Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Amorphis „Circle”

5 Maja 2013

Kolejne albumy Amorphis od lat stanowią o sile fińskiej sceny metalowej. W kraju, gdzie melancholijne, mroczne i mocne granie jest jednym z trzech sportów narodowych - obok hokeja i narciarstwa klasycznego - nietrudno o dużą konkurencję. Najnowsza płyta, zatytułowana "Circle", pozwoli utrzymać się twórcom niezapomnianego "Tales From the Tausand Lakes" na podium fińskich ambasadorów metalu.

Oczywiście nie ma się czym zachwycać, to po prostu solidne melodyjne death/black metalowe granie, z symfonicznym wręcz rozmachem, gotycką motoryką i melodyką oraz dość smutnym klimatem. Słynęli z tego wcześniej i nic się nie zmieniło. Kto takie granie ceni, powinien zainteresować się nowym dziełem Finów. Ekipa Amorphis wypada na "Circle" naprawdę przekonywająco. Umiejętnie łączy dość odległe światy i udanie kontrastuje pewne elementy, co sprawia, że słucha się całości z zaintrygowaniem.

Już na wstępie wita nas ciężki, mroczny i monumentalny riff "Shades of Gray", z growlującym Tomim Joutsenem. Potem pojawia się bardziej melodyjny refren, z czystym śpiewem i etnicznie brzmiącą solówką. "Enchanted By the Moon" łączy w sobie z kolei wolny, grobowy, doomowy riff z epickim rozwinięciem. Jeszcze ciekawiej rysuje się ten kontrast chociażby w "Hopelles Days", gdzie podniosła otoczka - prawie jak z symfonicznego black metalu - połączona z mocnym otwierającym riffem świetnie współgra ze spokojniejszą częścią. To patent, jaki stosuje połowa metalowego świata - przynajmniej ta, która stawia w swej muzyce na klimat - jednak czasem można zanudzić słuchacza pewnymi zgranymi sztuczkami, a czasem wymusić większą uwagę. W wypadku Amorphis w grę wchodzi raczej ta druga ewentualność.

Dla mnie mniej ciekawie wypadają fragmenty, w których Amorphis zbliża się do bardziej klasycznego, piosenkowego grania, oczywiście poddanego gothic metalowym kanonom. Chociaż i tutaj trudno cokolwiek zarzucić takim piosenkom jak "Mission", czy "The Wanderer". Plus jednak za to, że Amorphis nie wpada tutaj w komercyjne koleiny miałkości i sztuczności. Jest bardziej melodyjnie, spokojnie, ale nie słodko i plastikowo. Zresztą takie granie "chodzi" w fińskim radiu, czy to państwowym, czy prywatnym non stop i nikt nie musi w kraju reniferów na siłę łagodzić brzmienia na potrzeby radiowych prezenterów. Bardzo przebojowo, a jednocześnie intrygująco pobrzmiewa w tej konwencji "Into The Abyss", ze zwracającym na siebie uwagę riffem i minimoogowym, progresywnym solem na klawiszach.

Oczywiście nie mogło zabraknąć folkowych naleciałości. Tu i tam pojawiają się dźwięki, które czerpią ze skandynawskiej tradycji. Najmocniej czuć to w "Narrow Path", w skocznym, zadziornym kawałku, chwalącym przywiązanie do rodzimej ziemi. Bardzo udana rzecz. Także spokojniejszy, wieńczący album "A New Day" pobrzmiewa balladowym, etnicznym wstępem.

Fani Amorphis powinni byś usatysfakcjonowani. Miłośnicy brzmień, z których kraina tysiąca jezior słynie, również. Inni powinni sięgnąć z ciekawości - no chyba że od podniosłych, melancholijnych dźwięków i mrocznych klimatów wolą krainę słońca i bezkresnych plaż. Ale wtedy należy trzymać się od Helsinek z daleka i zawitać chociażby do Kingstone.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
19.4.2013

Wydawca:
Nuclear Blast

Lista utworów:

1. Shades of Gray
2. Mission
3. The Wanderer
4. Narrow Path
5. Hopeless Days
6. Nightbird's Song
7. Into the Abyss
8. Enchanted by the Moon
9. A New Day
10. Dead Man's Dream (bonus)
11. My Future (bonus)
12. Illusion (bonus)
13. New Song (bonus)
14. His Story (bonus)


Informacje o wykonawcy

Amorphis

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.