Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Arka Noego „Pan Krakers”

20 Stycznia 2012

Jak tutaj w mieszkaniu włączyć bandę rozkrzyczanych dzieciaków, by sąsiedzi nie pomyśleli o pedofilskich zapędach lokatorki z góry?! Z pierwszym odsłuchaniem problem przestał istnieć, a właściwie mieć jakiekolwiek znaczenie. Panowie i panie, mamy do czynienia z punkowcami w rozmiarze Em.

Arka Noego to dalej Arka Noego - zespół, który nie ma nic wspólnego z grupką występującą podczas apelu w dniu pasowania pierwszoklasisty, czy lokalną scholą małomiasteczkową. Dawno podczas odtworzenia nie czułam się tak gościnnie, tak niepewnie, ważąc każde słowo, spocone dłonie i kręcenie nóżką kółeczek. Nie ukrywam, wcześniej o Arce mówiłam dużo, ale tylko i wyłącznie w kontekście żartobliwym, a nie jako muzyki do słuchania i rozkładania na czynniki pierwsze. "Pan Krakers" zagrał mi ewidentnie na nosie, dzieci nie są tylko dla dzieci. Muzyczne dzieci Roberta wiedzą i mają świadomość tego, co śpiewają; to nie program od przedszkola do Opola. Oczywiście nie gloryfikuje się tutaj ich do miniaturowych, kieszonkowych wersji punkowców, rebeliantów, każąc im pokazywać w teledysku jednoznaczne znaki szatana, czy doprowadzając publiczność do sytuacji, że na ich koncercie będzie miała miejsca ściana śmierci (za późno, WOODSTOCK 2011 już to widział!)

21 listopad na półki sklepowe trafił niezaprzeczalnie wyjątkowy album, który jest z pewnością swoistą perełką na rynku fonograficznym - dzieci z Arki Noego pod wodzą Roberta "Litzy" Friedricha nagrały płytę. Biorąc pod uwagę, kto był im muzycznym tatusiem, można się domyślać z jakimi kawałkami mamy tu do czynienia. Dzieciaki na swój specyficzny, niewinny sposób mierzą się z przeróbkami legendarnych utworów polskiego rocka. Na płycie usłyszymy piosenki Tiltu, Dezertera, Kultu, Armii, Brygady Kryzys, Izraela, Klausa Mitffocha czy Oddziału Zamkniętego. Mimo, że większość tych rockowych hegemonów, którzy stworzyli muzyczne lekcje historii dla średnio zaawansowanych, ale zaawansowano zbuntowanych, z pewnością nic w pierwszym odruchu dla młodych, scenicznych zwierzaków nie mówiło, to śpiewając udolnie udaje im się wmówić mi, że to muzyka ich dzieciństwa. Mimo, że wtedy jeszcze były dwoma oddzielnymi komórkami, nie tak jeszcze rozśpiewanymi jak teraz. "Mali muzycy postanowili zmierzyć się z legendami polskiej sceny rockowej i zaśpiewać ich piosenki na swojej nowej płycie. Same wpadły na ten pomysł i podjęły się jego realizacji z wielkim entuzjazmem" - czytamy w zapowiedzi na stronie zespołu.

Udowadniają na krążku, że nikt ich nie wychowuje, sadzając na kilka godzin przed bajką o Hannie Montannie, a żadna z wokalistek Arki Noego nie ma z pewnością plakatu Justina Biebera w pokoju nad łóżkiem. Nie chcę rzucać co chwilę określeniem ‘dzieciaki', by być jak najbardziej obiektywna, nie popadać w jakieś dziwne kobiece przypadłości, w konfrontacji z dzieckiem stawać się jeszcze bardziej dziecinną, ale że mi to zupełnie nie grozi, to mogę szczerze, bez zająknięcia pogratulować całej drużynie. Bez najmniejszego kompromisu, coverują niewątpliwie nie najprostsze melodyjnie i najlżejsze treścią na swych malutkich plecach, ani razu nie tonąc pod ilością dźwięków i słów. Warto się skoncentrować na treściach jakie przechodzą przez ich przecież jeszcze niewinne i nieświadomie znaczenia wielu słów, które wypływają z ich ust. I to jest tutaj prawdziwy majstersztyk, ponieważ łatwo było popaść w groteskę, wkładając w ich usta słowa, których nie rozumieją, robić z nich medialnych, małych buntowników, w glanach z H&M.

Tutaj jednak wszystko jest tak wyważone iż fakt, że nie śpiewają o swojej rzeczywistości, o nie swoich emocjach, nie niesie ze sobą ani nuty sztuczności, fałszywego brzmienia. Ten zabieg odgrzewania przez młodych rzeczy ‘starych' jest bardzo wiarygodny. Słychać szczerą frajdę i zabawę, tak charakterystyczną dla Arki Noego. Nie jest to grupa wyselekcjonowanych, tresowanych młodocianych gwiazdorów, którzy dzieciństwo spędzają na scenie, by spełniać niespełnione marzenia rodziców. Młode ‘rock stars' śpiewają brawurowo z nieukrywaną przyjemnością, szczerością, bez szkolonych czy zaprogramowanych głosów, bez regularnych prób, co słychać, ta autentyczna i nie wywołująca zgrzytów niedoskonałość.

Płyta jest porządnie i przyzwoicie zaaranżowana, pomimo dziecięcych głosów, pazur kawałków pozostaje niespiłowany. Dzieci drapią i gryzą, aż miło. Partie instrumentalne nie są jakoś specjalnie wygładzone, załagodzone czy wyciszone. Nikt tutaj nie wrzucił infantylnych cymbałków czy tamburyna. Jest jednocześnie ostro, ale i łagodnie, dynamicznie i w nieustannym tempie na wysokich muzycznych obrotach. Jest to też album przeżarty dobrą energią, gdzie mamy okazję spojrzeć na świat dorosłych oczami dziecka, rozśpiewanego dziecka. Dzieciaki rozsadzają tę Arkę swoim temperamentem. Niezblazowane, bez własnych autobiografii i wpisów na portalach plotkarskich młodociani muzycy. Małe ciała, duże głosy. W tegorocznej edycji WOODSTOCK będę z nadzieją poszukiwała dwóch słów na plakacie: Arka Noego.

Bernadetta Trusewicz

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
21.11.2011

Wydawca:
Metal Mind Productions

Lista utworów:

Runął już ostatni mur (Tilt)
Spytaj milicjanta (Dezerter)
Lokomotywa z ogłoszenia (Perfect)
Gaz na ulicach (Kult)
Ty tylko ty (Brygada Kryzys)
Psalm 125 (Izrael)
Niezwyciężony (Armia)
Horror (Oddział Zamknięty)
Powinność Kurdupelka (Klaus Mitffoch)
Wiązanka cz.4 (Klaus Mitffoch)
Centrala (Brygada Kryzys)
Najlepszy na świecie (Arka Noego)

Informacje o wykonawcy

Arka Noego

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.