Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Opeth - Warszawa - 27.10.2014

2 Listopada 2014

Szwecja to kraj dla muzyki zasłużony, w gatunkach rocka czy metalu to wręcz kopalnia talentów i świetnych zespołów. Doceniając zasługi tzw. szkoły goeteborskiej dla rozwoju metalu, nie mogę pozbyć się wrażenia, że od dawna największym darem tego skandynawskiego państwa dla reszty świata jest właśnie Opeth. Grupa, która stała gdzieś pośrodku między ekstremą a subtelnościami ich progresywnego oblicza. Oba wcielenia Mikaela Akerfeldta i spółki mogliśmy zobaczyć 27 października w Progresji.

fot. Katarzyna Chmielewska
fot. Katarzyna Chmielewska

Na początek kamyczek do ogródka organizatora koncertu. "Nowa" Progresja po przeprowadzce wzięła się za realizację naprawdę ciekawych wydarzeń muzycznych z pogranicza ciężkiego metalu (częściej) i rocka. Pod tym względem nie ma sobie równych w Warszawie. Niestety pod względem organizacyjnym musi się jeszcze trochę podszkolić. Zamieszanie z biletami i kolejka (na schodach! - co na to BHP?) do stolika, gdzie wydawano akredytacje i odbierano zarezerwowane bilety niech świadczą o tym, że pracy przed klubem jeszcze trochę jest. Generalnie jednak miejsce jest sympatyczne, a ma też najwyraźniej zalety niewidoczne na pierwszy rzut oka, które ujawniły się podczas trwania koncertu.

W roli supportu gwiazdy wystąpił francuski Alcest, grający połączenie post metalu z shoegazem. Ich muzyka jest nieco progresywna, co objawia się przede wszystkim w długości utworów. Nie powiem, żeby występ Francuzów szczególnie mnie porwał, niemniej zdaje się , że kapela ma w Polsce pokaźną grupę fanów, bo pod sceną było całkiem tłoczno. Tym, co jakoś łączy Alcest z Opeth jest fakt, że podobnie jak Szwedzi także przybysze znad Loary przeszli sporą metamorfozę, która doprowadziła ich do dzisiejszego wcielenia. Zaczynali bowiem jako zespół black metalowy. I faktycznie, co najmniej w jednym kawałku dość porządnie przyłoili, ale wielkiej jakości w tym nie słyszałem.

Opeth zaczął punktualnie i od pierwszych dźwięków "Eternal Rains Will Come" całkowicie zahipnotyzował publikę. Ich muzyka ma w sobie coś, co sprawia, że łatwo wpaść w pewnego rodzaju trans, a odkąd poszli całkowicie w stronę muzyki progresywnej, odrzucając elementy death metalowe, ta cecha jakby jeszcze się nasiliła.

Wpadnięcie w rodzaj hipnotycznego upojenia bardzo ułatwiło brzmienie wyczarowane przez dźwiękowców i zapewnione przez (naprawdę chcę w to wierzyć) doskonałą akustykę sali koncertowej. Pamiętam dość słabe wrażenie, jakie robiła pod tym względem "stara" Progresja, znam też akustykę większości warszawskich (i kilku w innych miastach) klubów i mówię to z pełnym przekonaniem - to był jeden z najlepiej brzmiących koncertów klubowych na jakich w życiu byłem. Brzmienie selektywne do granic możliwości - nawet w momentach, gdy natężenie dźwięków było dość duże (w przypadku Opeth takich chwil nie brakuje). Z takim wsparciem technicznym Szwedom nie pozostało nic innego jak po prostu zrobić swoje i zagrać doskonały koncert. I tak właśnie się stało.

Na trasie promującej ostatni album "Pale Communion" nie mogło oczywiście zabraknąć utworów z tego krążka - na setliście znalazły się wspomniany "Eternal Rains Will Come", "Cusp of Eternity" oraz "Elysian Woes". Te kawałki razem z pochodzącym z wydanej w 2010 roku "Heritage" "Devil's Orchand" zabrały nas w podróż do lat 70 - tych. Można woltę stylistyczną lubić bądź nie, ale te kawałki naprawdę dały radę. Co najlepsze, mimo odmienności od starych rzeczy, ładnie się z nimi komponowały.

Większość fanów czekała jednak zapewne na klasyki. Panowie potraktowali słowa "set przekrojowy" niesamowicie poważnie - zagrali po jednym kawałku z każdej płyty z wyłączeniem debiutanckiego "Orchid". Genialnie wypadły "The Grand Conjuration", "The Lotus Eater", czy niezawodny "Bleak". Podczas granego raczej rzadko "April Ethereal" można było poczuć się jak na koncercie blackowym (tyle, że z dobrym nagłośnieniem), a podczas "Deliverence" zagranego na bis... no cóż, to był już prawdziwy szał.

Muzycy Opeth, pokazali bez wyjątku, że w ich przypadku określenie artyści jest jak najbardziej na miejscu. Ani jednej fałszywej nuty, solówki zagrane bezbłędnie, sekcja radząca sobie bez najmniejszych problemów zarówno z rytmem bazującym na blastach jak i połamańcami charakterystycznymi dla progresu. No i wreszcie Mikael. Jeśli zastanawialiście się jak ten facet daje sobie radę na żywo z przechodzeniem od growlingu do czystych partii wokalnych, to zapewniam Was, że wychodzi mu to całkiem nieźle.

Akerfeldt to zresztą urodzony lider. Jego konferansjerka z publiką powinna znaleźć się w podręczniku dla młodych rockmanów. Poczucie humoru na poziomie Monty Pythona (niesamowicie mi się kojarzył z Johnem Cleesem) oraz wypowiadane angielskim z dość kanciastym północnym akcentem (do tego komicznie głębokim głosem) cięte riposty po prostu miażdżyły. A już prezentacja zespołu pod koniec koncertu była po prostu bezbłędna.

Nie da się ukryć - spodziewałem się świetnego show w wykonaniu Szwedów. Poziom do jakiego nas przyzwyczaili po prostu zobowiązywał do tego. Ale że będzie aż tak dobrze? To już miłe zaskoczenie. Tego wieczoru (mimo tego co napisałem o Mikaelu) "gwiazdą" była muzyka. Więcej takich pięknych koncertów, a moja nieco nadwątlona wiara w rocka być może się umocni.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017	 (relacja)Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż... czytaj całą relację...

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

Forum

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.