Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Mark Lanegan Band „Phantom Radio”

23 Października 2014

Mark Lanegan to pracoholik. Nie pozwala, aby o nim zapomniano. Nagrywa płyty sygnowane swoim nazwiskiem (w minionym roku ukazał się album nagrany z gitarzystą Dukem Garwoodem "Black Pudding" oraz zestaw coverów "Imitations"), to udziela się to tu, to tam; jest artystą niezwykle aktywnym w studiu i poza studiem (w przyszłym roku odwiedzi ponownie Polskę). Jeśliby spojrzeć na sceniczne wcielenie wokalisty, to trudno domyślić się, skąd bierze on tyle wigoru. Kto był na koncercie, ten wie, że Lanegan stoi przy mikrofonie jak wryty, trzymając się go kurczowo, jakby miał bez niego nie utrzymać się na ziemi, a jego konferansjerka z publicznością ogranicza się do bezgłośnie szeptanego "thank you". Po koncercie natomiast Lanegan jest już o wiele sympatyczniejszy: nikomu nie odmawia autografów czy wspólnych zdjęć. Jako artysta jest ostatnimi czasy w bardzo wysokiej formie. Poprzedni autorski album "Blues Funeral" okazał się jednym z najlepszych dokonań w obszernej dyskografii byłego wokalisty Screaming Trees i Queens Of The Stone Age, toteż oczekiwania odnośnie "Phantom Radio" były bardzo wysokie.

Już pierwszy utwór, który słuchacze mieli okazję przedpremierowo poznać, czyli "Floor Of The Ocean" zwiastował, że z pewnością Lanegan nie zamierza zjadać ogona i nagrywać drugi raz tego samego albumu. Owszem, na "Blues Funeral" elektronika była obecna, ale pełniła rolę służebną wobec gitary i bębnów. Na "Phantom Radio" doszło do nieoczekiwanej zamiany miejsc. Być może wpływ na taką stylistykę, zdominowaną przez brzmienia syntezatorów miał Moby, na którego ostatniej płycie Mark gościnnie zaśpiewał? Jeśliby przyjrzeć się takim piosenkom jak "The Killing Seasons" czy "Seventh Day", to muzycznie bardzo mocno kojarzą się z tym artystą. Muzyczne tło z pięknego i dekadenckiego "Torn Red Heart" jest przesiąknięte klimatem z "Atmosphere" Joy Division, a "Judgement Time" kojarzyć się może z dokonaniami duetu Soulsavers, z którym Lanegan w przeszłości kooperował. Gitary na "Phantom Radio" zepchnięto na dalszy plan - odgrywają ważniejszą role w otwierającym płytę rockowym i najbardziej żwawym "Harvest Home", pięknym i nastrojowym "I Am The Wolf" (tu gościnnie zagrał Duke Garwood), czy w akustycznym, delikatnie zdobionym elektroniką "The Wild People". W niemal wszystkich utworach instrumentem wiodącym jest syntezator, którym wygenerowano bardzo przestrzenne tła, niekiedy lodowato zimne, jak w niepokojącym i niesamowicie ponurym "Waltzing In Blue" czy w wieńczącym płytę "Death Trip To Ulsa", który mógłby dzięki swojej szorstkości znaleźć się na poprzedniczce.

Jeśli o wokal chodzi, to Mark Lanegan stara się swój śpiew urozmaicać; owszem, śpiewa w typowy dla siebie nieco leniwy sposób, ale mam wrażenie, że nieco lżej niż poprzednio; nie przybrudza każdego utworu zbyt mocno swoją waitsowską chrypą, co jest niewątpliwie ciekawym zabiegiem przydającym tym utworom dodatkowej melancholijności i smutku, bo choć instrumentarium się zmieniło, zmienił się styl, a i nawet sposób śpiewania, to nastrój nie uległ zmianom - to w dalszym ciągu jest niewesoła muzyka dla słuchaczy ceniących sobie niewesołe dźwięki. Nieważne po jakie instrumentarium sięgną muzycy Lanegana, to i tak jego głos nadaje się tylko i wyłącznie do smęcenia - i tak ma być!

"Phantom Radio" nie jest albumem tak rewelacyjnym jak "Blues Funeral", nie zawiera tak genialnych utworów jak "The Gravedigger Song", "Bleeding Muddy Water", "St. Louis Elegy", "Ode To Sad Disco" czy "Leviathan", ale jest świadectwem poszukiwań i eksperymentowania. Jest to także prztyczek w nos dla tych, którzy uważają, że Mark powinien zapuścić na nowo długie włosy, przywdziać flanelowe koszule i reaktywować Screaming Trees. Lanegan eksperymentuje, szuka, nie boi się ryzykować. W jaką stronę pójdą jego przyszłe dokonania? Czy w dalszym stopniu będzie eksplorował brzmienia elektroniczne, syntetyczne, czy znajdzie dla siebie jeszcze inne wyzwania? Jednego jestem pewien - będzie to na pewno bardzo wyszukane i dalekie od banału.

Kamil Pietrzyk

Ocena recenzenta:
  • Ocena 4/5
Twoja ocena płyty:
    
  • Ocena 0/5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
0/5 (0)
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Informacje o płycie

Data wydania:
20.10.2014

Wydawca:
PIAS

Lista utworów:

1. Harvest Home
2. Judgement Time
3. Floor Of The Ocean
4. The Killing Season
5. Seventh Day
6. I Am The Wolf
7. Torn Red Heart
8. Waltzing In Blue
9. The Wild People
10. Death Trip To Tulsa

Informacje o wykonawcy

Mark Lanegan Band

Inne recenzje płyt wykonawcy

Mark Lanegan Band - Gargoyle
Mark Lanegan Band „Gargoyle&rdquo
Ocena: 44444 (4)
Autor: Kamil Pietrzyk
Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.