Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Świetliki „Sromota”

14 Grudnia 2013

Osiem lat trzeba było czekać na nowy krążek Świetlików (ostatni, zatytułowany "Las Putas Melancólicas", czyli "smutne kurewki" nagrany został z udziałem największego macho w Polsce - Bogusława Lindy). W tym roku ukazał się nowy tom poezji lidera zespołu, Marcina Świetlickiego, pt. "Jeden". Część opublikowanych w nim wierszy posłużyła poecie za teksty piosenek najnowszego albumu Świetlików, którego tytuł został zaczerpnięty z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego, a dokładnie z ust Stańczyka. W tekście dramatu wypowiedział on takową kwestię, służącą zresztą za tekst pierwszego utworu na płycie: "Byś serce moje rozkroił, nic w nim nie znajdziesz inszego, jako te niepokoje: sromota, sromota, wstyd, palący wstyd".

Nim przejdziemy do zawartości muzycznej, warto się zatrzymać nad godnym pochwały wydaniem albumu. Nie dość, że "Sromota" jest bestyjką o trzech głowach (dokładnie składa się z dwóch płyt i trzeciej bonusowej, na której pojawiają się goście: wokalista reggae Pablopavo i Bogusław Linda!), to zawiera bardzo sympatyczne ukłony w stronę fanów. Teksty w większości autorstwa Świetlickiego (wśród autorów wymienieni są m.in. Stanisław Wyspiański, Paweł Sołtys "Pablopavo", gitarzysta Tomasz Radziszewski, perkusista Marek Piotrowicz czy Lech Janerka) opublikowano w książeczce w formie takiej, jakiej poecie w najwyższym stopniu przystoi - w formie rękopisu okraszonego zabawnymi, odręcznymi uwagami autora "Zimnych Krajów". Dodatkowy uśmiech wywołuje załączona pocztówka z pozdrowieniami od zespołu oraz lista mecenasów, którzy kupili specjalną, "gwiazdkową" wersję demo albumu wypuszczoną w 333 egzemplarzach. Ciekawostką było to, że każdy egzemplarz miał inną, bezpośrednio narysowaną przez Świetlickiego okładkę. Są to gesty, które bardzo dobrze świadczą o zespole i jego relacjach z chlebodawcami, czyli tymi, którzy chodzą na koncerty i zakupują płyty.

Pierwsze utwory pokazują, że wolty stylistycznej przez lata fonograficznego milczenia zespół nie przeszedł, i bardzo dobrze. Muzycy poruszają się w obrębach stylu wypracowanego przed laty na "Ogrodzie Koncentracyjnym" czy "Cacy Cacy Fleischmaschine". Świetliki w dalszym stopniu uprawiają swoją psychodeliczną sztukę pełną dziwnych dźwięków, yassowych zgrzytów, nad którymi unosi się dudniący bass Grzegorza Dyducha. Jego rolą jest trzymanie tych zwariowanych dźwięków w ryzach. Ponadto dodajmy, że skład zespołu zasiliła Zuzanna Iwańska, która wniosła od siebie wiele liryzmu za sprawą dźwięków wydobywanych z altówki. Nie wszystkie jednakże utwory są tak psychodeliczne jak "Gotham" czy "Alkohol". Utwór "O" jest swoistą kontynuacją przepięknej, lecz gorzkiej "Filandii". Kompozycje utrzymują naprawdę równy poziom, lecz jest kilka, które się wyróżniają. Jedną z takich jest "Piosenka Pana Boga", która przyciąga przede wszystkim uwagę znakomitym tekstem, jednym z najlepszych, jakie zdarzyło się ostatnimi czasy Świetlickiemu popełnić. Jednakże żeby przeczytać ten wiersz, należy sięgnąć do tomiku "Jeden", ponieważ poecie nie chciało się przepisywać go z powodu późnej pory i niewesołej pogody za oknem, o czym słuchaczy pisemnie w książeczce informuje.

Także Marcin Świetlicki uprawia w dalszym stopniu typową dla siebie formę melorecytacji, będącą czymś pośrednim pomiędzy zrezygnowanym, dekadenckim recytowaniem, a z lekka "himilsbachowskim" charczeniem. Wiersze Świetlickiego znakomicie sprawdzają się w opracowaniach muzycznych, czego można było się spodziewać po lekturze tomiku "Jeden". Okazał się on bardzo miłym zaskoczeniem po ewidentnie najsłabszym zbiorze poezji z tomu "Niskie pobudki". Daje się zauważyć pewna prawidłowość, iż Świetlicki nie próbuje dominować albumu swoim głosem, wręcz przeciwnie - wyrecytowawszy wiersz, pozostawia czas i swobodę muzykom na malowanie dźwiękowych pejzaży.

"Sromota" jest albumem wymagającym przede wszystkim czasu, ale i rozumienia tego typu twórczości, w której muzyka pełni rolę służebną wobec słowa mówionego. Nie jestem pewny, czy Świetlikom uda się pozyskać rzesze nowych fanów. Raczej pozostaną w dalszym ciągu zespołem w pewien sposób niszowym, atrakcyjnym dla szczególnego i nieco hermetycznego grona wielbicieli psychodelizującej, a zarazem pełnej liryzmu muzyki z recytowanymi wierszami jednego z najważniejszych poetów współczesnych. Osiem lat temu udało się Świetlikom otrzeć o salony. Była to w dużej mierze zasługa Bogusława Lindy, którego głos idealnie zinterpretował teksty przeżywającego wówczas kryzys wieku średniego poety. Cieszy mnie to, że Świetlicki się z tego kryzysu wybudził, że znowu publikuje udane wiersze i "trzyma się kurczowo mikrofonu" w "kultowym zespole o profilu muzycznym", którego nowy album, zatytułowany przewrotnie "Sromotą" bynajmniej wstydu Świetlikom nie przynosi.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
12.10.2013

Wydawca:
Karrot Komando

Lista utworów:

Płyta A
1. Sromota
2. Alkohol
3. Bałwan
4. Cały w psie
5. Dominikana
6. Majowe wojny
7. Gotham
8. O.
9. Niebieskie słońce

Płyta B
1. Pierwszy dzień średniowiecza
2. Papierosy
3. Pinokio
4. Przeprowadzka
5. Ta zabawa...
6. Kapusta
7. Sałatki
8. Braziliana
9. Przedtem
10. White Power na Christmas
11. Piosenka Pana Boga

Płyta bonusowa
1. Wstęp pana B. (feat. Bogusław Linda)
2. HB Jamnik
3. Przeróżne pociągi
4. Bałwan pana B. (feat. Bogusław Linda)
5. Uwieranie (Being a Gay is Gay Stuff) (feat. Pablopavo)
6. Kundziura
7. Nie będziemy królami
8. Gotham pana B. (feat. Bogusław Linda)
9. Idę tam
10. Biegnijcie chłopcy
11. Sromota pana B. (feat. Bogusław Linda)
12. Sromota pana P. (feat. Pablopavo)
13. Generał Jaruzelski poi swojego konia w wodach Bałtyku
14. Zimna lala
15. O2
16. Warszawska Warsaw

Informacje o wykonawcy

Świetliki

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.