Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Coma, T. Love - Wrocław - 22.11.2006

Ty serca swego słuchałeś w nim zguby twojej przyczyna - mówiono niegdyś do Antygony. Znaczną przewagę uwielbienia i namiętnej miłości nad rozumem dane mi było obserwować (i brać czynny udział również momentami zapominając o rozumie) w klubie "W-Z" na koncertach zespołów T. Love i Coma.

Ale po kolei. Klub nie po raz pierwszy i zapewne nie po raz ostatni gościł 22. listopada legendę. Ba! Legendę żywą. Chodzącą. A do tego grającą i śpiewającą - T.Love. Wrocław był jednym z punktów na trasie promującej ostatnią płytę grupy; "I Hate Rock 'n' Roll". Płytę, nomen omen, bardzo rockową. Jak za starych, dobrych czasów, chciałoby się powiedzieć. Był więc materiał z nowego krążka, były hity i bisy w postaci spolszczonych "All Along the Watchtower", "Gloria" i "No Woman, No Cry". Publiczność jak zawsze dopisała. I trudno się dziwić, bo zobaczyć T. Love na scenie to nie lada przeżycie. I co z tego, że panu saksofoniście Tomowi Pierzchalskiemu pomyliły się utwory i wszedł nie w tym miejscu, a Muniek raz zapomniał tekstu? Absolutnie to nie ma nic do rzeczy... Chłopaki (tak, tak - wiek nie ma tu nic do rzeczy, proszę państwa ) trzymają równy poziom i tak po prawdzie to chyba wszyscy wiemy, czego możemy od nich oczekiwać i czego się po nich spodziewać. Poza tym, na ich przykładzie widać, że robiąc swoje z autentyczną pasją, nie grozi marazm, nuda, frustracja.

Dla formalności dodam, że przed T. Love jako rozgrzewka wystąpiła Bohema. Bez złośliwości - mogliby być niefrasobliwymi młodszymi braćmi głównej gwiazdy wieczoru, więc i do perfekcji jeszcze kawałek drogi. Ale był klimat, werwa, pozytywna energia, która - jakbym to gdzieś już słyszała... - pompuje krew. I mogło się podobać. Tym bardziej, że nad zespołem unosił się duch tragicznie zmarłego Lata Miłości. A wokalista, Piotr Lipka, przypominał momentami młodego Micka Jaggera. Ale mimo wszystko upragnione przez muzyków biustonosze nie posypały się na scenę. Moża (i trzeba) wierzyć, że z zespołem będzie dobrze; przede wszystkim muzycznie :). In minus zapisuje tylko słabe przyjęcie przez publiczność, która wiedomo kogo tak naprawdę przyszła zobaczyć. Ot, niewdzięczna rola supportu.

Nie wiem, czy aż tak bardzo niewdzięcznie w tej roli poczuł się w niedzielę, 26. listopada, zespół Anastasis, który miał wystąpić przed Comą. Miał, ale nie wystąpił. Powód tego nie jest mi, niestety, znany. Ale mimo tego w klubie "W - Z" stawił się niemal dwa razy większy niż we wtorek tłum. A że każdy chciał co nieco zobaczyć... Cieszę się, że nic mi sie nie stało. No, poza paroma siniakami. Miłość do muzyki w tym przypadku można było naprawdę przypłacić poważnymi obrażenieami ciała - bezlitośni pogowcy nie zwracali uwagi na nikogo, a tym, którzy na siłe chcieli dopchać się bliżej, następnym razem radzę przyjść wcześniej, by zająć odpowiednie miejsca widokowe. Lub organizator powinien nieco ograniczyć liczbę sprzedawanych biletów. Starch o siebie może naprawdę zagłuszyć całą przyjemność ze słychania muzyki. Tyle skarg. Czas na brawa za koncert.

Jak się okazuje, koncert rockowy niejedno ma imię. We wtorek T. Love dał pokaz "surowego" rock and rolla, gdzie muzyka byla jedynym panem i władcą. Coma natomiast wplotła w swój występ elementy multimedialne i parateatralne, co znających pozamuzyczne pasje wokalisty Piotra Roguckiego nie powinno dziwić.

Na scenie ustawiono małe odbiorniki telewizyjne, na tylnej ścianie zawieszono telebim. Zniecierpliwiony tłum mógł na nich obserwować czas, jaki pozostał do momentu rozpoczęcia koncertu. A potem zlepki politycznych wypowiedzi przy secie utworów politycznych ("Nie wiedrzę s**********", "Tonacja" i "Czas globalnej niepogody"), walące sie World Trade Center przy "Wojnie". I daliśmy jawny dowód, potwierdzając tym samym przypuszczenie psychologów, że ludzie są jak najbardziej podatni na maniupulacje, bo by wywołać zespół na bis z ochotą wykrzykiwaliśmy słowa "przykazane" na ekranach. Od formalnego "bis!", przez "hulaj dusza!", aż do "wow!".

Jak stać się muzycznym fenomenem? Przeanalizujmy przypadek pod tytułem "Coma". Ot, wystarczy mieć frontmana z potężnym głosem i charyzmą pryskającą na prawo i lewo.Nagrywać tak równe płyty jak "Pierwsze wyjście z mroku" i "Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków". Dawać wyraz swojej szczerości i autentyczności. Nie nadymać się. Robić swoje. Wiedzieć, co chce się przekazać. Być konsekwentym. A wtedy... I ciebie, młody wokalisto, tak jak Piotra Roguckiego, publiczność będzie przekrzykiwać. I mając na koncie dwie, a nie dziesięć płyt, bedziesz grać 2,5 - godzinne koncerty, za które ludzie będą cię kochać i szanować. I mogliby padać na kolana, gdyby nie fakt, że mogłoby to się skończyć tragicznie. Powodzenia, bo na razie nie widzę na polskiej scenie rockowej drugiego takiego zjawiska jak Coma.

Swój wystep zaczęłi od tytulowego utworu z drugiej płyty. Czyli jak u Hitchcocka - najpierw trzęsienie ziemi. Dawno nie słyszałam tak poruszającego utworu... Po nim wybrzmiało niemal wszystko z obydwu płyt. Niemal, bo nie było singlowej "Dalekiej drogi do domu", "Chaosu kontrolowanego" i upragnionych, wyczekanych, wybłaganych "Stu tysiecy jednakowych miast", dzieki któremu Piotr Rogucki wygrał wrocławski "Przegląd piosenki aktorskiej" w 2004 roku.

Zarówno T. Love, jak i Coma dały mocne, solidne, absorbujące i energetyczne koncerty. Czuję się porwana, wstrząśnięta, ale nie zmieszana. W takich sytuacjach wiadaomo, dlaczego wszyscy zaprzedaliśmy dusze Sztuce. Na kolana? Dlaczego nie. Raz się żyje.

Ewa Chowańska

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017	 (relacja)Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż... czytaj całą relację...

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

Forum

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.