Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Carlos Santana „Shaman”

Zacznę od łyżki dziegciu: jest to niewątpliwie album w znaczącej części popowy. Przebojowy, radiowy i przystępny. Santana, niegdyś czołowy awangardzista jazz-rocka, pasjonat Johna Coltrane'a, zaprasza na nową płytę szereg gości znanych z MTV. Po tych słowach niektórzy zapewne zakończą lekturę tego tekstu i stracą szacunek do meksykańskiego muzyka. Ja jednak zachęcam wszystkich, aby przeczytali recenzję do końca a następnie posłuchali "Shamana". Bo propozycja to owszem, komercyjna, ale z najwyższej półki.

Pomysł, aby do prawie każdego nagrania zaprosić innych wykonawców, ma dwa zasadnicze plusy. Po pierwsze, głośne nazwiska na okładce przyciągają nabywców, którym nie wystarcza nazwa "Santana". Po drugie, i ważniejsze, udział różnych wokalistów pozwala uniknąć powtarzalności. I to jeden z największych atutów płyty ' mimo imponującej objętości (76 minut!) nie nuży ani przez moment, lecz zaskakuje eklektyzmem. Obok buchających latynoskim ogniem typowych dla zespołu kompozycji ("Adouma", "Foo Foo", "Aye Aye Aye") jest tu miejsce i na soul ("Amore" z udziałem Macy Gray), ballady ("You Are My Kind" świetnie zaśpiewane przez Seala"), a nawet? metal! "America" nagrana przez nu-metalową grupę P.O.D. wspomaganą przez Carlosa na gitarze to chyba największa niespodzianka płyty, a przy tym bardzo dobry, przebojowy i energiczny numer, którego warto posłuchać nie tylko dla znakomitych partii solowych Santany (tak ostro i szybko nie grał nigdy wcześniej!). Dla przeciwwagi ' cudownie rozwlekłe, relaksacyjne "Sideways" i, tradycyjnie już, melodyjna instrumentalna ballada "Victory Is Won" ' wspaniały pokaz umiejętności zespołu, a także tego, jak wiele dobry gitarzysta potrafi powiedzieć kilkoma dźwiękami. Lider jest na całej płycie w świetnej formie, gra z nie mniejszą werwą niż przed trzydziestu laty, brzmi doskonale i znakomicie wpasowuje się w kolejne piosenki. Spośród nich należałoby jeszcze wspomnieć o znanym chyba wszystkim "Game of Love" katowanym w 2002r. przez rozgłośnie radiowe, które na tle całego "Shamana" wypada jednak cokolwiek banalnie. O wiele ciekawsze jest np. "Why Don't You & I". W tej rockowej balladzie nie do przecenienia jest udział charyzmatycznego lidera Nickelback ' Chada Kroegera, który z racji charakterystycznej barwy głosu nadał ciekawej skądinąd piosence dodatkowych odcieni. Jedynym nieporozumieniem jest zachowany na koniec "Novus" w którym słyszymy nie kogo innego, jak samego? Placido Domingo. Placido wielkim tenorem jest, tym niemniej trudno oprzeć się wrażeniu, że kawałek został napisany na siłę tylko po to, aby nazwisko Hiszpana mogło pojawić się na liście gości. Jest to jednak tylko drobny zgrzyt niepsujący odbioru tego bardzo udanego albumu, na którym chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Porównania z muzyką Santany z lat 70tych uważam za bezcelowe, natomiast z konfrontacji z jego poprzednim wydawnictwem 'znakomitym "Supernatural"' "Shaman" wychodzi z godnością, jeśli nie zwycięsko. Brakuje tu może hitu na miarę "Smooth", lecz całość jest równiejsza a zarazem bardziej urozmaicona. Daj Boże każdemu tak się skomercjalizować?

Jacek Podlewski

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
22.10.2002

Wydawca:
Arista

Lista utworów:

Adouma - 4:15
Nothing at All - 4:28
The Game of Love - 4:15
You Are My Kind - 4:19
Amoré (Sexo) - 3:51
Foo Foo - 6:28
Victory Is Won - 5:20
Since Supernatural - 4:32
America - 4:35
Sideways - 4:41
Why Don't You & I - 4:34
Feels Like Fire - 4:39
Aye Aye Aye - 4:45
Hoy Es Adios - 4:37
One of These Days - 5:51
Novus - 4:10

Informacje o wykonawcy

Carlos Santana

Inne recenzje płyt wykonawcy

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.