Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Cult „Choice of Weapon”

5 Czerwca 2012

Na dniach obejrzałam teledysk do singla z najnowszej płyty THE CULT. Uczucie deja vu i deja ecu długo mnie nie opuszczało, a skojarzenia z "Wild Hearted Son" nie mogłam zatrzeć. Sięgnęłam w końcu po całą płytę, żeby sprawdzić, na ile The Cult sprzed kilkunastu lat i to w dzisiejszej formie różnią się od siebie.

Dziewiąty studyjny album brytyjskiej kapeli pod tytułem "Choice of Weapon" ukazał się pod szyldem wytwórni Cooking Vinyl. Na ile może być dziś niezależna firma, na tyle Cooking Vinyl można za taką uważać - jej nakładem ukazywały się wybrane zespoły, które stworzyły nieprzeciętny wizerunek wytwórni. Wśród nich znalazły się m.in. Pere Ubu, Twinemen i The Cult.

Wybór wytwórni konsekwentnie łączy się z tym, co od lat stara się nam przekazać zespół. The Cult tak, jak dwie dekady temu, wciąż śpiewa o buncie, o trzymaniu się własnej drogi, która im bardziej idzie pod prąd,tym lepiej!
Co ciekawe, choć panowie nie są już tymi młodziutkimi chłopaczkami jakich pamiętam z "Wild Hearted Son"- wciąż są w swojej postawie autentyczni. Ich bunt dorasta wraz z nimi. Mają coraz więcej do powiedzenia, a ich teksty są coraz bardziej globalne.

A jak muzycznie się prezentuje się płyta? Album nie przynosi żadnych zaskoczeń - to stary, dobry The Cult. O jego tradycyjne brzmienie postarały się dwa producenckie tuzy: Chris Goss (Queens of the Stone Age, U.N.K.L.E.) i długoletni współpracownik zespołu Bob Rock (Metallica, Aerosmith).

Na minus trzeba niestety zapisać to, że duet Astbury-Duffy nie dopuścił nikogo do komponowania. Wszystko tu brzmi jak stary, dobry The Cult. To pewnie cieszy przy słuchaniu pierwszych utworów, ale przy końcu płyty zaczyna już drażnić. Powtarzający się schemat: wysoki głos Iana i gitara Billy'ego wyciągnięte na pierwszy plan i tworzące tło perkusja z wszędobylskim tamburynem oraz nijaki bas nie zachwycają.

Wiem, że znajdą się tacy, którzy właśnie tego oczekiwali od zespołu (jak od Stonesów, po których nikt się nie spodziewa, a nawet nie chce się spodziewać czegoś innego niż to co grają od kilku ładnych dekad). Mnie jednak wybitnie brakuje choćby jednego innego kawałka, inaczej zaaranżowanego, bo utwory same w sobie są dobre. Brakuje tu czegoś na miarę "Painted of my Heart", którym po latach milczenia The Cult powrócili w blasku chwały na scenę.

"Choice of Weapon" zadebiutował na 15. miejscu Billboardu - u nas jednak nie wróżę mu tak dobrego przyjęcia, bo sentyment sentymentem, ale konkurencja rośnie w siłę, a The Cult wciąż gra ten sam kawałek, który przez lata odróżnia coraz wyższej jakości produkcja.

Ksenia Przybyś

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
22.5.2012

Wydawca:
Cooking Vinyl

Lista utworów:

Honey from a Knife - 3:06
Elemental Light - 4:45
The Wolf - 3:33
Life>Death - 5:32
For the Animals - 4:28
Amnesia - 3:02
Wilderness Now - 4:33
Lucifer - 4:40
A Pale Horse - 3:14
This Night in the City Forever - 4:45

Informacje o wykonawcy

The Cult

Inne recenzje płyt wykonawcy

The Cult - Hidden City
The Cult „Hidden City&rdquo
Ocena: 22222 (2)
Autor: Rafał Chmura
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.