Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Brian May „Back to the Light”

Zacznę dość nietypowo: mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale Freddie Mercury był z pewnością żywym zaprzeczeniem tej tezy. Talent i charyzma słynnego wokalisty Queenu były tak wielkie, że często przyćmiewał swoich znakomitych kolegów z zespołu, w naturalny sposób wysuwając się na pierwszy plan. Stąd zaciekawienie, z jakim niektórzy potraktowali solowy debiut gitarzysty Królowej - Briana Maya. Jednak muzyk wyszedł z konfrontacji z oczekiwaniami fanów obronną ręką.

Często zapomina się, jak duży wpływ miał May na tworzenie repertuaru Queenu. Mylą się ci, którzy widzą w nim jedynie sprawnego solistę, ozdabiającego piosenki świetnymi partiami - jego umiejętności kompozytorskie bynajmniej nie ustępują instrumentalnym. Najlepszym tego potwierdzeniem jest zresztą już drugi w kolejności na "Back To The Light" utwór tytułowy, następujący po eksperymentalnym intro. Melodia tej pięknej, podniosłej ballady od razu wpada w ucho, poza tym May przypomina że dysponuje niezłym głosem o ładnej barwie. Dalej jest równie dobrze. Gitarzysta prezentuje nam różne oblicza - to "czadowego" rockmana ("Love Token"), to znów mistrza nastrojów ("Nothin' But Blue"). Na całym albumie porusza się w stylistyce szeroko pojętego rocka, jednak jest to na tyle pojemne pojęcie, że nie ma mowy o monotonii - zresztą Briana zawsze cechowała wielka kreatywność i pomysłowość. Ciekawostką jest zamieszczona tutaj pierwsza wersja "Too Much Love Will Kill You" - delikatna, wyciszona, z akustyczna gitarą i fortepianem w rolach głównych. Choć już wtedy doceniono piękno tej kompozycji, uhonorowanej kilkoma branżowymi nagrodami, prawdziwym hitem stała się dopiero później, w znacznie bardziej ekspresyjnej wersji śpiewanej przez Mercurego, który wydobył z niej jeszcze większe pokłady emocji.

Prawdziwym hitem albumu jest dla mnie jednak "Resurrection" - fantastyczny, dynamiczny rockowy szlagier, kojarzący się z ostrzejszymi przebojami Queenu. Jego dodatkową atrakcją jest też świetna, rasowa solówka ? bo też May pozwala sobie na autorskiej płycie na więcej gitarowego szaleństwa. Miłośnicy jego charakterystycznego brzmienia z pewnością nie będą zawiedzeni.

Jak na album wybitnego instrumentalisty przystało, jest tu też kompozycja bez wokalu - "Last Horizon", która potwierdza talent Briana do pisania i grania przejmujących, melodyjnych partii. Ponieważ muzykowi nie brakowało nigdy poczucia humoru, pojawia się też żartobliwy rock'n'roll "Let Your Heart Rule Your Head" w którego stylistyce odnajduje się równie doskonale jak w każdej innej.

Słuchając "Back To The Light" można zzielenieć z zazdrości. Nie dość że facet świetnie gra na gitarze, dobrze śpiewa, potrafi pisać kapitalne piosenki, to miał szczęście spotkać na swojej drodze jednego z najlepszych wokalistów w historii? Ale nie jest to dobre podejście - ta płyta potrafi naprawdę wprawić w dobry nastrój i dać "pozytywnego kopa". I dlatego warto jej posłuchać. I jeszcze z paru innych powodów. Dobra robota, Mr. May!

Jacek Podlewski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
28.9.1992

Wydawca:
Parlophone Records/Hollywood Records

Lista utworów:

The Dark – 2:20
Back to the Light – 4:59
Love Token – 5:55
Resurrection – 5:27
Too Much Love Will Kill You - 4:28
Driven by You – 4:11
Nothin' But Blue – 3:31
I'm Scared – 4:00
Last Horizon – 4:10
Let Your Heart Rule Your Head – 3:51
Just One Life – 3:38
Rollin' Over – 4:36
Driven by You (rock re-mix on the US and Canadian versions only)

Informacje o wykonawcy

Brian May

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.