka i zarazem robi wszystko, by z tej wędrówki uczynić sztukę.

Tommy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

purea

22:05, 03-11-2011 | zgłoś

Witajcie! chciałabym odnieść się do zdania szanownego recenzenta, Ogólnie to nawet mogę Tommiemu przyznać racje. Płyta zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem. Z kolejną odsłoną odkrywamy coś, co każe nam włączyć ja znów od nowa. mój pierwszy raz z "Nią" przyniósł mi lekkie uczucie zawodu, spodziewam się czegoś ostrzejszego bardziej zakręconego psychodelicznego, czegoś od czego muzycy chcieli uciec na tym krążku o a co tak mi się u nich podoba.. Jedyne co w tej recenzji mnie razi to porównanie Kasabiana do Oasis. Purea

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
16.9.2011

Wydawca:
RCA/ Columbia

Lista utworów:

Let's Roll Just Like We Used To - 4:47
Days Are Forgotten - 5:02
Goodbye Kiss - 4:04
La Fée Verte - 5:47
Velociraptor! - 2:51
Acid Turkish Bath (Shelter from the Storm) - 6:01
I Hear Voices - 3:58
Re-Wired - 4:44
Man of Simple Pleasures - 3:51
Switchblade Smiles - 4:13
Neon Noon - 5:20




Informacje o wykonawcy

Kasabian

Inne recenzje płyt wykonawcy

Kasabian - 48:13
Kasabian „48:13&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.