Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


White Crow „Creatio ex Nihilo”

Lublin - tego miasta chyba jeszcze nie było na mapie moich recenzji. A przynajmniej ja nie pamiętam, żebym pisał o kapeli z Lublina. To dobrze, bo stamtąd właśnie pochodzi White Crow.

Zaczynali w 1998 roku, niemal od początku pracując nad własnymi kompozycjami. Zaowocowało to 4-utworowym demo. W 2001 roku White Crow (po zmianie wokalisty) wszedł (wleciał) do studia, celem nagrania swojej pierwszej długogrającej płyty. Praca ta została (pomimo kolejnej zmiany wokalisty) ukończona w październiku 2004 roku, zaś całość Creatio ex Nihilo ujrzała światło dzienne w 2005 roku.

Płyta zawiera 10 kawałków, trwających w sumie nieco ponad 51 minut. Jest to muzyka ciekawa, kawałki są dobrze skomponowane i dobrze zagrane.

Przykładem jest The Other Side - rozpoczynający się spokojnie, wręcz zawadiacko, a przechodzący później w zwarty, silny i energetyczny kawałek. Nawet wolniejsze solo w okolicach 3 minuty nie rozwala całości kompozycji. Całość pobrzmiewa trochę Kiss, trochę Whitesnake (głównie refreny), a w solówkach ewidentnie Petrucci się kłania. Mimo to bardzo przyjemnie się słucha :)

Tytułowe, instrumentalne Creatio ex Nihilo czuć Dream Theater na odległość. Ta mini-suita to mieszanka przeróżnych solówek gitarowych, wspartych na solidnym - chociaż zmiennym - fundamencie sekcji rytmicznej. Plus za wyważenie kompozycji ? instrumenty nie przekrzykują się wzajemnie (prym ? co oczywiste ? wiedzie gitara), przez co otrzymujemy porządny kawałek prog-metalowego grania, czyli nienudną, zwartą i mocną suitę.

Żeby nie było tak cukierkowo, czas powiedzieć coś o tych słabszych utworach na płycie. Jednym z nich jest Lake of Tears, kompozycja powolna, żeby nie powiedzieć: rozlazła. Owszem, melodyka dobrze oddaje melancholijny nastrój tekstu...

"faith is the way to live
but not the cause of death
faith is the way to live
but not the lake of tears
why do the hearts cry again?
and blood has changed into rain...
"

...ale brakuje w tej kompozycji jakiegoś żywszego elementu, czegoś, co dodałoby temu kawałkowi energii. Niewątpliwie niektórym przyda się taka zmiana tempa po energetycznych poprzednich utworach, ja jednak przewinąłem ten kawałek prowadząc auto w nocy.

Kolejnym niewypałem jest Arise the World, który miał być (chyba) monumentem, a okazał się walącą się kolumienką. Jest jakby przytłumiony i brakuje mu mocy, aby zamknąć cały album w sposób wyrazisty i pozostawiający słuchacza w niemym zachwycie.

Creatio ex Nihilo to mimo to bardzo dobry album. Wrażenia jednolitości, solidności i dobrej jakości nie psują niewypały w stylu Arise the World, czy Lake of Tears.
Płyta cierpi niestety z powodu fatalnego masteringu wokalu, który brzmi jakby wokalista śpiewał dusząc się przy okazji sznurem od szubienicy. Docenić trzeba techniczne umiejętności muzyków, stoją one na wysokim poziomie. Utwory są dobrze skomponowane, każdy instrument zna swoje miejsce, wszystko jest bardzo harmonijne. Plus za intro i outro (krakanie kruka na tle świergotu innych ptaków) ? ładna klamra spajająca płytę.

Michał Błaszczyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 4/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
4/5 (1)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2005

Wydawca:
Wojciech Piłat

Lista utworów:

The One Who Failed
The Other Side
Light That Shines On Me
Lake of Tears
Cannons and Guns
Not Alone
Creatio ex Nihilo
I Can't Hear You
Goodbye
Arise the World

Informacje o wykonawcy

White Crow

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.