Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Europe „Bag of Bones”

8 Czerwca 2012

Szwedzki Europe chyba już po wieki wieków będzie postrzegany jako zespół jednego hitu. Klątwa ta ma oczywiście swoje "plusy dodatnie i plusy ujemne". Zapewne nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić nocy sylwestrowej bez "The Final Countdown"; każdy musiał słyszeć tę charakterystyczną przygrywkę na klawiszach, a gdy w programie "Jaka to melodia" pojawia się kategoria "Europe", można absolutnie w ciemno strzelać, że to "odliczanie" będzie piosenką do odgadnięcia. Bardzo sporadycznie producenci programu robią widzom psikusa i podmieniają "sylwestrowego hita" z inną popularną piosenką Europe - słodką i miłą dla ucha balladką "Carrie". W każdym razie zespół w powszechnej świadomości funkcjonuje jako autor jednej piosenki (ewentualnie dwóch) i nic nie wskazuje na to, aby miało się to zmienić. Przyznaję, iż sam uległem tej zbiorowej iluzji i nie bardzo byłem świadomy jakichkolwiek poza "odliczaniem" poczynań Europe. Wiedziałem, że coś tam sobie tworzą, nagrywają, ale nie bardzo byłem tym zainteresowany. Mój brak zainteresowania utrzymałby się zapewne, gdyby nie poproszono mnie o zrecenzowanie najnowszego wydawnictwa Szwedów. Wielkie moje zdziwienie, iż zamiast irytującego plumkania na klawiszach i słodkich ballad, słyszę kawał mięsistego hard rocka, i to wyprodukowanego przez Kevina Shirley'a.

Już pierwszy utwór "Riches To Rags" zadbał o uśmiech na mojej twarzy. Oparty na wyrazistym riffie i bujającej sekcji, bez ani grama lukrowanych klawiszy, z rozkrzyczanym wokalem Joeya Tempesta sytuującym się pomiędzy dzisiejszym Ianem Gillanem, Davidem Coverdalem i Danem McCaffertym. Zdecydowanie ten pierwszy utwór pozytywnie nastroił mnie do dalszego słuchania, ale dalej jest jeszcze ciekawiej. W kilku utworach, jak w przebojowym, okraszonym świetnym refrenem utworze "Not Supposed To Sing The Blues" czy jeszcze bardziej chwytliwym "Firebox" pojawiają się orientalne ozdobniki. Domyślam się, że to wpływy producenta, gdyż podobne zagrywki zdarzają się na innych produkcjach Shirleya (np. Black Country Communion).

Kolejnym miłym zaskoczeniem było nieprzesadzanie z balladami. Znamiona dobrej rockowej ballady nosi utwór tytułowy, w którym nastrojowe akustyczne zwrotki przeplatają się z bardzo dynamicznym refrenem. Miłym zaskoczeniem jest trwający niespełna pół minuty funeralny przerywnik skomponowany przez klawiszowca Mica Michaeli "Requiem", który mógłby spokojnie potrwać jeszcze dłużej, lecz jego rolą jest wprowadzić słuchacza do kolejnego utworu, którym jest "My Woman My Friend". Kompozycja ta zaczyna się delikatnymi partiami fortepianu i zachrypniętym śpiewem, aby po chwili zaskoczyć ciężkim, bluesującym riffem. Jest to naprawdę udany utwór, który lekko kojarzy mi się ze wspaniałym utworem Deep Purple z czasów mojego ulubionego składu, mianowicie "Mistreated".

Do bluesa nawiązuje również króciutki, bo trwający dwie minuty z hakiem utwór o jakże wdzięcznym tytule "Drink and a Smile", w którym Tempest śpiewa jak manierycznie zmęczony Robert Plant z czasów swojej świetności. Natomiast klasycznie hard rockowo robi się w utworze "Demon Head", w którym mógł poszaleć sobie klawiszowiec, gdyż w innych kompozycjach bywa zepchnięty na drugi plan. Niezwykle cieszy mnie sięganie po Hammondy, gdyż w nich zawiera się dusza muzyki hard rockowej. Świadczy o tym fragment, w którym Joey Tempest śpiewa przy ich akompaniamencie, kiedy gitary i perkusja na chwilę zamilkły, i na placu boju pozostaje wokalista ze swoją chrypką i wtórem organów.

Europe na swoim nowym wydawnictwie postanowił zabrać słuchacza w podróż do najświetniejszych czasów muzyki rockowej, czyli do lat siedemdziesiątych. Pewnie duża w tym zasługa Kevina Shirley'a, ale i samych muzyków, którzy skomponowali znakomite utwory. Jest do bólu hard rockowo (niekiedy ze znaczną domieszką bluesa). Choć gitarzysta John Norum nie miał dużego wkładu w tworzenie kompozycji (maczał palce jedynie w trzech), to nie można nie docenić jego fantastycznych solówek, których jest na "Bag Of Bones" bez liku. Znalazło się również coś dla fanów ckliwych ballad. "Bring It All Home" raczej nie strąci z piedestału europejskich pościelówek "Carrie", ale wszystko co potrzebne, jest na swoim miejscu. Jest fortepian, delikatny śpiew i pełne garści patosu. Jako, że jest to ostatni utwór na płycie (oczywiście Japończycy zostali dopieszczeni przez wytwórnię i otrzymali bonusowy utwór "Beautiful Diseaster") to dla niektórych będzie wisienką na tym smakowitym torcie, jednakże dla mnie to najsłabszy punkt programu. Nie przepadam za ckliwymi, łzawymi balladami (poza kilkoma wyjątkami), ale jako, że panowie nie przesadzili z nimi na płycie, a wręcz przeciwnie - nagrali kawał dobrej mięsistej muzyki, tak więc pościelówka nie zaciera bardzo dobrego wrażenia, jakie wyrobił we mnie całokształt albumu.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
18.4.2012

Wydawca:
earMUSIC/Edel/Mystic Productions

Lista utworów:

Riches to Rags – 3:05
Not Supposed to Sing the Blues – 5:13
Firebox – 3:46
Bag of Bones – 5:31
Requiem (instrumental) – 0:28
My Woman My Friend – 4:25
Demon Head – 3:58
Drink and a Smile – 2:21
Doghouse" (Joey Tempest) – 3:58
Mercy You Mercy Me – 4:31
Bring It All Home – 3:39

Informacje o wykonawcy

Europe

Inne recenzje płyt wykonawcy

Europe - War Of Kings
Europe „War Of Kings&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.