Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Led Zeppelin „Celebration Day”

9 Grudnia 2012

To było prawdziwe święto. 10 grudnia 2007 w londyńskiej O2 Arena odbył się pierwszy pełnowymiarowy koncert Led Zeppelin, od niemal 30 lat. Ostatni koncert przed śmiercią Johna Bonhama miał miejsce 7 lipca 1980 roku w Berlinie, w ciągu następującego potem ćwierćwiecza pozostali członkowie grupy wystąpili wspólnie tylko cztery razy (w latach 1985, 1988, 1990 i 1995), za każdym razem ograniczając się do ledwie kilku utworów. Dopiero zaproszenie przez firmę Atlantic na koncert poświęcony pamięci Ahmeta Erteguna (założyciela wytwórni, który podpisał z Led Zeppelin ich pierwszy kontrakt) sprawił, że muzycy - Robert Plant, Jimmy Page i John Paul Jones - postanowili jeszcze raz, jak się potem okazało ostatni, stanąć razem na scenie i wykonać pełny set koncertowy. Towarzyszył im syn zmarłego perkusisty, Jason Bonham. Koncert okazał się ogromnym sukcesem, a po pięciu latach jego zapis trafił na płyty CD i DVD.

Koncert rozpoczął się tak samo, jak debiutancki album zespołu - od "Good Times, Bad Times". Już tutaj słuchać jak bardzo przez te wszystkie lata zmienił się głos Roberta Planta, co jednak zupełnie nie powinno dziwić, wokalista zbliżał się przecież do 60-tki. Zmiany przeszła także sama muzyka. Brzmienie jest mocniejsze a aranżacje nieco odmienione. Podczas konferencji prasowej promującej "Celebration Day", Jimmy Page przyznawał: Rzecz w tym, że utwory, które graliśmy, powiedzmy, w 1969 roku, z czasem się zmieniały, przeobrażały i w 1973 roku brzmiały już inaczej, a w 1975 jeszcze inaczej. Muzyka ulegała różnym mutacjom. Jeśli chodzi o ten koncert, myślę, że przedstawiliśmy właściwie definitywne wersje naszych kompozycji. Po mocnym otwarciu, zespół uspokaja utworem "Ramble On", by zaraz znowu przyłożyć w "Black Dog".

Tytuły kolejnych utworów nie wyglądają zachęcająco. "In My Time of Dying" to przecież jeden z najsłabszych fragmentów "Physical Graffiti", a pochodzące z późniejszych albumów "For Your Life" i "Nobody's Fault But Mine" także nie należą do najbardziej udanych utworów w repertuarze Led Zeppelin. A jednak nowe wersje są naprawdę udane! Po ich usłyszeniu przestaną narzekać ci, którzy (jak niżej podpisany) woleliby, żeby zespół wykonał wówczas "Heartbreaker" lub "Immigrant Song". Tym bardziej, że pomiędzy nimi umieszczono jeszcze rewelacyjny "Trampled Under Foot". Pierwszy dysk zamyka "No Quarter", jak zwykle rozbudowany o klawiszowe solówki Johna Paula Jonesa i gitarowe Page'a. Równie niesamowita wersja, co na pierwszej koncertówce grupy, "The Song Remains the Same".

Początek drugiej płyty to najbardziej ekscytujący fragment koncertu. Zaczyna się od "Since I've Been Loving", granego chyba z jeszcze większym wyczuciem niż 40 lat wcześniej. Wrażenie robi śpiew Planta - z wersją studyjną nie ma co porównywać. Warto przy tej okazji zadać sobie pytanie 0 ilu wokalistów w jego wieku potrafiłoby tak zaśpiewać?! "Dazed and Confused" został tym razem rozszerzony do "ledwie" dwunastu minut, ale dzięki temu jest to najlepsze koncertowe wykonanie tego utworu. Moim zdaniem przebija nawet wersję studyjną. I w końcu najbardziej wyczekiwany przez większość zgromadzonych na koncercie osób moment - "Stairway to Heaven". Odegrany perfekcyjne, nie zawiodła nawet wokalna partia po solówce, o której wykonanie można było się najbardziej obawiać - brzmi zupełnie inaczej niż w wersji albumowej, ale jest co najmniej równie wspaniała.

Napięcie spada na 11 minut, kiedy grupa wykonywała "The Song Remains the Same" i "Misty Mountain Top", by wzrosnąć znów przy "Kashmir". Orkiestrowe dźwięki dominujące w wersji studyjnej, tutaj tylko dobarwiają utwór w tle, a na pierwszy plan wysunięta została kąśliwa gitara. Utwór kończył podstawową część koncertu, a bisy rozpoczyna - jakżeby inaczej - "Whole Lotta Love". Oryginalna wersja szokowała ówczesnych słuchaczy swoją mocą, tutejsze wykonanie może natomiast porazić współczesnych wielbicieli ciężkiego rocka. Występ zamykał "Rock and Roll" i było to świetne zwieńczenie tego wspaniałego koncertu.

Ze wszystkich czterech albumów koncertowych Led Zeppelin, to właśnie "Celebration Day" wypada najlepiej - pod względem doboru repertuaru oraz jakości wykonania i brzmienia. Może być świetnym wprowadzeniem do dyskografii grupy dla osób, które dopiero chcą zacząć poznawać twórczość Led Zeppelin. Dla tych, którzy jZeppelinów znają już dobrze, oraz dla wszystkich entuzjastów ciężkiej, hard-rockowej muzyki - jest to pozycja obowiązkowa.

Recenzja opublikowana na blogu autora - Rock'n'Roll Will Never Die (kliknij)

Paweł Pałasz

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (3)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
19.11.2012

Wydawca:
Warner Music Poland

Lista utworów:

CD 1:
1. Good Times Bad Times
2. Ramble On
3. Black Dog
4. In My Time Of Dying
5. For Your Life
6. Trampled Under Foot
7. Nobody's Fault But Mine
8. No Quarter
9. Since I've Been Loving You

CD 2:
1. Dazed And Confused
2. Stairway To Heaven
3. The Song Remains The Same
4. Misty Mountain Hop
5. Kashmir
6. Whole Lotta Love
7. Rock And Roll

Informacje o wykonawcy

Led Zeppelin

Inne recenzje płyt wykonawcy

Led Zeppelin - I
Led Zeppelin „I&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Michał "Art" Wilczyński
Led Zeppelin - How The West Was Won
Led Zeppelin „How The West Was Won&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Grzesiek Czech
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.