Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Orange Warsaw Festival - Warszawa - 15.06.2014

28 Czerwca 2014

Orange Warsaw Festival to taka eklektyczna układanka muzyczna... Na terenie Stadionu Narodowego w tym roku można było posłuchać modnego indie, punkowej łajanki, nu metalowych riffów, hip hopu, reggae, offowego popu, electro, d'n'b, dubstepu i czego tam jeszcze. Słowem: dla każdego coś miłego. Sądząc po ilości zgromadzonych ludzi i ich nabrzmiałym rozwodnionym piwem entuzjazmie, impreza się udała. Zastanawiam się tylko, jak wiele z tych osób przyszło tam faktycznie posłuchać muzyki/ulubionego wykonawcy... Ale to już inna kwestia. Ja z orange'owej układanki miałem możliwość wybrać się na jeden, ostatni dzień spędu. I wybrałem dwa puzzle - Limp Bizkit i Outkast.

fot. Katarzyna Chmielewska
fot. Katarzyna Chmielewska

Byłem ciekaw, w jakiej panowie są formie. Muszę się przyznać, że Limp Bizkit był dla mnie zawsze taką gorszą wersją Korna albo odtwórczymi popłuczynami z Rage Against The Machine. Spodnie z krokiem w kolanach i żarty na poziomie gimnazjum dotyczące sfery seksualnej to nie do końca moja bajka. Ale, trzeba im to oddać, napisali kawał historii muzyki popularnej, a Wes Borland jest naprawdę dobrym gitarzystą. Koncert zaczął się motywem z muzyki Ennio Morricone (ciekawe o co tu chodzi, wszak Ecstasy of Gold zaczynało nie jeden koncert Metalliki...). Ładne, chociaż co westerny mają wspólnego z bejsbolówkami? Po intro Limp Bizkit dało ognia. Ognia wspomaganego bardzo solidnie, wręcz momentami przytłaczająco loopami z niesamowicie podbitym basem. Mimo to całość brzmiała przejrzyście, Jackson Borlanda ciął highgainem, skrecze w ariergardzie, basówka i bębny stłamszone miażdżącym loopem, no i niemłody już (brodaty!) Fred Durst na czele, wyglądający i zachowujący nadal, przynajmniej w podejściu, nastoletnią zadziorność i energię.

Zespół doskonale wiedział, jak rozbujać tłum, intonując refreny i wersy do skandowania, budując napięcia dynamiczne i zwracając się głosem frontmana do nabuzowanej publiczności. Dużo osób obok mnie śpiewało całe teksty numerów, co było miłym zaskoczeniem. Jednak nie tylko przypadkowa gawiedź. Koncert był dość przewidywalny w swojej formie i przekazie energetycznym, niemniej dynamika występu pozwalała się porządnie wyszaleć. Zdecydowanym highlightem show Limp Bizkit było pojawienie się na scenie fanki zespołu, prosto z publiczności. Dziewczyna pokazała doskonale to wszystko, o czym ostatnimi czasy śpiewa Cleo przy bitach Donatana. Tym samym swoją słowiańską krwią, znajomością tekstów, energią i nieskrępowaniem na scenie wygrała tę sytuację. Brawa dla niej, ale też dla zespołu i ochrony, że nie chcieli jej się pozbyć, tylko dali zaśpiewać de facto cały numer z Durstem...

Jeszcze jedną ciekawostką było wykonanie coveru "Killing in the name of" wspomnianego Rage Against the Machine. No cóż. Przepaść między tymi dwoma zespołami jest dla mnie duża, jak co najmniej różnica między anarchizującymi tekstami Zakka de la Rochy, a materialną rzeczywistością, w której się obracał. Niemniej, piękny hołd dla legendy. Koncert uważam za udany, chociaż szału nie było.

Nieco nabuzowany skierowałem swoje kroki następnie w stronę wnętrza stadionu, gdzie rozgrzewał się Outkast. Po drodze kupiłem bezgotówkowo (co to jest za idiotyczny przepis z banem na gotówkę na festiwalach !) sikacza. Zły pomysł.

Outkast powróciło po rozpadzie na scenę i ruszyło w trasę, by świętować 20-lecie istnienia. Gratulacje. Zespół wydaje się być składem, który idealnie wpisuje się w konwencję i nastrój letnich spędów muzycznych dla wszystkich i dla nikogo; są muzycznie przystępni, prości w odbiorze, epatują amerykańskim uśmiechem, zabawiają publiczność, mają na koncie powszechnie znane hity i wyglądają jak komiksowe wersje pimps z idiotycznych amerykańskich komedii. Działa. Zadziałało także na Stadionie Narodowym, chociaż reakcje publiczności, przynajmniej tej wokół mnie, były dość umiarkowane. No, nie licząc "Ms. Jackson" i "Hey Ya!"; ten drugi ma już ponad 10 lat, wiecie? W każdym razie duet, a szczególnie Andre 3000 konkretnie podeszli do swojego zadania na scenie. Co chwilę zamieniali się miejscami, skandowali teksty i odzywki do publiczności, żartowali, ale też byli dobrze przygotowani muzycznie i kondycyjnie. Podobnie jak zespół wspomagający frontmanów, znów przytłumiony loopami, ale mimo to spełniający swoją rolę. Na koncercie Outkast również pojawił się, tym razem chyba nieco bardziej ustawiony, motyw ze słowiańską płcią piękną. Kilka dziewczyn zostało zaproszonych na scenę przy okazji "Hey Ya!", podczas którego bujały się w rytm przeboju wydobywając z siebie mniej lub bardziej artykułowane dźwięki. Na telebimach pojawiał się natomiast z dużą częstotliwością w tym momencie precyzyjnie wyeksponowany biust jednej z dziewczyn.

I tak to właśnie wygląda na tego typu ogromnych festiwalach; stadionowe koncerty, energetyczne show pełne namaszczenia i z emfazą czynionych rytuałów paramuzycznych, skupiona pod sceną gawiedź oddająca się mniej lub bardziej świadomie muzyce. Muzyce w tym wypadku pojmowanej jako energia, jako substancja spajająca anonimowy tłum i sankcjonująca zarazem przebywanie wszystkich razem i każdego z osobna. Jest energia, jest radość, jest piwo i ekspozycje biustów. Czy to wszystko nie spycha muzyki na dalszy plan, czyniąc z całego przedsięwzięcia jarmarczne widowisko na miarę średniowiecznych egzekucji? Pewnie tak, ale kogo to obchodzi... Tak czy siak, oba koncerty były udane. Limp Bizkit konkretniej, Outkast bardziej cheesy. Tyle.

mateusz.biegaj

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017	 (relacja)Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż... czytaj całą relację...

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

Koncerty

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.