Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Anderson, Rabin and Wakeman - Dolina Charlotty - 13.07.2017

21 Lipca 2017

Trzeba przyznać, że dobór headlinerów pierwszej części 11. Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty był intrygujący. Gwiazdami obu wieczorów były występy formacje składające się z byłych członków kultowych, wciąż istniejących zespołów, dodatkowo wykonujących ich repertuar. W środę wystąpiła THE ORCHESTRA starring former members of ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA, gdzie aktualnie występuje dwóch muzyków z ELO. Natomiast w czwartek na scenie amfiteatru w Strzelinku pojawiło się trio Anderson, Rabin and Wakeman, dawniej będące częścią Yes. Obiektywnie to właśnie ten koncert wydawał się dużo ciekawszy.

fot. Jędrzej Rakoczy
fot. Jędrzej Rakoczy

Jak powszechnie wiadomo, największym problemem podczas koncertów pod gołym niebem jest pogoda. Choć na szczęście nie padało (w środę podobno była ulewa) i było dosyć słonecznie, to wiatr uniemożliwiał ściągnięcie kaptura, a co dopiero kurtki. Za wstępne rozgrzanie publiczności miał odpowiadać Riverside, a więc jak na "otwieracz", to bardzo wysoka półka. Polski zespół wykonał osiem utworów (poprzedzonych długim, odtwarzanym Intrem), skupiając się przede wszystkim na materiale z dwóch ostatnich płyt. Zdecydowanie najlepiej wypadły "Towards The Blue Horizon", które muzycy zadedykowali Piotrowi Grudzińskiemu, oraz "The Depth Of Self-Delusion", rozciągnięte do kilkunastu minut za sprawą basowego solo Dudy. Ponadto mogliśmy usłyszeć "Caterpillar and the Barbed Wire" czy akustyczną wersję "Lost (Why Should I Be Frightened By a Hat?".

Gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie punktualnie o 22. Również ich występ poprzedził wstęp z nagrania, po którym zespół wykonał "Cinema" i "Perpetual Change". Od początku było wiadomo, że nie stracili dawnej formy. Anderson wciąż brzmi czysto i pewnie, a chropowata nutka, która pojawiła się w jego głosie, nadaje mu tylko fantastycznej wibracji. Gorzej było z kontaktem z publicznością; standardowe "dzięki" i mocno przesadzone pochwały względem zebranych (o tym za chwilę) to trochę za mało jak na "jedyną okazję", by ich zobaczyć. Na szczęście Jon ma dystans do swoich występów, bo gdy pod koniec jednej z jego pogadanek wyłączył się jego mikrofon, zwyczajnie wybuchnął śmiechem.

Rabin zaprezentował się wyśmienicie. Początek był w jego wykonaniu dosyć agresywny; wzmocnił riff "Hold On", nadając mu prawie hard rockowego brzmienia. Z kolei na outrze do tej kompozycji popisywał się wspaniałymi hammer-onami. Później nieco zwolnił, grając na gitarze akustycznej "Lift Me Up", gdzie wykonał także partie wokalne, choć przez resztę wieczoru zdarzało mu się znowu zaszaleć.

Bodaj największą owację wzbudziło pojawienie się na scenie Ricka Wakemana, odzianego w swoją legendarną pelerynę. Jego instrumenty zajmowały łącznie jedną trzecią całej powierzchni, na której rozłożył się zespół, włączając w to wspomagającą sekcję rytmiczną. Co chwilę czarował publiczność innym brzmieniem: wbijającymi się w czaszkę syntezatorami ("And You And I"), kosmicznym moogiem ("Rhythm Of Love") czy spokojnym pianinem ("Heart Of The Sunrise"). Najwspanialej wypadło jednak monumentalne "Awaken", gdzie Rick na zmianę wykonywał kapitalne partie solowe i refleksyjne duety z harfą Andersona. Dodatkowo na kończącym część właściwą "Owner Of A Lonely Heart" zagrał solówkę na keytarze.

Warto też podkreślić występ sekcji rytmicznej, z której szczególnie dobrze zaprezentował się Lee Pomeroy. Muzyk wydawał się doskonale rozumieć, o co chodziło Chrisowi Squire'owi w poszczególnych utworach. Ponadto pod koniec "Long Distance Runaround" popisał się fantastycznym solo basowym. Zabawy Lou Molino nie były tak spektakularne, choć bez zarzutu nadawał tempo w czasie całego występu. Pochwały należą się też ekipie technicznej; akustyka w amfiteatrze po raz kolejny stała na bardzo wysokim poziomie.

Z kolei ochrzan musi spaść na publiczność. Spodziewałem się, że występ takiej formacji przyciągnie dość sporo ludzi. Niestety, mniej więcej połowa miejsc była pusta. O ile to można jeszcze zrozumieć, bo Słupsk nie każdemu jest po drodze, to wychodzenie W TRAKCIE koncertu to już zupełnie inna sprawa. I nie chodzi tutaj o wyjście przed bisem ("Roundabout"), ale zwyczajne wstawanie w środku setu i kierowanie się do bramek. OK, zimno, ciemno, będzie ciężko wyjechać samochodem. Ale artystom należy się przecież szacunek, zwłaszcza za tak udany koncert (Anderson sam wyrażał zadowolenie na Twitterze). A może kogoś znudziły genialne popisy instrumentalne? Bo miałem wrażenie, że to właśnie podczas nich amfiteatr opuściło najwięcej osób.

Być może ktoś wyszedł, bo został wprowadzony w błąd przez organizatorów? Według mojego biletu i wiosennych materiałów promocyjnych miała wystąpić grupa ARW, czyli właśnie Anderson, Rabin and Wakeman. Nazwa ta obowiązuje od zeszłego roku, kiedy to zastąpiła Yes Featuring Jon Anderson, Trevor Rabin, Rick Wakeman. Nie można się przyczepić, jako że panowie wykonują repertuar swojej dawnej grupy. Tymczasem na nieco świeższych reklamach spotkałem się z samą nazwą Yes, której używał także konferansjer. Jak pisałem na początku, zespół nadal istnieje i tworzy i bynajmniej nie wybierał się do Strzelinka. To mniej więcej taka zagrywka, jakby koncert Davida Gilmoura albo Rogera Watersa określać mianem występu Pink Floyd. Wiadomo, Yes bardziej się kojarzy, ale na wszystkich billboardach ARW widniały odpowiednie informacje. A może, sądząc po frekwencji, bilety się nie sprzedawały i trzeba było sztucznie pompować?

Jędrzej Rakoczy

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane relacje

15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017 (relacja)15. Gitarowy Rekord Guinnessa - Wrocław - 1.05.2017

Chociaż w tym roku nie udało się pobić rekordu Guinnessa, to wynik 6299 gitar uniesionych w geście pozdrowienia dla Mistrza tego instrumentu i największego innowatora sześciu strun, jest i tak wynikiem imponującym,... czytaj całą relację...

Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017 (relacja)Krzysztof Zalewski - Warszawa - 23.02.2017

W czwartkowy wieczór 23 lutego w Stodole obejrzałem, być może nową gwiazdę, polskiej muzyki. Zapraszam na relację z koncertu Krzysztofa Zalewskiego. czytaj całą relację...

SBB - Katowice - 4.12.2016 (relacja)SBB - Katowice - 4.12.2016

Dla mieszkańców Górnego Śląska czwarty dzień grudnia jest jedną z najważniejszych dat w kalendarzu. Tego dnia obchodzone jest w Kościele katolickim wspomnienie świętej Barbary - patronki górników. Jak wiadomo,... czytaj całą relację...

Koncerty

Top 5 - relacje

Najczęściej komentowane | czytane

AC/DC - Warszawa - 27.05.2010 (relacja)AC/DC - Warszawa - 27.05.2010

Od ostatniego koncertu australijskiej formacji AC/DC w Polsce minęło 19 lat. I choć od tamtego czasu członkom zespołu przybyło siwych włosów na głowie, występem 27 maja na warszawskim Bemowie potwierdzili, że wciąż... czytaj całą relację...

Europe - Warszawa - 19.06.2010 (relacja)Europe - Warszawa - 19.06.2010

W sobotę 19 czerwca w Warszawie, jako gwiazda imprezy Wianki nad Wisłą, wystąpił zespół Europe. Wreszcie w Polsce, należałoby dodać. Przypomnę, pierwszy koncert w naszym kraju Szwedzi zagrali ponad 18 lat temu... czytaj całą relację...

Roger Waters - Roger Waters - "The Wall" - Łódź - 19.04.2011

Koncept płyty "The Wall" w 1979 roku wyprzedził o jakieś ćwierć wieku technikę, która pozwalałaby go przedstawić w trasie koncertowej. Po premierze albumu, co prawda, wystawiono go w formie przygotowanego z dużym... czytaj całą relację...

Europe - Presov - 2.02.2010  (relacja)Europe - Presov - 2.02.2010

O tym, że "Last Look At Eden" to już trzecia płyta Europe wydana po reaktywacji zespołu w 2003r. (a w całym ich dorobku ósma) nie muszę chyba wspominać. Zainteresowani doskonale to wiedzą, tych mniej wtajemniczonych... czytaj całą relację...

Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010 (relacja)Helloween/Stratovarius - Warszawa - 17.12.2010

17 grudnia 2010 w Warszawie mieliśmy okazję zobaczyć żywą legendę heavy metalu - zespół Helloween. Koncert promował ostatni ich album "7 Sinners". Trasa "7 Sinners World Tour 2010/11" objęła ponad 50 koncertów... czytaj całą relację...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone.