Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Bullet For My Valentine „Temper Temper”

15 Lutego 2013

Zespół Bullet For My Valentine to obok Aveneged Sevenfold i Trivium największa nadzieja młodej metalowej sceny. "Temper Temper" to czwarty studyjny album Walijczyków. Pierwszy stopniujący napięcie singiel objawił się naszym uszom już w październiku 2012 roku. Tytułowa kompozycja nie zaskakiwała niczym nowym, choć tym razem ewidentnie czuć było paracie na nośny stadionowy emorockowy refren, kosztem utraty metalowego ciężaru. Kolejny singiel "Riot" w udany sposób łączył szybką, niemalże punkową rytmikę z klasycznym metallicowym brzmieniem. Rozkrzyczany emo refren zadziwiał jeszcze większą dozą przebojowości.

W wywiadach poprzedzających wydanie płyty muzycy zapowiadali, iż "Temper Temper" będzie tym, czym dla Metallicy był "Czarny album". Po kilkunastu przesłuchaniach płyty nie mam wątpliwości, że nie było to porównanie bez pokrycia. Choć oczywiście "Temper Temper" dziełem na miarę "Black Album" nie jest, to jednak trzeba otwarcie przyznać, że chłopaki otworzyli się na bardziej przystępną formułę grania, co przejawia się głównie w melodyjnych i przebojowych refrenach oraz złagodzeniu brzmienia na bardziej klarowne (za produkcję albumu odpowiada Don Gilmore, czyli człowiek od Linkin Park).

Możemy jednak być spokojni, zespół nadal podąża wytyczoną przez siebie drogą. Wciąż mamy do czynienia ze znakomitymi metalowymi riffami, jak w klasycznie trashowym "Truth Hurts" czy "Breaking Point". Wśiekły "Saints And Sinners" powala energią i agresją oraz przyjemnym dla ucha "trashowaniem". Nowością na pewno jest kawałek "POW" brzmiacy nu-metalowo, kojarzący się raczej ze średnimi tempami P.O.D. Ballada "Dead To The World" z naprawde znakomitą solówką to prawie klasyczna pościelówka, która dopiero w okolicach 3 minuty i 20 sekundy przekształca się w pędzący przed siebie walec, miażdżący wszystko, co spotka na drodze. Uboższa siostra "Welcome Home Sanitarium"? Czemu nie.

Kompletnie nie przekonuje mnie natomiast "Dirty Little Secret", niemiłosiernie dłużący się w braku pomysłu na urozmaiconą strukturę canto-refren. "Leech" pomimo nieco szybszego punkowego rytmu i znakomitych wściekłych ekspresji wokalnych, odgrzewa jedynie wspomnienie o znakomitym albumie "Scream Aim Fire". Jego ugrzecznione brzmienie niestety zatraca całą agresję i potęgę. "Tears Don'T Fall (Part.2)" pomimo pokrzykiwania, nieostrożnie skręca w kierunku plastikowego stylu "udawanego" metalu. Syntetyczne brzmienie perkusji, ugrzecznione wokalizy oraz przejrzyste pierwszoplanowe melodie przystoją raczej zespołom popowym. Nie lepiej rzecz ma się z zamykającym całość "Livin Life", który jest już niemal równią pochyłą. Nad wyraz przewidywalny i ugrzeczniony metalcore, stereotypowo zagrany, napisany od sztancy.

Cóż napisać na zakończenie. Ewidentnie czuć, że po artystycznej klęsce "Fever" chłopaki próbują urozmaicić nieco wyczerpaną formułę grania. Niestety, często czynią to, tracąc własną tożsamość. Album w połowie bardzo udany, w połowie niestety bezpłciowy.

Autor prowadzi blog "Muzyczne recenzje - Zatopiony W Ciszy"

Janusz Matysiak

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 3/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
3/5 (2)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
11.2.2013

Wydawca:
RCA Records / Sony Music

Lista utworów:

Breaking Point - 3:42
Truth Hurts - 3:36
Temper Temper - 3:08
P.O.W. - 3:53
Dirty Little Secret - 4:55
Leech - 3:59
Dead to the World - 5:15
Riot - 2:49
Saints & Sinners - 3:29
Tears Don't Fall (Part 2) - 5:38
Livin' Life (On the Edge of a Knife) - 4:01

Informacje o wykonawcy

Bullet For My Valentine

Inne recenzje płyt wykonawcy

Bullet For My Valentine  - Venom
Bullet For My Valentine „Venom&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Paweł Lach
Bullet For My Valentine  - Fever
Bullet For My Valentine „Fever&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Damian Ciura
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.