Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Tea Party „Splendor Solis”

9 Lutego 2012

Jest to oficjalny debiut zespołu, ale The Tea Party w 1993 roku mieli już za sobą pierwsze szlify nagraniowe i koncertowe kiedy to promowali w rodzinnych okolicach demo "The Tea Party" (z roku 1991). Wydana w nakładzie 3500 egzemplarzy płyta cieszyła się na tyle dużym zainteresowaniem, że zwróciła na siebie uwagę dużej wytwórni (EMI), i tym samym światło dzienne ujrzał album "Splendor Solis".

Zanim przyjrzymy się bliżej warstwie liryczno-muzycznej warto zwrócić uwagę na sam tytuł. "Splendor Solis" (splendor słońca) , to niemiecki alchemiczny manuskrypt pochodzący najprawdopodobniej z pierwszej połowy XVI wieku. Alchemia, jak wiadomo, to tajemna nauka filozoficzna, której znawcy byli w stanie posiąść moce przemieniania metali w złoto bądź srebro, znali recepturę eliksiru życia pozwalającego zachować młodość, zdrowie i gwarantującego nieśmiertelność. Czy taki wybór na tytuł debiutanckiego krążka to przypadek? Czy może członkowie grupy od razu postanowili zakomunikować swoim przyszłym słuchaczom, że oto narodził się zespół, który ma na celu podobną rewolucję i zamierza zamienić tworzoną przez siebie muzykę w złoto?

W australijskim czasopiśmie "Beat Magazine", w kwietniu 1994 roku, Stuart Chatwood przyznał, że alchemia ma wiele wspólnego z twórczością The Tea Party. Tak jak tajemna nauka opiera się na miksturach, mieszaniu elementów i magii, tak właśnie pomysłem Kanadyjczyków na ich własny styl i podtrzymywanie muzyki rockowej przy życiu w ogóle, jest łączenie ze sobą różnych elementów i czerpanie inspiracji z wielu źródeł. W tym samym wywiadzie, basista przyznał, że wpływ muzyki lat siedemdziesiątych, zwłaszcza gigantów z Led Zeppelin, na to, co dzieje się współcześnie w muzyce jest niepodważalny i nie ukrywa, że Brytyjczycy od zawsze byli źródłem inspiracji dla The Tea Party. Podkreślił jednakże, że inspiracja nie oznacza powielania mistrzów i, że Kanadyjczycy szukają własnego brzmienia i charakterystyki. (http://www.tumblr.com/tagged/splendor-solis)

Nie ulega wątpliwości, że stylistycznie i tekstowo "Splendor Solis" to album bardzo spójny. Muzyka świata jeszcze aż tak mocno się na tej płycie nie wybija, ale na pewno w utworach "Raven Skies" czy "The River" wyraźny posmak muzyki wschodniej jest niezaprzeczalny. Większość piosenek na płycie jest jednakże utrzymana w stylistyce klasycznego rocka i nieco brudnego brzmienia, wyraźny jest też wpływ klasyki, jak chociażby w piosence "Save Me", w której Jeff Martin gra na gitarze smyczkiem niczym Jimmy Page.

Odniesienia do klasyki rocka nie kończyły się tylko na warstwie stricte muzycznej. Pojawiło się sporo porównań Jeffa Martina do Jima Morrisona. Pewne fizyczne podobieństwo oraz głęboka i niska barwa głosu nasuwały takie opinie w sposób naturalny, ale ograniczanie wokalisty The Tea Party tylko do roli naśladowcy frontmana The Doors to zwykłe lenistwo ze strony krytyków i niesprawiedliwa próba zaszufladkowania Martina i jego umiejętności. Zróżnicowany repertuar na płycie, od agresywnego bluesowego "Sun Going Down" po niezwykle delikatne, eteryczne wręcz "In This Time" pokazało cały wachlarz możliwości Jeffa i już przy okazji debiutanckiego krążka, nie było możliwości, że na kanadyjskiej, a później też i światowej scenie muzycznej, pojawił się wokalista nietuzinkowy.

"Splendor Solis" ma dość surową barwę. Na próżno szukać tu elektroniki, czy jakichkolwiek efektów specjalnych, ale to tak naprawdę świadczy o sile albumu i znakomitym warsztacie muzyków. Piosenki z płyty są znakomicie zbalansowane pod względem ich charakterystyki i tempa. Wszystko zaczyna się powoli, delikatnie, dźwięki mozolnie pojawiają się wraz z intro do "The River", utworu, który stanie się klasykiem w repertuarze zespołu, obecnym niemalże na wszystkich koncertach. Słuchacz od samego początku jest zaintrygowany i wciągnięty w muzyczny świat stworzony przez Kanadyjczyków. Nieśmiałe brzmienie gitary, które mi osobiście kojarzy się z trzepotaniem skrzydeł zbliżającego się owada, zaczyna przybierać na sile wspomagane przez miarową, hipnotyzującą wręcz perkusję. Wybór "The River" a pierwszy utwór na płycie jest genialny, ponieważ słuchając tej piosenki, nie ma się najmniejszych wątpliwości, że nadciąga coś intrygującego, świeżego i szalenie kreatywnego. Oto bowiem wkraczamy w świat muzyki rockowej podpartej dźwiękami mandoliny, sitara, czy hurdy-gurdy.

W warstwie lirycznej "The River" stanowi opowieść o duszy samotnie przemierzającej Styks. Z początku chce ona powrócić, do poprzedniego świata, ale spostrzega swych dawnych przyjaciół zawieszonych w niebycie, pomiędzy życiem i nie-śmiercią i podąża wraz z wiatrem popychającym jej łódkę do nowego dla siebie, nieznanego świata. Drugą piosenką na "Splendor Solis" jest liryczne "Midsummer Day". Samo określenie dotyczy przesilenia letniego, podczas którego w starożytnej Grecji oddawano cześć Dionizosowi. Utwór jest bardzo spokojny i melancholijny, a zaraz po nim pojawia się jedna z najbardziej dynamicznych pozycji na płycie, "A Certain Slant of Light". Dość ciężka kompozycja, z wpadającym w ucho riffem i fantastyczną solówką. Chociaż członkowie The Tea Party nie określali się nigdy jako pro lub anty religijni, to w teledysku do tego piosenki jest sporo odniesień do chrześcijaństwa, i tak widzimy obsypanego biżuterią księdza słuchającego spowiedzi oraz wbite w piach krzyże prawosławne i katolickie.

Absolutnie epickim, trwającym ponad sześć minut utworem jest ciężki, bluesowy "Sun Going Down". Zaczyna się powoli, z typowym dla bluesa zacięciem, po to, aby pod koniec nabrać tempa i zakończyć się kawalkadą gitar i perkusji. Słuchanie jak ten utwór się rozbudowuje, jak zaczyna się panoszyć i dominować w naszych słuchawkach to czysta przyjemność. Tekst nawiązuje do chrześcijaństwa i opowiada o grzeszniku, po którego przychodzi trzynasty apostoł, który zabiera go do nieba tylko po to, aby uświadomić mu, że nie ma tam dla niego miejsca. Grzesznik najpierw prosi świętego Piotra o pomoc, a potem agresywnie żąda od niego wejścia do królestwa niebieskiego. Bardzo mocne, bardzo autentyczne, bardzo intensywne. Perełka.

Między bardziej dynamicznymi kompozycjami usłyszeć można też piękne i niezwykle melodyjne utwory instrumentalne, "Haze On The Hills" oraz, grane na koncertach do dziś, delikatne, poetyckie "Winter Solstice" . Na uwagę zasługuje też dość dramatyczny "Save Me". Jedyna piosenka, do której nie jestem przekonana w stu procentach to "The Majestic Song", która, przyznaję, trochę mi się dłuży i jest zbyt monotonna aczkolwiek niezwykle szczera w warstwie lirycznej: "And you know, and you know now that some things never change. In a world, in a world that seems bound by human pain." - jest w tych słowach pewna gorzka prawda.

Podsumowując "Splendor Solis", to album niemalże doskonały. Inspirujący, szczery w swym przesłaniu, spójny. Kompozycje Kanadyjczyków udowadniają, że muzyka nie jest tylko sztuką samą w sobie, ale może w sobie skupiać wszystkie jej aspekty. Jest to bardzo ciekawy debiut, doceniony złotymi i platynowymi płytami w Kanadzie i Australii. Jak do tej pory, debiutanckie dzieło The Tea Party sprzedało się w ponad milionowym nakładzie. Zawartość krążka i charyzma członków zespołu w pełni usprawiedliwia nawiązania do alchemii - rock właśnie nabrał koloru złota. Przemieni się w ten cenny kruszec już przy okazji następnej płyty.

Joanna Bogusławska

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (4)
dodajdo

Komentarze

Karitei

12:14, 17-02-2012 | zgłoś

Nic dodać, nic ująć! Zgadzam się z autorką w całej rozciągłości. Płyta "Splendor Solis" to po wspomnianym demo, które osobiście uwielbiam za surowość i delikatność zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej, po prostu kawał sztuki! Bardzo spójny album wypełniony po brzegi rockiem pierwszej klasy! Polecam!

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
6.1993

Wydawca:
EMI Music/Chrysalis Records

Lista utworów:

The River – 5:44
Midsummer Day – 5:58
A Certain Slant of Light – 5:00
Winter Solstice – 2:45
Save Me – 6:35
Sun Going Down – 6:31
In This Time – 4:57
Dreams of Reason – 6:19
Raven Skies – 5:17
Haze on the Hills – 2:24
The Majestic Song – 4:37

Informacje o wykonawcy

The Tea Party
Kanadyjski zespół istniejący od 1993 roku, łączący muzykę rockową z elementami wschodniej muzyki etnicznej

Inne recenzje płyt wykonawcy

The Tea Party - Triptych
The Tea Party „Triptych&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Joanna Bogusławska
The Tea Party - Seven Circles
The Tea Party „Seven Circles&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Joanna Bogusławska
The Tea Party - Alhmabra
The Tea Party „Alhmabra&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Joanna Bogusławska
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.