Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Young „Chrome Cactus”

17 Września 2014

"Chrome Cactus" to trzecia płyta w dorobku Amerykanów z The Young. Słuchając jej poprzedniczki można dojść do wniosku, że komuś się tu coś kompletnie pomieszało. "Dub Egg" była jak radosna wakacyjna podróż w nieznane. Taka pierwsza podróż bez rodziców, bez obowiązków i zmartwień. Dźwięki, które znalazły się na tamtym krążku zdawały się być ekspresją czasu totalnego wyluzowania, z wspaniałymi perspektywami na wyciągnięcie ręki. "Chrome Cactus" przynosi zupełnie inne emocje i uczucia. Muzyka stała się o wiele posępniejsza. To trochę tak, jakby wspomniana przeze mnie wesoła podróż w pewnym momencie została tragicznie zakończona przez jakieś zdarzenie. Uczestnicy wracają do domów z poczuciem traumy i strachu co będzie dalej.

Taki wydźwięk muzyki The Young sprawia, że same narzucają się skojarzenia z Joy Division. Muzycznie bliżej jednak chłopakom do The Stooges czy The Clash. Również wokal Hansa Zimmermana zbliżony jest do barwy głosu Joe Strummera. Głos wokalisty to jeden z tych czynników, który najbardziej wpływa na odbiór dzieła przez słuchaczy. Hans Zimmerman z pewnością nadaje muzyce kapeli dodatkowej surowości i oryginalności zarazem. Jednocześnie jego wokal jest "płaski" - śpiewa ciągle w jednej tonacji, co na dłuższą metę jest monotonne i nie zdziwię się jeśli znajdą się tacy, którzy nie wytrzymają z The Young długo.

Zespół utrzymuje swoje utwory w raczej średnich i wolnych tempach, stawiając na klimat i często na transowość. Doskonałym przykładem takiego grania jest "Mercy". Utrzymana w jednostajnym rytmie perkusyjnym piosenka, zaśpiewana leniwie przez Hansa. "Młodzież" uderza też w nieco szybsze tempo, ale robi to w sprawdzony przez siebie sposób. Nad wszystkim unosi się dumnie duch Sonic Youth. Ale co z tego, że taka "Ramona Cruz" to piosenka dosyć żwawa, skoro da się o niej powiedzieć wszystko tylko nie to, że nie jest monotonna. Poza tym utwór psuje rozedrgane noisowe solo gitarowe. Wszystko to ma jednak swój urok, mimo zauważalnych wad. Urok czasów, gdy granie spod znaku "zimnej fali" stało się nagle popularne za sprawą Joy Division. Mam do tego okresu sentyment i myślę, że do takich właśnie osób kierowany jest album.

Na duży plus można zaliczyć także takie kawałki jak zachęcający riffem do machania głową "Dressed in Black" mający w sobie coś ze wczesnej Nirvany. To jeden z kilku utworów na "Chrome Cactus", w którym w głosie pana Z. słychać większe emocje. Fajne jest także bliższe klasycznemu punk rockowi spod znaku Sex Pistols, wieńczące album "Blow The Scum Away" z dysonansowym zakończeniem. Nieźle wchodzą też kawałki singlowe - "Metal Flake" oraz "Cry of Tin". Bardzo dobrze słucha się hałaśliwo-nastrojowego "Slow Death", ale trzeba powiedzieć, że to piosenka z gatunku tych, które leżą na nizinach depresji.

The Young wrócili robiąc niezłą rewolucję w swojej dyskografii. Oczywiście nie odrzucili wszystkiego, co do tej pory stworzyli, ale ich obecne wcielenie różni się dość drastycznie od tego, które znaliśmy z "Dub Egg". Czy podoba mi się bardziej? Ciężko powiedzieć. Poprzednia płyta mała w sobie sporą dawkę optymizmu, połączoną ze smykałką chłopaków do eksperymentów. Obecnie rządzi smutek i minimalizm. Wydaje się, że The Young dobrze się w nowej stylistyce odnajdują i to zwiastuje nam, że może być ciekawie w przyszłości. A na razie mocna 3.

Dominik Zawadzki

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
26.8.2014

Wydawca:
Matador Records

Lista utworów:


1. Metal Flake
2. Cry of Tin
3. Chrome Jamb
4. Moondog First Quarter
5. Apaches Throat
6. Mercy
7. Ramona Cruz
8. Dressed in Black
9. Slow Death
10. Blow the Scum Away

Informacje o wykonawcy

The Young

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.