Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


P!nk „The Truth About Love Tour: Live From Melbourne”

11 Lutego 2014

P!NK - zwariowana, niepokorna, szalona, obraźliwa, nieposkromiona, wulgarna, pyskata, narwana. Do czasu. Bo dzisiaj Pink to przede wszystkim mama. W związku z czym DVD dokumentujące koncert z Melbourne w ramach The Truth About Love Tour posiada w sobie ogromny pierwiastek macierzyńskich, fizjologicznie wręcz naturalnych, pełnych emocji elementów. I, co nie jest takie oczywiste, całe wielkie i dopięte na ostatni guzik przedsięwzięcie, jakim jest prezentowany koncert, zyskuje dzięki temu na wartości!

Zacząć trzeba od tego, o czym wspomina sama bohaterka DVD w materiałach dodatkowych - ponad wszystkim, całym blichtrem, sztuczkami, pirotechniką, światłami, bielą uśmiechów i kaskaderskimi wyczynami, o wartości show muzycznego decyduje dobra setlista. Czyli porządne, logicznie poukładane piosenki. Koncert z Melbourne bardzo dobrze prezentuje to prawidło muzycznej sztuki scenicznej. Otwierające spektakl "Raise Your Glass", poprzedzone komiczną introdukcją Rubixa (postać stanowiąca połączenie dewianta seksualnego, clowna prześmiewcy, Zidlera z Moulin Rouge i demonicznego prezentera z Cabaretu), to dosadnie energetyczny strzał, który wyznacza poziom całego przedsięwzięcia, zarówno od strony muzycznej, jak i wizualnej. Pink w świetnej formie (świeża mama w materiałach dodatkowych przyznaje się do solidnych workoutów przed trasą) wypada bardzo naturalnie i co rusz między kolejnymi utworami wtrąca, jak cudownie jest być mamą i jak wielką radość jej to daje. I to widać. Być może między innymi dzięki temu artystka kipi energią, śpiewa z wielką pasją i zaangażowaniem i dodatkowo przesyca swoim podejściem cały band towarzyszący, łącznie z tancerzami.

Nie brakuje też elementów humorystycznych w jej pozach i zachowaniu scenicznym, tak bardzo charakterystycznych i zarazem przekornie niedopasowanych do celebryckich norm świata czerwonych dywanów. Od strony wokalnej czaruje wykonanie znanego przeboju "The Wicked Game", które razem z teatralną wręcz choreografią i bladym, ascetycznym, jak na te warunki, oświetleniem wprowadza nutkę oniryzmu i romantycznej tajemniczości. Sympatię wzbudza poprzedzone tłumaczeniem artystki wykonanie "The Great Escape" jedynie z towarzyszeniem akustycznego pianina. W tym miejscu dokładnie słychać, jak dobrze Pink faktycznie śpiewa, jak pełną i dynamiczną skalą dysponuje i jak urokliwie brzmi jej lekko rockowa chrypka. Apropos rocka zaś - niby popowe piosenki, ale jednak zdecydowanie brzmieniowo mamy do czynienia z rockowym miksem. Pomijając oczywistość, jakim jest wokal najbardziej na przedzie, to tuż za nim plasuje się mocna, dosadna, siarczysta gitara i ciężko osadzone bębny. Do tego dodajmy mrukliwą basówkę, uzupełniające klawisze i chórki i wreszcie stałe elementy i brzmienia elektroniczne i wyłania nam się bardzo dosadny, skondensowany krajobraz muzyczny. Mocno i konkretnie, aczkolwiek nadal popowo. Tutaj zaś ogromne brawa i szacunek dla zgrania całego bandu i dla popisów solowych gitarzysty, który dysponując nienaganną techniką i zdecydowanie klasycznie rockowym sznytem wykonawczym, umiał doskonale podbudować dynamikę niesztampowymi, pełnymi pasji przebiegami solowymi o ogromnym ładunku emocjonalnym i, co oczywiście niemniej ważne, stadionowo-rockowej wirtuozerii. Z mimiką twarzy włącznie... Czyżby subtelne wzorowanie się na Nuno Bettencourt, występującego z kapryśną gwiazdą z Barbadosu?

Wizualnie motywem przewodnim całego show jest akrobatyka - zarówno Pink, jak i jej tancerki i tancerze w większości utworów wykonują cyrkowe wręcz akrobacje w powietrzu w różnych konfiguracjach i przy pomocy skomplikowanych urządzeń. Dzięki temu spektakl (właśnie, coś więcej niż koncert!) zyskuje ogromnie na sile oddziaływania. I jest co oglądać! Fenomenalnie wypada pierwsze pojawienie się artystki na scenie, kiedy wylatuje praktycznie w powietrze, wzbudza podziw i zachwyt choreografia do dynamicznego, patetycznego "Sober" z użyciem ogromnego żyrandola (sic !), czy wreszcie zagrane na finał "So What" z Pink szybującą w nieskrępowany sposób nad publicznością. Ciekawymi elementami koncertu są wtręty związane ze wspomnianym Rubixem, które dodają całości trochę erotyczno-kabaretowego sznytu, podkreślonego grubą kreską amerykańskiej ironii. Jak np. jego przelot nad publicznością w rytm muzyki Chopina... Każdą natomiast zmianę klimatu dosadnie puentują produkcyjne efekty studyjne na samym obrazie (sepie, czernie i biele, ziarno, rozmycie światła etc...), które odbiera się zupełnie nienachalnie i nieagresywnie. Do tego dodajmy przemyślaną grę świateł, pirotechnikę, scenografię, wykonawstwo na najwyższym poziomie, szczere zaangażowanie, przekaz energetyczny i... dostajemy świetny zapis jeszcze lepszego koncertu. Owszem, jest to typowo popowe granie, ale nie zmienia to faktu, że granie na najwyższym poziomie w każdym elemencie wykonania. Także w scenach, kiedy Pink zbiera wrzucane przez publiczność pluszaki i mówi do zgromadzonych "schowam je gdzieś, dam na gwiazdkę swojej córce i powiem, że to wszystko ode mnie... a DVD z koncertu pokażę dopiero w styczniu". Cóż, w końcu mama...

Dużym walorem całego wydawnictwa są też materiały dodatkowe. Mamy do dyspozycji zapis "z trasy" - The Truth About The Tour, czyli półgodzinny materiał, profesjonalnie zrealizowany, w którym w nienudzący sposób pokazane jest życie w trasie. Z racji macierzyństwa Pink skupia się ono w dużej mierze na jej córce i aspektach z tym związanych i jest to co najmniej urocze. Hm, tak, wiem, mało rockowe... Ale jakie życiowe! To opcja głównie dla fanów, chociaż pojawiają się i momenty stricte komediowe czy parodystyczne. A poza tym życie w trasie... Kolejnym bonusem jest "A Day In the Life of Rubix", krótka nowela filmowa z dowcipem o pingwinie w roli głównej, która pozostawia widza z lekkim znakiem zapytania na twarzy, który wieńczy rodzące się w głowie pytanie "ale o co właściwie chodzi?" i finalnie kabaretowo bluegrassową wersję "Slut Like You", skręconą w hotelowym pokoju przez cały zespół Pink. Niezły żart, szczególnie zaś przypadło mi do gustu parodystyczne do granic możliwości udawanie redneckiego akcentu...

Całość dodatków, zestawiona z koncertem daje zupełne przejrzyste wrażenie, że ci ludzie po prostu świetnie się bawią. A że przy okazji robią gros dobrej roboty na światowej scenie muzyki rozrywkowej, tym lepiej dla nich. I dla nas, bo "Live From Melbourne" pozwala doskonale się rozerwać. Nie jest to koncert angażujący umysłowo, nie skłania do przemyśleń, nie niesie górnolotnych tez o pokoju na świecie albo o wyrywaniu się z okowów panekumenicznego zniewolenia przez kapitalistycznych tyranów (czy coś w tym guście), tylko niesie ze sobą bardzo duży ładunek pozytywnej energii. Tylko tyle i aż tyle. Po oglądnięciu takiego show rodzi się w głowie myśl, że taka Pink mogłaby się w Polsce kiedyś pojawić. Miejmy tylko nadzieję, że nie będziemy musieli czekać do narodzin jej kolejnego potomka...

mateusz.biegaj

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
26.11.2013

Wydawca:
Sony Music Poland

Lista utworów:

1. Raise Your Glass
2. Walk Of Shame
3. Just Like A Pill
4. U + UR Hand
5. Leave Me Alone (I'm Lonely)
6. Try
7. Wicked Game
8. Just Give Me A Reason
9. Trouble
10. Are We All We Are
11. How Come You're Not Here
12. Sober
13. Chaos & Piss (Interlude)
14. The Great Escape
15. Who Knew
16. Time After Time
17. F**kin' Perfect
18. Can't Take Me Home Medley
19. Slut Like You
20. Blow Me (One Last Kiss)
21. So What

bonus:
The Truth About Tour
A Day In The Life Of Rubix
Slut Like You (Bluegrass Version)

Informacje o wykonawcy

P!nk

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.