Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Krzysztof Zalewski „Zelig”

12 Listopada 2013

Krzysztofa Zalewskiego pamiętamy z udziału w programie, który przetarł szlaki dla wszystkich telewizyjnych talent show, a także otworzył furtkę sławy nie tyle dla artystów, co w większym stopniu dla jurorów, wobec których przypasować można parafrazę filmowej kwestii Bogusława Lindy z nieśmiertelnych "Psów" - "Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w komisjach". Młodziuteńki wówczas, bo osiemnastoletni Zalewski, wygrał drugą edycję tego programu, zapadając w zbiorowej pamięci publiczności dzięki heavy metalowemu wizerunkowi oraz zadziornemu timbrowi głosu, który przywoływał z miejsca skojarzenia z Brucem Dickinsonem. Przypomnijmy, że laureat został wokalistą z przypadku, gdyż uprzednio realizował się jako gitarzysta i wokalista wspomagający w lubelskim zespole Loch Ness, z którym miał na koncie demo i kilka dość udanych utworów, jak "United", "All Dreams Fade Away", "Flowers On The Grave" czy "Między Jawą a Snem".

Zwycięstwo w programie zagwarantowało Zalewskiemu nagranie debiutanckiej płyty "Pistolet", która ukazała się w 2004 roku. Był to materiał utrzymany w sosie ciężkiego rocka, jednakże nie w postaci maidenowskiej galopady (czego się spodziewano), a raczej bliższy tradycjom grungowym. Płytę promowała przeróbka utworu wokalistki Eddie Brickel "What I Am" oraz sympatyczna pop-rockowa ballada "Znikam". Były to utwory najbardziej przystępne "szaremu słuchaczowi". Pozostałe numery bronią się, moim zdaniem, po latach, zwłaszcza zbudowana na gruzach utworu macierzystej kapeli Zalewskiego urocza ballada "Kiedy Miasto Śpi" (pierwotnie "Flowers On The Grave") z tekstem Katarzyny Nosowskiej. Potem słuch o Zalewskim zaginął. Sam wokalista powiada, że przez dziesięć lat uczył się rzemiosła, zbliżając się przy tym do twórców sceny alternatywnej (granie z Japoto, Brodką czy Heyem). Widzom telewizyjnym kilkukrotnie się przypominał, czy to dzięki występom w show Janusza Józefowicza i Nataszy Urbańskiej, czy dzięki gościnnemu udziałowi w "Szansie na sukces", kiedy to w niezwykle przekonywający sposób wykonał utwór Grzegorza Ciechowskiego "Nie pytaj o Polskę".

Po tak diametralnej przemianie, po ewolucji z heavy metalowego zbuntowanego młodzieńca w twórcę szeroko pojmowanej alternatywy, Zalewski oto przypomina o sobie płytą pt. "Zelig". Tytuł albumu stanowi bezpośrednie odwołanie do filmu Woody'ego Allena, którego bohaterem był człowiek dostosowujący się do każdego otoczenia w którym przyszło mu się znaleźć. Nie wiem, na ile nazwa ta symbolizuje przemianę Zalewskiego, ale jak mówi mądre przysłowie - "z kim przystajesz, takim się stajesz". Nie mam jednakże zamiaru bawić się w twardogłowca i stawiać w tej recenzji zarzutów o odchodzenie od metalowych ideałów. Całkowicie bez uprzedzeń postanowiłem zainteresować się tym króciusieńkim materiałem (płyta przy dziesięciu utworach trwa zaledwie pół godziny).

Na singla wybrano pierwszy utwór na płycie pt. "Jaśniej". Jest to przyjemna w odbiorze, szalenie rytmiczna piosenka, w której z heavy metalowych korzeni Krzysztofa została już tylko zadziorność w głosie. Jest to jedyna jego cecha, która przywołuje kilkukrotnie na płycie wspomnienie długowłosego fana Iron Maiden w skórzanej ramonesce. Wokalista, mimo nieco lżejszej stylistyki, nadal lubi sobie od czasu do czasu pokrzyczeć, powrzeszczeć. Prócz tego śpiewa (nieco sentymentalna ballada o psie - "Spaść"), melodeklamuje (okraszona zimną, nieco depechową elektroniką "Ósemko"), sięga po falset (dwa króciutkie anglojęzyczne numery - "Folyn", "Her Majesty", czy mocno trącący twórczością Mike'a Pattona - "Rzek"), a nawet porywa się z nieco prześmiewczą intencją na rap ("RY55"). Uwagę zwraca też dość "alternatywne" wykorzystanie języka polskiego. Zalewski jako autor i wykonawca tekstów nierzadko bawi się językiem polskim, a zwłaszcza jego składnią ("Kontrast blednie i coraz krócej, widzę mniej ludzi coraz" - "Zboża"), frazeologią i prozodią (tj. akcentowaniem wyrazów). Słowa dzięki tym zabiegom ewidentnie pełnią rolę służebną wobec melodii. Przykład? Proszę zwrócić uwagę na akcentowanie frazy "Może przymierzę mundur" w "Jaśniej". Takich przykładów jest oczywiście więcej.

"Zelig" jest króciutkim, półgodzinnym, zwariowanym naczyniem, w którym kotłuje się zwariowana mikstura. Zastanawiam się, co sprawiło, że album jest tak krótki. Czy w studiu zdecydowano się na maksymalne cięcia aranżacyjne, czy są jeszcze jakieś utwory, które odrzucono, jak przeciętny moim zdaniem "Skoro", którego jako utwór bonusowy, można posłuchać w internetowym portalu muzycznym Deezer. Domyślam się, że ta krótkość miała w swoim zamierzeniu zaprezentować album maksymalnie skondensowany, bez niepotrzebnych wypełniaczy, a przy tym eklektyczny, odwołujący się do różnych tradycji zaprezentowanych w bogatej palecie dźwięków i ozdobników (ciekawie wykorzystywana elektronika, dziecięcy chórek w "Jaśniej"). Krzysztof Zalewski tą płytą postawił sobie wysoko poprzeczkę. Mam nadzieję, że nie trzeba będzie czekać na następny jego album aż tak długo. Z drugiej strony, życzę mu, aby nie poszedł śladami patronującego tej płycie poprzez tytuł Woody'ego Allena, który co rok kręci nowy film będący cieniem jego blasków z przeszłości. Niegdysiejszy "Zalef" za sprawą nowego albumu wreszcie wyszedł z cienia, w którym tkwił przez ostatnią dekadę.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
12.11.2013

Wydawca:
Kayax

Lista utworów:

1. Jaśniej
2. Gatunek
3. Spaść
4. Ósemko
5. Folyn
6. Zboża
7. Rzek
8. Zimowy
9. Ry 55
10. Her Majesty

Informacje o wykonawcy

Krzysztof Zalewski

Inne recenzje płyt wykonawcy

Krzysztof Zalewski - Złoto
Krzysztof Zalewski „Złoto&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Kamil Pietrzyk
Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.