Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Paul McCartney „New”

22 Listopada 2013

Sir Paul McCartney to człowiek instytucja, który w swojej długiej karierze osiągnął tyle, że już nic nie musi. Ma prawo eksperymentować (choćby kilka wydawnictw z kręgu muzyki klasycznej), mieszać na swych płytach style, ma też prawo do słabszego dnia. Cieszy mnie jednak, że po kilku mniej rockowych albumach, na "New" powraca McCartney jakiego wszyscy kochamy.

Zastanawia mnie zawsze to, że sir Paul nie ma w swym dorobku tak kultowych albumów jak byli koledzy z The Beatles - John Lennon i George Harrison. Może dzieje się tak właśnie dlatego, że nigdy nie bał się dźwiękowych eksperymentów na swoich płytach - nie brakowało na nich zazwyczaj utworów niebanalnych. Jednocześnie jest to jedna z przyczyn mojego uwielbienia dla Paula. Zawsze jakoś wyżej ceniłem jego solowe dokonania od tego, co tworzyli Lennon, Harrison czy Starr. Macca potrafił (i jak się za chwilę okaże potrafi) tworzyć piękne melodie, ale raczej nieoczywiste, często nie wpadające w ucho od pierwszego odsłuchu.

W jakimś stopniu "New" również jest eksperymentalnym dziełem liverpoolczyka. Przy nagrywaniu płyty artysta współpracował bowiem z 4 producentami. I nie są to nazwiska przypadkowe. Ograniczę się do statystyki, bo lista osiągnięć panów producentów jest długa. Giles Martin - to syn George Martina producenta większości płyt The Beatles, Mark Ronson - producent "Back to Black" Amy Winehouse, Ethan Johns - syn Glena Johnsa wspólpracującego choćby z Led Zeppelin czy The Who, sam ma na koncie albumy choćby Kings of Leon, Paul Epworth zaś jest twórcą brzmienia Adele na jej płycie "21". Mają się więc czym pochwalić. Czy taki zabieg mógł dać spójną muzycznie płytę? Raczej nie, ale Sir Paul musiał o tym wiedzieć, skoro we wkładce albumu pisze: "Takie były często albumy The Beatles - piosenki było od siebie zupełnie różne".

Oczywiście nie jest tak, że kolejne utwory łączy tylko głos McCartneya - wszystkie są utrzymane w ramach stylistyki rockowej bądź bliskiej rocka (może poza "Appreciate", o tym za chwilę ). To w ogóle, mimo dużego zróżnicowania, najbardziej gitarowa płyta Anglika od lat. Takie jest choćby pierwsze na krążku "Save Us" - dynamiczny, zadziorny utwór z beatlesowskimi zaśpiewami, albo bardzo nowocześnie brzmiący "Queenie Eye", który, daję słowo, mógłby się znaleźć na wydawnictwie któregoś młodego zespołu z nurtu britpop. Typowym rock'n'rollem jest "I Can Bet" - wesoły i świetnie zaśpiewany kawałek, z wolniejszą partią w środku i nieco psychodelicznym zakończeniem.

Na nowej płycie nie zabrakło też utworów bardziej subtelnych jak fantastyczne "On My Way To Work" nawiązujące ewidentnie do twórczości The Beatles, czy niemal folkowy przejmująco zaśpiewany "Early Days", napisany tylko na gitarę i głos. Z kolei "Hosanna" ma prosty transowy rytm i nieco oniryczny klimat - efekt ten buduje w dużym stopniu elektroniczne tło. W ogóle jakby w kontrze do tego, co napisałem wcześniej o oparciu płyty głównie na rockowym instrumentarium, muszę przyznać, że elektroniczne dźwięki pełnią na "New" niezwykle istotną rolę. Elektronika została użyta mądrze - nie wybija się na pierwszy plan, raczej dopełnia gitary i sekcję rytmiczną lub po prostu pełni rolę tła. Ale bez niej to by była zupełnie inna, śmiem twierdzić, gorsza płyta (choćby klasyczny post beatlesowski utwór "Looking At Her", który dzięki użyciu sampli w refrenie bardzo zyskuje na dynamice).

Najbardziej "elektro" jest "Appreciate" - jednocześnie jest to najbliższy muzyce pop utwór na krążku, ale to pop na swój sposób szlachetny, z powoli wciągającym klimatem, wzbogacony o liczne smaczki. Podobnie eksperymentalny jest "Road", gdzie Paul w refrenie użył fortepianu w sposób, w jaki zwykł to robić Grzegorz Ciechowski w naszej Republice. Brzmi to świetnie, a cały utwór brzmi jakby wyciągnięty z jakiegoś filmowego soundtracku, jest niesamowicie bogaty muzycznie (poza samplami są jeszcze, dęciaki, dzwonki, fortepian) z połamanym tempem i o dziwo nie jest to utwór, którego nie da się zapamiętać. Podobne bogactwo brzmieniowe prezentuje utwór tytułowy, ale jest nieco bardziej tradycyjny w formie.

Na koniec dostajemy bonus w postaci ukrytej piosenki. "Scared" to zaśpiewany tylko przy akompaniamencie fortepianu smutny utwór, trochę w klimatach "Perfect Day" Lou Reeda. Jeśli jesteście zaś szczęśliwymi posiadaczami wersji rozszerzonej albumu, dostaniecie jeszcze brzmiący jak McCartney z lat 70. "Get Me Out of Here" i typowy rock'n'roll "Turned Out".

O świetnej formie Sir Paula McCartneya można było się przekonać nie tak dawno na jego koncercie w Polsce. Zwiastunem czegoś fajnego był też nagrany z członkami Nirvany niezwykle zadziorny "Cut Me Some Slack". Płyta solowa Anglika nie tylko nie zawiodła, ale budzi respekt. Tu naprawdę nie ma zbędnych piosenek. A łatwość z jaką Macca tworzy piękne melodie i miesza je ze swoimi brzmieniowymi wariactwami jest niesamowita. Świetna płyta. Sir Paulu - jesteś wielki.

Dominik Zawadzki

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
11.10.2013

Wydawca:
Virgin EMI Records

Lista utworów:

1. Save Us
2. Alligator
3. On My Way to Work
4. Queenie Eye
5. Early Days
6. New
7. Appreciate
8. Everybody Out There
9. Hosanna
10. I Can Bet
11. Looking at Her
12. Road
13. Scared (hidden track)

Informacje o wykonawcy

Paul McCartney

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.