Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Stone Temple Pilots „High Rise”

2 Lutego 2014

Sporo działo się w ostatnich latach w obozie Stone Temple Pilots. Przepychanki między (już byłym) wokalistą grupy Scottem Weilandem a resztą zespołu z jednej strony były trochę żenujące, z drugiej zaś - to nic szczególnie dziwnego w świecie rocka. Ciągle nie wiadomo, czy bracia De Leo mogą używać nazwy Stone Temple Pilots. Smaczku wszystkiemu dodaje fakt, że Weiland dowiedział się o swoim wyrzuceniu z zespołu z prasy. Faktem pozostaje jednak, że pozostali członkowie stanęli przed trudnym zadaniem znalezienia równie charyzmatycznego wokalisty co Scott.

Wszyscy wiemy, jak ogromnym talentem dysponował Weiland i jak bardzo talent ten zmarnował. Nie ulega wątpliwości, że zasłużył swoim zachowaniem na wywalenie z kapeli. Pytanie które należy sobie postawić to, dlaczego trwało to tak długo? Bo jak pokazuje najnowsze EP zespołu, takie oczyszczenie atmosfery dało pozytywne efekty.

Chyba nikt nie spodziewał się, że nowym frontmanem Stone temple Pilots zostanie Chester Bennington znany przede wszystkim z Linkin Park. Gdy usłyszałem, że właśnie on stanie za mikrofonem, miałem mieszane odczucia. Linkin Park to nie moja bajka, a Chester i jego styl śpiewania, wydawało mi się, nie bardzo idą w parze z tym, co proponują muzycznie bracia De Leo i Eric Kretz. Po przesłuchaniu "High Rise" musze się pokajać, bo Mr. Bennington poradził sobie na wokalu znakomicie. Nie podrabia Weilanda, ale kiedy trzeba, potrafi zabrzmieć podobnie jak on, co gwarantuje stylistyczną spójność płycie. Jednocześnie nowy wokalista STP nie ma problemu z modulowaniem swojego głosu w zależności od wymagań stawianych mu przez muzykę graną przez chłopaków - po latach męczenia się z coraz słabszym wokalnie Weilandem to dla zespołu jak ożywczy powiew.

Muzycznie STP nie zrobili oczywiście wielkiego kroku do przodu - dalej poruszają się w dobrze sobie znanych ramach szeroko rozumianej stylistyki grunge. Te pięć utworów zawartych na "High Rise" to kwintesencja stylu tej kapeli. I dobrze - nikt nie spodziewał się (i szczerze mówiąc, chyba nikt nie chciał) rewolucji brzmieniowej, ale kolejnej dawki porządnej muzyki. Materiał ten ma naprawdę duży potencjał i choć to tylko EP-ka, to cieszę się, że zamieszała na listach przebojów. Wydaje mi się, że najbliżej jej stylistycznie do "Shangri - La Dee Da" z 2001 roku - najmocniej niedocenionej płyty w ich dorobku. Gitary tną jak powinny, sekcja rytmiczna wyciągnięta na pierwszy plan zapewnia piosenkom odpowiednią dynamikę. Jestem pewien, że rozpędzony "soundgardenowy" "Out of Time" fantastycznie sprawdza się na koncertach, a komercyjny (mimo wszystko!) potencjał bardzo mocno kojarzącego się z Weilandem, zaśpiewanego z osobliwą "leniwą" manierą "Black Heart" czy niewiarygodnie przebojowego "Same On the Inside" gwarantuje dobry odbiór wśród fanów.

Mam nadzieje, że "High Rise" pozwoli wyjść Stone Temple Pilots z dołka. Panowie naprawdę zasłużyli na to, żeby wreszcie móc stanąć bez wstydu w jednym szeregu z innymi legendami rocka lat 90., które obecnie przeżywają renesans formy. Oczywiście nowym materiałem nie osiągnęli poziomu debiutanckiego "Core"( tak jak Pearl Jam nigdy nie przebił swojego debiutu), ale po latach posuchy trzeba powiedzieć, że jest to powrót jakiego sobie życzyłem. Oby tak dalej na "dużej" płycie.

Dominik Zawadzki

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
8.10.2013

Wydawca:
Play Pen, LLC

Lista utworów:

1. Out of Time
2. Black Heart
3. Same on the Inside
4. Cry Cry
5. Tomorrow

Informacje o wykonawcy

Stone Temple Pilots

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.