Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Suzanne Vega „Tales from the Realm of the Queen of Pentacles”

14 Lutego 2014

Suzanne Vega, znana przede wszystkim z przeboju "Luka", po 7 letniej przerwie wraca z nowym albumem "Tales from the Realm of the Queen of Pentacles". Wnioskować można, że wyspiarska publiczność stęskniła się przez ten czas za nowym materiałem tej folkowo-popowej artystki, jako że album znalazł się w pierwszej 40-tce najlepiej sprzedających się albumów w UK. Nie na sprzedaż trzeba jednak zwracać tutaj uwagę; Vega zawsze była artystką pragnącą tworzyć własne piosenki i skutecznie rozprzestrzeniać swój przekaz wśród publiczności. Bez parcia na top. Tę tendencję pozostania przy swojej sprawdzonej stylistyce widać także w najnowszym wydawnictwie Amerykanki.

Słuchacze mają do czynienia z zupełnie świeżym, autorskim repertuarem wokalistki (napisanym wespół z Gerry Leonardem) głęboko zakorzenionym w amerykańskiej tradycji folkowej. Dominują akustyczne i tradycyjne brzmienia (gitara, piano), wsparte jednak nierzadko subtelną elektroniką, stanowiąca zgrabnie dopełniające tło dla kładzionych akordów i melancholijnych linii wokalnych. Przy tego typu produkcjach nie można uniknąć porównań do takich klasyków (a właściwie damskiej odmiany tego rzeczownika...) gatunku jak np. Joni Mitchell. Ta artystka wydaje się dominująco wpływać na manierę wokalną i emocje przekazywane przez Suzanne Vega, nie jest to jednak nic karygodnego. Wręcz przeciwnie, stonowany, spokojny nawet wokal autorki kompozycji jest pełen tajemniczej nostalgii i pozwala siedząc w fotelu w pełni się odprężyć, wsłuchując się w aksamitny tembr jej śpiewu.

Płyta jest jednak, co miłe, dość zróżnicowana stylistycznie. Oczywistość stanowi tutaj osadzenie w folkowych realiach, kompozycje zawierają w sobie jednak wiele dodatków, które zdecydowanie dodają im atrakcyjności. Wspomniane tło elektroniczne doskonale pasuje i tworzy klimat w "Portrait of the Night of Wands". Zupełnie inny pierwiastek wprowadza natomiast sampel z "Candy Shop" 50 Centa (Sic!) w "Don't Uncork What You Can't Contain". Z kolei grunge'owy wręcz riff z "I never Wear White" przywodzi na myśl charakterystykę PJ Harvey w jej dosadniejszej, rockowej odsłonie. Moim faworytem jest natomiast "Jacob the Angel", gdzie w metrum 6/8 rytm wyznaczany jest przez większość numeru przez klaskanie, które w jakiś dziwny sposób kojarzy się z flamenco, chociaż to nie clave... Do tego dołożono rozłożone akordy gitarowe i cudownie nostalgiczny, a zarazem pełen mrocznej, zwiewnej atmosfery refren utrzymany trochę w stylistyce Massie Attack. Całości dopełniają skrzypce z dołożonym pogłosem. Mroczna perełka; skąpany w księżycowym świetle rytuał celtyckich faunów odprawiających gdzieś w polu swoje ceremonie... jakkolwiek abstrakcyjnie by to nie brzmiało.

Reszta płyty wypełniona jest mniej lub bardziej klasycznie folkowymi piosenkami w amerykańskim znaczeniu, momentami słychać banjo ("Song of the Stoic"), wspomnianą elektronikę, czy nawet folkfunkowy klimat (akordowa kalka z Foxy Lady Hendrixa w "Stoic 2"). Trwający około 40 minut album zamyka klasyczna ballada, która faktycznie wywołuje przed oczami tytułowy horyzont... Płyta zyskuje na wyrazistości przy słuchaniu w skupieniu na słuchawkach w zaciszu domowym, kiedy nikt nam nie przeszkadza. I zdecydowanie w takich warunkach powinna być kontemplowana, nie sprawdzi się raczej ani w podróży, ani na imprezie. Chyba że impreza to romantyczny wieczór w dwójkę przy lampce wina... Niekoniecznie z faunami.

Warstwa tekstowa albumu jest... enigmatyczna. Pozostawiam ją do interpretacji zainteresowanym. Niektóre zwroty są zupełnie jasne ("And so and so it goes" czy przejrzysta zwrotka "I never wear white White is for virgins Children in summer Brides in the park. My color is black black black Black is for secrets Outlaws and dancers For the poet of the dark.") inne powodują delikatną konsternację ("How I hate the Queen of Pentacles!" czy "his mission the transmission of technology"). Licencia Poetica, pamiętajmy. W końcu muzyka folkowa w wersji tekstowej zahacza o bardzo wiele nieosadzonych w jednym nurcie tematów...

Przejrzysty miks z lekko przydymionym a la późna Marianne Faithfull wokalem i zakorzenionymi w tajemniczości kompozycjami powoduje, że całość tworzy sympatycznie baśniowy klimat. Stonowana płyta na spokojne wieczory. Taka... prostolinijnie ładna.

mateusz.biegaj

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
2.2014

Wydawca:
Mystic Production

Lista utworów:

1. Crack in the Wall
2. Fool's Complaint
3. I Never Wear White
4. Portrait of the Knight of Wands
5. Don't Uncork What You Can't Contain
6. Jacob and the Angel
7. Silver Bridge
8. Song of the Stoic
9. Laying on of Hands/Stoic 2
10. Horizon (There is a Road)

Informacje o wykonawcy

Suzanne Vega

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.