Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Sting „The Last Ship”

7 Października 2013

Deszczowe popołudnie. Parująca herbata. Zapach palonego drewna. Chłodne powietrze ogrzewa ciepły głos, przyśpiewujący celtyckie pieśni. W rolę gawędziarza tej jesieni nieoczekiwanie wcielił się Sting.

Dekada przerwy od tworzenia autorskiej muzyki najwyraźniej wywołała w artyście niemałe zmiany. Miast spodziewanymi, subtelnie rockowymi kawałkami, poczęstował fanów zestawieniem muzycznych opowiadań. "The Last Ship" to mentalny wehikuł, przenoszący nas do Anglii lat pięćdziesiątych, w dzielnicę niebieskich kołnierzyków. Po inspirację Sting sięgnął pamięcią do czasów dorastania w przybrzeżnym Wallsend, wśród przedstawicieli klasy robotniczej, stoczniowców. Fabularny czy musicalowy charakter albumu okazuje się słusznym skojarzeniem, gdyż wydawnictwo jest zbiorem kompozycji pochodzących z brodwayowskiej sztuki Stinga o tym samym tytule.

Płyta jest nabrzmiała od wypełniającej ją typowo brytyjskiej atmosfery. Lepiszcze albumu stanowią skrzypce, w szczególności te żywiołowe i przenikliwe. W skrajnych przypadkach mogą przywodzić na myśl nawet zielone równiny braveheartowej scenografii.

Sting rozpoczyna cicho, spokojnie, uporządkowanie. Jego wokal jednak niebezpiecznie sunie w dół, szerząc wątpliwości i zapowiadając coś osobliwego. Podczas gdy utwór tytułowy jest tolerowanym przez przeciętnego słuchacza kawałkiem melancholii, o lekkich nalotach szantowych, dalej robi się bardziej skomplikowanie. Mamy tu prowincjonalną, ojcowską przypowieść o Butach Zmarłego Człowieka, niemających przyozdobić nóg zbuntowanego syna. Pośród paryskiej aury poznajemy historię pięściarza, który dla swej ukochanej nauczył się tańczyć walca. ("The Night The Pugilist Finally Learned How To Dance"). Do kufli zaś podrywa gwarna kompozycja szantowa "What Have We Got", której rytmu nadaje dziarskie klaskanie ludzi pracy.


Na "The Last Ship" znalazło się również miejsce dla kącika miłosnego. Niezmordowany brytyjski mikroklimat łagodzą romantyczne ballady, z których na największą uwagę zasługuje łzawe, akustyczne "I Love Her, But She Loves Someone Else", o pięknym, skrzypcowo-klawiszowym tle. Wokal wreszcie przyjmuje swój dawny, niezwichrzony ton, leniwie kreśląc cierpienie niekochanego człowieka.

Nasze popołudnie przy kominku wieńczy lepsza wersja "The Last Ship, wolniejsza i przepełniona przyjemnym patosem orkiestry, tworząc tym samym klamrę kompozycyjną albumu i automatycznie podnosząc jego poziom. Nadając swojemu nowemu dziełu tak konkretny i wyrazisty motyw, Sting samoczynnie dokonał ostrej selekcji odbiorców. Melodie wciąż poruszają, teksty roztkliwiają, a subtelny wokal koi obolałą od jesiennej wrzawy głowę. Tymczasem, przy tegorocznym, nieco ekstrawaganckim udziwnieniu, pojawia się pytanie: czy Pan Gordon Sumner siwieje z godnością?

Sonia Stępień

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 4/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
4/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
20.9.2013

Wydawca:
Cherrytree, A&M

Lista utworów:


1. The Last Ship
2. Dead Man's Boots
3. And Yet
4. August Winds
5. Language of Birds
6. Practical Arrangement
7. The Night the Pugilist Learned How to Dance
8. Ballad of the Great Eastern
9. What Have We Got?
10. I Love Her But She Loves Someone Else
11. So to Speak
12. The Last Ship (Reprise)

Informacje o wykonawcy

Sting

Inne recenzje płyt wykonawcy

Sting - 57th & 9th
Sting „57th & 9th&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Paweł Lach
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.