Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Sky Ferreira „Night Time, My Time”

30 Kwietnia 2014

Jeśli jakaś artystka współuczestniczy w trasie, gdzie główną gwiazdą jest Miley Cyrus, to niestety nie jestem w stanie uwierzyć w jej muzykę. Przekonała mnie za to okładka debiutanckiego albumu Sky Ferreira. Amerykańska wokalistka pozuje na niej z całkiem bezwstydnie odsłoniętymi piersiami za "prysznicowo" wilgotną szybą (w stylu "Slippery When Wet" Bon Jovi) w kadrze mającym coś z klimatu Dziecka Rosemary, Psychozy i nielegalnych filmów z dziecięcą pornografią. To, trzeba przyznać, wyszło całkiem fajnie. Natomiast zawartość krążka... miałko.

Materiał nie jest zły, jest po prostu dość pretensjonalny i nastawiony na dopasowanie się do współczesnych, pseudoalternatywnych trendów damskiego, może dziewczyńskiego popu. Skrzyżowanie Haim (jako tej grzecznej strony) z Hole (jako tej chropowatej). Pod kątem nowatorskości i charakterystyczności płyta jest kompletnie bez znaczenia; po jej parokrotnym przesłuchaniu nie zapamiętałem ani fragmentu melodii, zagrywki, a miałem nawet problem z przypomnieniem sobie klimatu samej muzyki.

Wokalnie Ferreira radzi sobie przeciętnie, śpiewa raczej ostentacyjnie jednostajnie, jakby starając się unaocznić jakieś hipstersko nonszalanckie podejście do własnej muzyki. Jej wokal leniwie snuje się po gęstych fakturach rytmicznych i raczej prostych harmoniach, podkreślanych dobitnie przesterowanymi, stylizowanymi na lata 80. brzmieniami z ostinatowym basem. Momentami słychać Blondie, czasami agresywnie rude Florence & The Machine, niekiedy majaczą nam przed uszami odblaski PJ Harvey z okresu "Stories From The City, Stories From The Sea", ale przede wszystkim dominujące są proste, popowe melodie i klasyczny rytm disco podkreślany samplowanymi przejściami na werblu. Wszystko jest utrzymane na najwyższym poziomie producenckim, wiele nałożonych na siebie warstw brzmień stapia się w jednolitą, ordynarnie popową papkę o jednostajnej, ugładzonej dynamice i słabej sile wyrazu. Kolejna nikomu niepotrzebna płyta gwiazdki, o której za chwilę nikt nie będzie pamiętał...

Z drugiej jednak strony debiutancki album Sky Ferreiry może się podobać. To solidnie zrealizowany materiał eksploatujący nieskończone złoża potencjału komercyjnego drzemiące w kopalniach muzyki popularnej lat 80. Jest tanecznie, lekkostrawnie, przystępnie i bardzo dziewczęco; z lekkim zadziorem. Takim w stylu "mam już 15 lat, więc na złość ojcu pomaluję się czerwoną szminką, założę bluzkę z cekinami i dużym dekoltem i nie wrócę o 22iej do domu. Albo nawet na noc!" Mogę sobie wyobrazić też sytuacje, w których sam mógłbym tej płyty słuchać - jadąc samochodem, byle nie w mieście. Niech się sączy przez głośniki jako bełkotliwy, zgrzytający pomruk gdzieś na 4-tym planie świadomości. Sympatyczna zapchajdziura. Żeby nie być jednak takim wrednym pismakiem, muszę przyznać, że jeden numer mi się podoba. Ostatni na krążku i zarazem tytułowy "Night Time, My Time" to przyjemnie snujący się psychodeliczny cierpiętnik przywodzący na myśl naćpaną Courtney Love. Nie zostaje w głowie, ale zawiera w sobie przynajmniej jakąś wymierną wartość pod kątem estetycznym.

Nie będę pisał o tekstach. Muszę uczynić w tym względzie smutne wynurzenie, wynikające z jednej strony z lenistwa, z drugiej z mojego podejścia do materiału wokalno-instrumentalnego. Tekst jest dla mnie tylko i wyłącznie bazą fonetycznych współbrzmień, na podstawie których artysta może przekazać te czy inne emocje, czyli de facto warstwa liryki, na której bazuje kolejny instrument - wokal. Sorry. Czasem zostanie mi coś w głowie, ale... "słowa słowa słowa".

Zachodzi powoli słońce, jest prawie ciepło i prawie wiosennie. Płyta Sky Ferreira właściwie bardzo płynnie wtapia się w taki nostalgiczno-romantyczny klimat tej naszej polskiej niby wiosny. Siedzenie na balkonie, sączenie piwka. Ok, tutaj też mogę jej słuchać. Życzę wam, żebyście znaleźli więcej takich sytuacji. Ale jeśli ktoś nie jest chociaż trochę zbuntowaną współczesną nastolatką albo nie ma w sobie nostalgii dla lat 80., niech nie sięga po tę płytę. Szkoda czasu.

mateusz.biegaj

Ocena recenzenta:
  • Ocena 2/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
29.10.2013

Wydawca:
Capitol / Universal Music Polska

Lista utworów:

1. Boys
2. Ain't Your Right
3. 24 Hours
4. Nobody Asked Me (If I Was Okay)
5. I Blame Myself
6. Omanko
7. You're Not the One
8. Heavy Metal Heart
9. Kristine
10. I Will
11. Love in Stereo
12. Night Time, My Time

Informacje o wykonawcy

Sky Ferreira

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.