Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Tori Amos - Warszawa - 12.06.2014

27 Czerwca 2014

Zdarzyło mi się być w Sali Kongresowej w Warszawie na różnych koncertach. Nigdy jednak nie podejrzewałem, że to nacechowane historią i średnią akustyką miejsce może przeistoczyć się w pełen ulotnej magii mały, zadymiony klubik gdzieś w bocznej uliczce centrum wielkiego miasta... A tak właśnie się stało za sprawą koncertu Tori Amos. I jednego fortepianu. Ok, doliczmy jeszcze dodatkowego Rhodesa wykorzystywanego na zmianę z organami i nieinwazyjną grę świateł. I nic więcej. Artystka zaczarowała polską publiczność ascetycznością wykonania artystycznego, ale także nienachalnie egzaltowanym wdziękiem własnej osoby i cudownym poczuciem humoru.


Tori Amos nie kazała na siebie czekać, pojawiła się z nienaganną punktualnością na scenie i wdzięcznie, asekurowana burzą oklasków, usiadła przy fortepianie. Wydawało mi się w tym momencie, że będę miał do czynienia z nudnym, wystudiowanym przedstawieniem starzejącej się diwy, która po nagraniu nowej płyty rusza w świat zarabiać łatwe pieniądze, póki jeszcze może. Wrażenie szybko ustąpiło miejsca zaciekawieniu i wreszcie szczeremu podziwowi, który pojawiał się w miarę, jak artystka coraz bardziej brawurowo i szczerze podchodziła do swoich nostalgicznych kompozycji.

Od razu trzeba zaznaczyć, że Amos cały czas dysponuje doskonałym głosem o dużej mocy, dobrze radzi sobie w wysokich rejestrach i cudownie włada dynamiką wykonywanych fraz. Jej głos kojarzyć się może ze świeżym miodem spływającym powoli ze szpatułki prosto do kubka z gorącą herbatą z cytryną; jest rozgrzewający, otulający szczelnie ciepłym płaszczem bezpieczeństwa, a zarazem dosadnie konkretny i pełen szczerej siły wyrazu. Artysta doskonale wie, jakim narzędziem dysponuje i jak je wykorzystać. Cały koncert, składający się przede wszystkim ze starych kompozycji Amerykanki i kilku interpretacji innych artystów, pod kątem doboru repertuaru mógł budzić zdziwienie. W końcu miała to być trasa promocyjna nowego albumu... Tori zagrała z niego tylko jeden numer. Nic straconego. Przekrojowa mozaika łącząca stare i nowe piosenki okazała się misternie wycyzelowanym arcydziełem. Jak już było napisane, gwiazda akompaniowała sobie tylko i wyłącznie na instrumentach klawiszowych. Rolę pierwszoplanową pełnił oczywiście głęboko i naturalnie brzmiący fortepian, ale nie zabrakło także brzmień Rhodesa, Hammonda, padów, stringów czy nawet w stylu charpsichordu, które artystka wydobywała z ustawionego za swoimi plecami syntezatora. Hammond był prawdziwy. Miodzio. Warto tutaj zwrócić uwagę, że nierzadko Tori grała jednocześnie na dwóch instrumentach i to nawet nie partie unisono, ale podkład harmoniczny w lewej dłoni i melodię w prawej, jednocześnie przy tym śpiewając z pełną mocą i momentami lawirując jeszcze stopami wśród przełączników efektów do wokalu i klawiszy... Wielki szacunek także za umiejętności techniczne!

Tori Amos kupiła publiczność już od pierwszych dźwięków otwierających koncert, ale to był dopiero początek. Jej wypowiedź o tym, że czuje się w Polsce jak w domu można było jeszcze odebrać jako populizm... Chociaż to miłe, wiadomo. Nie było jednak nic populistycznego w sytuacji, kiedy wykonując cover Leonarda Cohena artystka pomyliła tekst, przerwała utwór i krzyknęła parę razy "I fucked up, I fucked up !!" po czym dokończyła utwór, wplatając w linię melodyczną na bieżąco tworzony tekst o tym, że czasem można "fuck up". Cudowne poczucie humoru. Nie było także raczej nic populistycznego w wypowiedzi Tori na temat marszu równości, który się miał niedługo odbyć w Warszawie i jej werbalnego gestu środkowego palca wyciągniętego w stronę tych, którzy spalili tęczę. Dosadna i pełna uroku deklaracja artystyczno-polityczna, której dopełnieniem stał się moim zdaniem najpiękniejszy utwór wieczoru, "Nights in White Satin The Moody Blues". Perełka, jak zresztą większość tego wieczora... Nic więc dziwnego, że koncert zakończył się długim, dynamicznym bisem z zachwyconą publicznością stojącą pod sceną.

Tori Amos, mimo bardzo nostalgiczno-jesiennej aury swoich piosenek, potrafiła w Sali Kongresowej wyczarować magiczny nastrój połączenia doskonale wykonanych, pełnych pasji piosenek z dziewczęcym wdziękiem epatującym od artystki, mimo jej 51 lat... Szacunek i zadowolenie.

mateusz.biegaj

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017	 (relacja)Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż... czytaj całą relację...

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

Forum

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.