Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Dordeduh „Valea Omului”

26 Września 2012

Rozpad Negură Bunget podobno nastąpił na mocy porozumienia pomiędzy Negru a dwoma pozostałymi muzykami. Podobno, bowiem niedługo po tym fakcie obie strony zaczęły delikatnie zgłaszać swoje pretensje. Najwięcej kontrowersji wzbudziła kwestia nazwy. Negru twierdził, że nie było co do niej żadnych ustaleń, a ponieważ jego dawni kompani zwyczajnie odeszli z zespołu, więc nie widzi problemu, by nadal grać pod starym szyldem. Hupogrammos i Sol Faur mieli w tej sprawie nieco inne zdanie. Odłóżmy jednak na bok historię sporu.

Słuchacze, którzy nie wróżyli świetlanej przyszłości pozbawionej 2/3 pierwotnego składu Negurze pomylili się. Wydany w 2010 Vîrstele Pămîntului był dużym hitem. Zespół zebrał za niego wręcz entuzjastyczne recenzje a Negru podkreślał w wywiadach, że nie spodziewał się takiej reakcji ze strony fanów i prasy. Dawni kompani pytani o ten krążek raczej udzielali wymijających odpowiedzi lub zwyczajnie starali się go w ogóle nie komentować. Zajęli się swoimi sprawami a dokładniej rzecz biorąc zespołem Dordeduh.

Dordeduh to zlepek dwóch rumuńskich słów - dor i duh. Choć jak przekonuje Hupogrammos oba są wieloznaczne to najbliższe tłumaczenie brzmiałoby: tęsknota za duszą czy też poszukiwanie duszy, co odzwierciedlać ma wędrówkę ku poznaniu tych wszystkich wartości które decydują o naszym człowieczeństwie.
W przeciwieństwie do Negury, Dordeduh nie musiał szukać muzyków. Wszak jego założyciele byli podporą tamtego zespołu i jak nawet w jednym z wywiadów stwierdził Hupogrammos - rdzeniem kompozycyjnym. Nie musieli też specjalnie zabiegać o kontrakt z wytwórnią - już pod koniec 2009 roku do publicznej wiadomości została podana informacja mówiąca o tym, że Dordeduh podpisał długoterminowy kontrakt z Prophecy, a więc z wydawcą, pod którego skrzydłami znajdowała się również Negură Bunger (i to od tego samego roku). Dziwi mnie więc fakt, że panowie nie zdołali równie szybko wydać swojej debiutanckiej płyty, na co liczyli fani. Nadzieje podgrzała ep-ka, wypuszczona w sierpniu 2010 roku. Miała być wstępem do zapowiadanego jeszcze na ten sam rok pełnowymiarowego albumu. Tymczasem zapadła długa cisza. Właściwie nie powinienem w ogóle zawracać sobie i Wam głowy tak, krótkim wydawnictwem. Postanowiłem jednak przedstawić go z uwagi na jego naprawdę świetny poziom a ponadto doszły mnie wieści, że lada dzień ukaże się długo oczekiwany pełnowymiarowy album!

Dwa utwory - niecałe 13 minut muzyki, która w dużo większym stopniu nawiązuje do klasycznego już dziś albumu OM niż nowe wydawnictwo Negură Bunget. Słychać wyraźnie, że to właśnie tutaj tworzą członkowie tamtego bandu a nie na odwrót. Nie chcę przez to jednak powiedzieć, że Dordeduh jest odtwórczy, nieoryginalny. Nic z tych rzeczy! Od porównań uciec w tym wypadku się jednak nie da. W wywiadach muzycy uprzedzali, że ich nowe nagrania będą bliskie OM. Jaka jest więc ta EP-ka?

Valea Omulu przynosi muzykę niepokojącą, niezwykle klimatyczną. Pierwszy utwór jest zaproszeniem do drugiego. Porywa słuchacza w rwący potok delikatnych dźwięków, pod którymi wyczuwa się jednak obecność potężnej siły. Masz wrażenie, że zaraz coś wybuchnie ale ...nic takiego się nie dzieje! Zamiast wybuchu jest początek Cumpăt, który z łatwością kojarzę z tym, co grało Opeth w okresie Blackwater Park. Po dwóch minutach takiej nieco rozmarzonej gry zaczyna się dynamiczna brutalna walka o względy miłośników blackmetalu. Growling przeplata się momentami z normalnym śpiewem, gitary pracują na najwyższych obrotach, perkusja szaleje i nagle.... znowu progresywny blackmetal spod znaku Opeth! Jednak rumuński język i mistrzowskie wkomponowanie tradycyjnych ludowych instrumentów czynią z Doreduha zespół oryginalny i przede wszystkim niepowtarzalny. Dla wielu to właśnie on jest kontynuacją zjawiska o nazwie Negură Bunget. Warto się nad tym zastanowić słuchać tego krótkiego, klimatycznego dzieła.

Materiał został zarejestrowany i zmiksowany w prywatnym studio nagraniowym zespołu. Na rynek wypuszczono tylko niewielką,bo liczącą zaledwie 500 egzemplarzy edycję w formie płyty winylowej. Ciekawostką jest, że początkowo zespół w ogóle nie był zainteresowany wydawaniem płyty, jednak z takich czy innych względów ostatecznie uległ pokusie. Okładka płyty to w rzeczywistości przeniesiony na papier wzór, którym tajemniczy artysta Sanziana ozdobił ludowy instrument (toaca), używany przez zespół. Pozostałymi elementami oprawy graficznej tego limitowanego wydawnictwa zajął się artysta Rada Nita.

Tommy

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 3/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
3/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
1.1.2010

Wydawca:
Prophecy Productions

Lista utworów:

1. Zuh - Cu tunetul munţilor - 6:28
2. Cumpăt - 6:40

Informacje o wykonawcy

Dordeduh

Inne recenzje płyt wykonawcy

Dordeduh - Dar De Duh
Dordeduh „Dar De Duh&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Tommy
Copyright © Rock Magazyn 2001-2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.