Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Mike Oldfield „Man On The Rocks”

24 Marca 2014

Długo musieli czekać fani Mike'a Oldfielda na premierową muzykę. Kompozytor, multiinstrumentalista, ambitny eksperymentator, ale też dostarczyciel nośnych i wpadających w ucho przebojów, wypuszczał co prawda rożne reedycje / remixy swoich klasycznych dokonań, ale - zaszywszy się na słonecznych Bahamach - nie nagrywał nic nowego. Jednak stało się: wraz z "Man On The Rocks" otrzymujemy świeżą płytę z piosenkami (w odróżnieniu od albumów, na których Oldfield lubował się w długich, głównie instrumentalnych suitach). Za mikrofonem stanął tym razem Luke Spiller, młody wokalista, znany być może komuś z występów z zespołem The Struts, a w sesji wzięła jeszcze udział plejada muzyków.

Zacznijmy może od rzeczy przyjemnych. Taki "Man On The Rocks", utwór tytułowy, bardzo wpada w ucho, tworzy jakiś sugestywny klimat i przywołuje szczyptę dźwiękowej magii (jednak tylko szczyptę, a nie garść, jak niegdysiejsze przeboje Mike'a). "Nuclear" ubrany jest w romantyczne nuty starej szkoły progresywnego grania i brzmi jak - aż boję się tego porównania - ballada wykradziona ze śpiewnika King Crimson, albo Emerson, Lake & Palmer. W "Chariots" ciekawie prezentuje się przesterowana gitara, więcej w tym kawałku ożywczego rytmu i funkowej wręcz pulsacji, a Spiller - śpiewając trochę bardziej zadziornie - wypada interesująco. Może jeszcze ciekawie brzmi ten świeży powiew celtyckiej melodyki (tak lubianej kiedyś przez Oldfielda) w "Moonshine".

Niestety, reszta to dosyć przeciętne, być może nie powodujące skrętu uszu, ale też nie zachwycające piosenki pop. Kawałki takie jak "Sailing", czy "Minutes" spokojnie znajdą swoje miejsce na radiowych playlistach, ale na pewno nie zostaną zapamiętane na długo, jak to miało miejsce w przypadku nieśmiertelnych "Moonlight Shadow", czy "Shadow of the Wall". I dlaczego tak mało Oldfielda w tym Oldfieldzie? Bo nawet, gdy niektóre piosenki brzmią, jakby były stałym punktem repertuaru popowego zespołu, który załapał się do programu śniadaniowego na krótki występ z playbacku, to ratuje je często krótkie solo mistrza, albo jakiś ciekawy smaczek, blady przebłysk dawnego geniuszu. Ale właśnie tej charakterystycznej gitary Oldfielda i różnych pomysłowych rozwiązań aranżacyjnych mamy na nowej płycie jak na lekarstwo.

Czasem zapowiada się coś nawet ciekawie (weźmy gitarowy początek jak z ZZ Top w "Irene"), ale nie doczekuje się odpowiedniego rozwinięcia. Trudno też określić piosenki pokroju "Following The Angels" czy "Castaway" inaczej jak przeciętnymi, nużącymi, mdłymi. Naprawdę nie mogę pojąć, dlaczego człowiek, który zasłynął z wymyślania urzekających muzycznych tematów, pozwolił sobie na taką nijakość? Nikt nie każe nagrywać Oldfieldowi kolejnych "Dzwonów Rurowych". Mogą być krótkie, popowe piosenki, gotowe powalczyć o uwagę masowego słuchacza - jak niegdyś zresztą. Ale niech te utwory powodują żywsze bicie serca, niech wywołują jakiekolwiek emocje. Wiem, że to bardzo osobista płyta Oldfielda, że teksty odnoszą się wprost do egzystencjalnych przemyśleń artysty. Ale nieciekawie śpiewający Spiller i dość przeciętna oprawa muzyczna, nie pozwalają uznać albumu "Man On The Rocks" godnym szczytowych osiągnięć mistrza.

Podobno Mike Oldfield sam przyznawał się jeszcze niedawno do tego, że popadł w twórczy kryzys. Płyta nagrana niedawno miała być wyrazem przezwyciężenia niemocy. Niestety nie udało się. Jest tylko przyzwoicie, a może nawet nie. W morzu nieciekawych dźwięków, zobaczyć można jedynie kilka barwnych, fantazyjnych raf, wystających nieśmiało ponad taflę. Być może młody, początkujący zespół na dorobku może sobie pozwolić na podobną płytę (i zniknąć w niebycie), legenda musi trzymać poziom. Wypada mieć nadzieję, że usłyszymy jeszcze Oldfielda w lepszej formie. Ocena tego albumu - boję się, że zawyżona - jest wołaniem do bogów muzyki o rychłe zesłanie końca okresu niemocy twórczej. Może być oto jednak trudno, bo są znaki na Ziemi i Niebie, że "Man On The Rocks", to album wieńczący karierę kompozytora.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
3.3.2014

Wydawca:
Virgin EMI / Universal Music Polska

Lista utworów:

1. Sailing
2. Moonshine
3. Man on the Rocks
4. Castaway
5. Minutes
6. Dreaming in the Wind
7. Nuclear
8. Chariots
9. Following the Angels
10. Irene
11. I Give Myself Away

Informacje o wykonawcy

Mike Oldfield

Inne recenzje płyt wykonawcy

Mike Oldfield - Return to Ommadawn
Mike Oldfield „Return to Ommadawn&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Kamil Pietrzyk
Mike Oldfield - Tubular Beats
Mike Oldfield „Tubular Beats&rdquo
Ocena: 33333 (3)
Autor: Janusz Matysiak
Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.