Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Black Sabbath „"Live... Gathered In Their Masses"”

20 Grudnia 2013

Najnowsze DVD Black Sabbath zatytułowane "Live... Gathered In Their Masses" potwierdza, że zespół z Birmingham jest matką, ojcem i akuszerką współczesnej sceny metalowej - "z nich wszyscy inni", można powiedzieć. Wydawnictwo zostało zarejestrowane podczas tegorocznej trasy zespołu po kraju kangurów - konkretnie złożyły się na niego dwa koncerty w Melbourne, zagrane odpowiednio 29 kwietnia i 1 maja (choć można ulec złudzeniu, że wszystko, co widzimy wydarzyło się podczas jednego show). Całość brzmi znakomicie, selektywnie, mięsiście, z pazurem, wykopem, czyli tak jak powinno. Ilość kamer, świateł, montaż - wszystko to pozwala nam przenieść się do hali i poczuć koncertowy klimat. Udało się znaleźć zadowalający pewnie zdecydowaną większość słuchaczy kompromis między sterylnością studyjnych poprawek a urokiem grania na żywo.

Jako że koncerty odbyły się jeszcze przed premierą ostatniego albumu grupy "13" widać wyraźnie, że publika nie reaguje na nowe kawałki tak żywiołowo, jak w przypadku starych sprawdzonych hitów. Niemniej - co cieszy - "Loner", "End of Begining", czy "God Is Dead?" robią na żywo wielkie wrażenie, czuć, że Sabbath chciało w nich zabrzmieć jak... klasyczne Black Sabbath, i udało im się to! Skoro pół rockowego świata może próbować, to czemu nie oni? Ale przecież wszyscy w Melbourne (i my także) czekamy na klasykę. "War Pigs" i zagrany na bis "Paranoid", stanowią doskonałą klamrę spajającą spektakl, który ma wiele wzlotów i żadnego upadku. Nawet Ozzy daje radę - stetryczały nieco, a jakże, dreptający tam i nazad, podskakujący jak pijany rezun, momentami wyglądający trochę jak tytułowy bohater zagranego podczas koncertu "Children of the Grave", ale jednocześnie uśmiechnięty, żartujący, komplementujący fanów, bijący przed nimi pokłony, skutecznie zachęcający publiczność do pląsów, śpiewów, klaskania. Może tylko nadużywa słówka "fucking" (seniorowi nie wypada), ale jest w końcu złym, brzydkim i wściekłym rockmanem, więc wolno mu. Widać, że scena daje mu siłę i jest jego żywiołem. Co by nie mówić, jakoś się trzyma po rozlicznych przejściach, a jego głos brzmi dobrze... Może nawet za dobrze, jak na dzisiejsze możliwości Osbourne'a. Ale taki urok współcześnie rejestrowanych koncertów, które są poprawiane później za konsoletą. Trudno się na to boczyć, bootlegi może i mają swój urok, ale czy chcemy słuchać wszystkich szumów, sprzężeń, niedociągnięć, niedomagań akustycznych hali i wokalistów?

Forma pozostałych muzyków? Wyborna! Tony Iommi i Geezer Butler - jakby to powiedziała młodzież - wymiatają. Skupieni, bezbłędni, a jednocześnie wyluzowani. I może jedyny zarzut wobec nich, to zbyt małe chęć na improwizację, wpuszczenie do znanych kompozycji lekkiego powiewu odmiany. No i brawa dla grającego na bębnach Tomm'ego Clufetosa - nie dość, że wygląda rasowo (pióra, broda, tatuaże), to jeszcze macha pałkami z mocą uderzającego młotem Thora, a jego solowe popisy w środku koncertu, wywołują entuzjazm zebranych w hali.

Miło także, że oprócz oczywistości w postaci "N.I.B.", "Iron Mana" lub przywołującego odpowiednio mroczny klimat "Black Sabbath" (nie zabrakło odgłosu padającego deszczu, dzwonów i złowieszczego chichotu Ozzy'ego), znalazło się podczas tej trasy miejsce na kawałki mniej zgrane, jak "Symptom of the Universe" lub "Behind the Wall of Sleep". Słuchając energetycznych, mocnych wykonań "Into the Void" lub "Snowblind" trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z archetypem, czymś, co wytyczyło szlaki. Wszystkie późniejsze grungowe, stonerowe, doomowe, sludge'owe płyty nosiły w sobie pierwiastek Black Sabbath, jakby za sprawą ich pierwszych płyt spadł na Ziemię meteoryt, z którego jądra naśladowcy kuli metalowe zbroje i ćwieki, oręż do walki z muzycznym plastikiem.

Warto zatem włączyć "Live... Gathered In Their Masses" do swojej kolekcji. Rzecz nie tylko dla fanów.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 5/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 5/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
5/5 (1)
dodajdo

Komentarze

HeavyArtillery

09:35, 24-08-2017 | zgłoś

Niestety, ale nudą wieje na tym DVD strasznie, prawie nic się tu nie zieje. Nie przeszkadzałby to wcale gdyby z głośników sączyła się magia, ale niestety tej również zabrakło :/ Po prostu widać u tych panów znudzenie sceną. Szczytem tego jest Ozzy, który co chwilę czyta teksty kawałków z wyświetlacza u dołu sceny. Po prostu koszmar! Nie wiem czemu podczas realizacji płyty tego nie wycięli.

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
26.11.2013

Wydawca:
Universal Music Polska

Lista utworów:


1. War Pigs
2. Into the Void
3. Loner
4. Snowblind
5. Black Sabbath
6. Behind the Wall of Sleep
7. N.I.B.
8. Methademic
9. Fairies Wear Boots
10. Symptom of the Universe / Drum Solo
11. Iron Man
12. End of the Beginning
13. Children of the Grave
14. God Is Dead?"
15. Sabbath Bloody Sabbath (Intro) / Paranoid

Informacje o wykonawcy

Black Sabbath

Inne recenzje płyt wykonawcy

Black Sabbath - 13
Black Sabbath „13&rdquo
Ocena: 55555 (5)
Autor: Kamil Pietrzyk
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.