Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Sinead O'Connor „I'm Not Bossy, I'm the Boss ”

17 Września 2014

O Sinead O'Connor mówiło się zawsze dużo, niekoniecznie w kontekście działalności artystycznej. Bywała niepokorna, słynęła z ciętego języka, nie ukrywała swych zdecydowanych poglądów, które też z biegiem lat radykalnie się zmieniały. Za skandalami jednak i medialnym szumem szła zawsze interesująca muzyka. O najnowszej płycie "I'm Not Bossy, I'm The Boss" mówi się sporo i zwykle dobrze. Nie mam jednak pewności, czy to rzeczywiście lepsza jakość w stosunku do ostatnich dokonań. Chyba dwie poprzednie płyty nie były tak słabe, ani też najnowsza nie jest osiągnięciem wybitnym. Jeśli brać tytuł albumu za jakąś deklarację siły, to jest ona przesadzona.

Ot, słucha się tego przyjemnie, choć poza paroma jasnymi punktami nic raczej nie weźmie nas do muzycznego nieba, ani nawet do jego chmurnego przedsionka. Skupmy się na rzeczach wyróżniających się. "Harbour" zaciekawia nieco tajemniczym, magicznym, kuszącym wstępem, w którym słychać pianino, delikatny, ale wcale nie słodki śpiew wokalistki, by potem zaskoczyć mocnym, nowoczesnym uderzeniem elektrycznych gitar i perkusyjnych loopów. Drapieżnie to brzmi, niepokornie, industrialnie, a sama Sinead wykorzystuje w tej piosence szeroki wachlarz emocji i środków wokalnych. W "James Brown (with Seun Kuti)" pojawia się zestawienie bluesowego feelingu (podawanego przede wszystkim przez gitarę) z nowocześniejszym rytmem i trąbką na koniec. Nostalgiczny, romantyczny, ascetyczny w aranżu "Streetcars" także wyróżnia się niecodziennym, trochę onirycznym klimatem. Jeśli zaopatrzycie się w wersję "deluxe" albumu, wśród bonusowych kawałków znajdziecie chociażby countrowo wręcz pobrzmiewający "Little Story", z bardzo fajną "kowbojską" gitarą - proste, ale zwraca na siebie uwagę.

A poza tym Sinead serwuje słuchaczom dawkę ambitnego popu, czasem z soulową duszą (jak w otwierającym płytę "How About I Be Me"), częściej z lekka folkowym zacięciem, w amerykańskim stylu - weźmy za przykład "Dense Water Deeper Down", której klimatu południa Stanów dodaje gitara, a uroku i siły dęciaki. Nieco więcej rocka znajdziemy w "The Voice of My Doctor". Zaintrygować może lekko psychodeliczny wstęp do "The Vishnu Room" i rozmarzony ciąg dalszy kawałka. Niemniej, trudno oprzeć się wrażeniu, że na najnowszej płycie wokalistce trudno muzycznie wybić się poza dobrze skrojoną przeciętność. Brak tu piosenek - poza paroma wyjątkami - pełniących rolę haczyków, dzięki którym powracamy do płyty wciąż i wciąż.

Jeśli zdjęcie na okładce - prezentujące Sinead, jako agresywną i zmysłową diwę z elektryczną gitarą w ręku - miałoby odzwierciedlać klimat płyty, to odnosi się być może jedynie do wspomnianego "Harbour". Wstydu nie ma, jest płyta, którą można posłuchać z przyjemnością, ale w której ciężko się zasłuchać, poza wyjątkowymi fragmentami.

Paweł Lach

Ocena recenzenta:
  • Ocena 3/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
11.8.2014

Wydawca:
Nettwerk / Mystic Production

Lista utworów:

1. How About I Be Me
2. Dense Water Deeper Down
3. Kisses Like Mine
4. Your Green Jacket
5. The Vishnu Room
6. The Voice of My Doctor
7. Harbour
8. James Brown (with Seun Kuti)
9. 8 Good Reasons
10. Take Me to Church
11. Where Have You Been?
12. Streetcars

Deluxe Edition:
13. How Nice a Woman Can Be
14. Make a Fool Of Me All Night
15. Little Story

Informacje o wykonawcy

Sinead O'Connor

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.