Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Slash - Kraków - 20.11.2014

3 Grudnia 2014

Slash to nie tylko legenda rocka. Nie tylko gość, który współtworzył jeden z największych zespołów lat 90.. To facet, który jest ikoną, symbolem. Symbolem popkultury, którego nie pomylicie z nikim innym. Jego styl - długie kręcone włosy i nieodłączny cylinder - już na zawsze pozostanie w pamięci wielbicieli mocnego grania. Koncert, który dał Mr Hudson w czwartek 20 listopada może stać się podobnym symbolem.


Być może nie było to muzyczne wydarzenie roku, gdyż kilka miesięcy wcześniej mieliśmy przecież w Polsce koncert Black Sabbath w niemal oryginalnym składzie. To raczej nie do przebicia. Niemniej, na show byłego gitarzysty Guns'n'Roses czekało z niecierpliwością pewnie równie wielu fanów (w tym niżej podpisany), co na występ Osbourne'a, Iommiego i Butlera. Slash w towarzystwie Mylesa Kennedy'ego i The Conspirators był już u nas w zeszłym roku. O skali zainteresowania koncertem niech świadczy fakt, że w Krakowskiej Arenie zebrało się naprawdę liczne grono fanów żądnych muzycznych wrażeń na wysokim poziomie. Myślę, że ich oczekiwania zostały zaspokojone.

Zanim sceną zawładnął Slash z zespołem, jako rozgrzewacz wystąpił Monster Truck. Kapela zaprezentowała żywiołowy set złożony z kawałków mieszczących się między stylistyką stoner rocka, a agresywną odmianą klasycznego hard rocka. Mimo że pewnie większość widzów nie znała ich wcześniej, kapeli udało się rozruszać publikę dość skutecznie. Trzeba będzie bliżej zapoznać się z twórczością Kanadyjczyków.

Krótko po Monster Truck pojawiła się gwiazda wieczoru. Zaczęli potężnie od "You're A Lie" z poprzedniej płyty, czyli "Apocalyptic Love". Motoryczny riff, równa gra sekcji i jak zwykle świetny Myles Kennedy - tak miało być już do końca. Panowie oparli set na piosenkach z ostatniego krążka "World On Fire", dzięki czemu było mocno, bardziej metalowo niż rockowo. Do tego w warunkach koncertowych większość piosenek nabiera większej energii, a żywe brzmienie (tego dnia doskonałe) sprawia, że odbiera się je nieco inaczej niż wersje studyjne. Z wspomnianej płytki poleciało aż 7 kawałków, w tym takie wymiatacze jak tytułowy czy "Automatic Overdrive". Jak zwykle w przypadku koncertów Slasha nie mogło zabraknąć piosenek z repertuaru Guns'n'Roses. Świetnie wypadły "Nightrain" zagrany na początku, "Mr Brownstone" w środku i "Sweet Child O'Mine" na koniec setu.

Słowem kluczem tego wieczora była "energia". Sączyła się ze sceny, z głośników. Rozpierała muzyków. Nie tylko Slasha, ale również nadpobudliwego (w dobrym znaczeniu tego słowa) Mylesa. Także Todd Kearns nie mógł ustać w miejscu. No i oczywiście publiczność. Artyści zwyczajowo chwalą publikę, przed którą akurat grają, ale tym razem nie były to słowa rzucone na wiatr. Wielkie brawa dla polskich fanów - zgotowaliśmy Slashowi i spółce naprawdę godne przyjęcie. Ludzie praktycznie bez wyjątku bawili się świetnie, chyba nikt nie wyszedł z koncertu niezadowolony, choć pewnie parę osób z siniakami.

Przede wszystkim jednak był to koncert zagrany perfekcyjnie - bez fałszów, bez pomyłek. Jednocześnie czuć było luz bijący od muzyków. Presja związana z idealnym odgrywaniem kolejnych utworów nie pętała muzykom nóg. Grali doskonale, ale bawili się jakby to była próba. Najbardziej dało się to odczuć przy długiej, przeszło 20 minutowej solówce Slasha. Wystarczyło spojrzeć na jego twarz, by dostrzec jak bardzo go fakt bycia tu i teraz "jara". Niesamowite - ten facet to niezwykle doświadczony artysta, a zachowywał się z euforią godną członka początkującego zespołu! Warto pochwalić genialnego Mylesa Kennedy'ego. Znany przede wszystkim z grania w Alter Bridge wokalista to w tej chwili gigant mikrofonu. Nie ma problemu z żadnym sposobem śpiewania, jego głos jest wysoki, ale kiedy trzeba potrafi zaśpiewać niżej jak w "Slither" z repertuaru Velvet Revolver. Warto jednak zauważyć, że w 2 kawałkach (zwykła praktyka na ich koncertach) zastąpił go Todd - pochodzącym z repertuaru G'n'R "Out Ta Get Me" oraz śpiewanym w oryginale przez Lemmy'ego Kilmistera "Doctor Alibi". I też wypadł przekonująco. Na koniec, choć chyba wszyscy spodziewali się "Welcome To The Jungle", panowie zagrali "Paradise City", czym wywołali aplauz publiki i pięknie zamknęli koncert.

Dlaczego to był tak świetny występ? Bo rzadko ostatnio widuje się rockmanów z prawdziwego zdarzenia. Mało kto z tak zwanej "starej gwardii" potrafi nagrać przekonujące płyty i dać tak czadu na koncertach. Slash jest też jedynym w tym momencie członkiem G'n'R, któremu naprawdę dobrze się wiedzie - kolejne płyty są naprawdę dobre, a na koncertach pojawia się magia sprzed lat. Ktoś mógłby wyciągnąć z tego wnioski, wiadomo kto ;) Czapki z głów przed Slashem! Bo teraz to On jest królem hard rocka.

Dominik Zawadzki

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017	 (relacja)Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż... czytaj całą relację...

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2020. Wszelkie prawa zastrzeżone.