Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


The Subways - Chemia w zespole

4 Kwietnia 2010

Już po raz czwarty brytyjska formacja The Subways odwiedziła nasz kraj, grając koncerty w Krakowie (25.03), Poznaniu (26.03) i Warszawie (27.03). Choć mają oni w dorobku zaledwie dwie płyty ("Young For Eternity" 2005, "All Or Nothing" 2008), przez wielu uważani są za jeden z najbardziej obiecujących młodych zespołów brytyjskiego rocka; na stałe też wpisali się na listę gwiazd kilku znaczących festiwali. Tworzący zespół: Billy Lunn (wokal, gitara), Charlotte Cooper (wokal, gitara basowa) i Josh Morgan (perkusja) są bez wątpienia młodzi i utalentowani, przesadne jednak wydaje mi się nazywanie ich gwiazdami. Choć...najlepsze chyba dopiero przed nimi. Z całą trójką spotykam się przed koncertem w warszawskim klubie Stodoła, by porozmawiać o przygotowaniach do nowego albumu, o klimatach wewnątrz zespołu i o jeszcze paru innych kwestiach.


Małgorzata Sęczak: Dzisiejszy koncert nie będzie pierwszym podczas tej waszej krótkiej trasy w Polsce. Wczoraj zagraliście w Poznaniu, przedwczoraj w Krakowie - jak oceniacie te koncerty?

Billy: Były niesamowite! Publiczność szalała, my zresztą też (śmiech). Myślę, że daliśmy czadu, świetnie się bawiliśmy. Właściwie to nie spodziewaliśmy się aż tak ciepłego przyjęcia. Nie wydaliśmy przecież ostatnio żadnej płyty, więc tym bardziej byliśmy zaskoczeni.

MS: Nie jest to również wasza pierwsza wizyta w naszym kraju. W 2008 r. wystąpiliście na festiwalu w Jarocinie, rok później zagraliście koncerty w Warszawie i Poznaniu oraz w Kostrzynie podczas festiwalu Przystanek Woodstock. Na wszystkich tych występach zostaliście bardzo entuzjastycznie przyjęci, wy sami zapewne również wyrobiliście już sobie zdanie o polskiej publiczności. Jaka ją oceniacie?

Billy: Polska publiczność jest absolutnie wspaniała, naprawdę! I coraz bardziej szalona. Odnoszę wrażenie, że za każdym razem kiedy tu przyjeżdżamy, ludzie coraz lepiej się bawią i robią coraz bardziej zwariowane rzeczy. Kontakt z publicznością też jest doskonały, chyba rzeczywiście się już trochę znamy. Za każdym razem staram się nauczyć mówić coś nowego po polsku. Tak, uwielbiam tu przyjeżdżać, dla mnie osobiście te wizyty w Polsce są też bardzo inspirujące. Teraz, na przykład, już mi wpadło do głowy kilka pomysłów na piosenki na nowy album.

MS: Mówiąc o nowym albumie, prace nad nim trwają już dosyć długo. Kiedy możemy się go spodziewać? Czy jest gotowy?

Billy: Nie (śmiech). Napisaliśmy 23 piosenki, po czym oceniliśmy, że są one OK, ale nie są rewelacyjne, więc niejako zaczynamy od nowa. W ubiegłym roku skończyliśmy trasę i od razu rzuciliśmy się do pisania nowego materiału. A byliśmy chyba zbyt zmęczeni, by mieć jakieś genialne pomysły. To, co napisaliśmy jest dobre, ale wiemy, że stać nas na coś jeszcze lepszego. Dopiero ostatnio poczuliśmy się bardziej zainspirowani, powrócił ten zapał pisania i komponowania, przychodzą nam do głowy różne ciekawe pomysły. Zatem jeszcze trochę pewnie potrwa przygotowanie tej płyty. Mam nadzieję, że jeszcze przed wakacjami wejdziemy do studia, i że album ukaże się na początku przyszłego roku.

MS: Od czasu swojej pierwszej trasy po Wielkiej Brytanii w 2004 r. zagraliście mnóstwo koncertów w różnych krajach, wzięliście też udział w wielu festiwalach. Czy któryś z występów był dla was szczególnie ważny, bądź z jakiegoś powodu szczególnie zapadł wam w pamięć?

Billy: Dla mnie osobiście, to chyba Reading/Leeds jest takim wyjątkowym festiwalem. A to dlatego, że w przeszłości ja i Charlotte wielokrotnie jeździliśmy na ten festiwal jako fani, byliśmy po tej drugiej stronie. W 2004 r. po raz pierwszy sami stanęliśmy tam na scenie i było to dla mnie ogromne przeżycie, nigdy tego nie zapomnę. Od tamtej pory każdego roku gramy na tym festiwalu i zauważam, że staje się on coraz bardziej popularny, przyjeżdża na niego coraz więcej ludzi. Nasz występ w 2008 r. też szczególnie wspominam, gdyż przez cały koncert nie zagraliśmy ani jednego fałszywego dźwięku, wszystko brzmiało idealnie. Chyba właśnie wtedy pierwszy raz nam się to udało (śmiech). Pamiętam, że byłem z nas tak dumny!

Charlotte: A mnie w sumie trudno wybrać taki najbardziej pamiętny koncert; braliśmy udział w tak wielu wspaniałych imprezach. Może festiwale w Niemczech w ubiegłym roku - zebrali się tam chyba najbardziej zwariowani ludzie, jakich kiedykolwiek widziałam. Mieliśmy pod sceną sześć ogromnych kręgów pogujących ludzi - absolutne szaleństwo.

Billy: Jak się tak dłużej zastanowić, to festiwal w Jarocinie też był szczególny, bo w połowie naszego występu zaszło słońce i zrobiła się taka magiczna atmosfera, ludzie zaczęli robić zdjęcia. W końcu zapaliły się światła, ale te chwile pomiędzy były naprawdę niesamowite. Był to także nasz pierwszy koncert przed polską publicznością, pierwsza okazja, by poćwiczyć wymowę "dziękuję".

MS: Jesteście młodym zespołem, jak dotąd wydaliście 2 albumy, a już zdążyliście odbyć kilka dużych tras koncertowych na prawie wszystkich kontynentach. Wielokrotnie graliście w krajach europejskich, byliście również w Stanach, Japonii, Australii. Czy czegoś was to podróżowanie nauczyło?

Billy: Ja czuję się przede wszystkim ogromnie wdzięczny ludziom, którzy przychodzą na nasze koncerty, bo to dzięki nim mogłem znaleźć się w tych wszystkich cudownych miejscach, poznać inne kultury, spotkać mnóstwo interesujących ludzi. Myślę, że te trasy, te podróże nauczyły mnie wszystkiego, co wiem o życiu. Poza tym, uwielbiam zwiedzać, więc oprócz koncertowania, staram się również poznać te miejsca, w których gramy. Jak do tej pory największe wrażenie zrobił na mnie Panteon w Atenach. Ale wszystkie te podróże, które odbyliśmy były dla mnie niezwykle inspirujące i dużo we mnie zbudowały. W ogóle jestem człowiekiem bardzo ciekawym świata, ludzi, innych kultur, a koncertowanie z tym zespołem daje mi możliwość realnego poznawania. Nie mógłbym prosić o więcej.

Josh: A ja stałem się chyba milszym człowiekiem (śmiech). Poważnie, kiedyś nie byłem zbyt otwarty, może dlatego, że z natury jestem marudny i trochę zdystansowany. Muszę się wysilić, by być miłym. Ale zacząłem coraz częściej się wysilać, a to dlatego, że spotkało mnie tak wiele miłych rzeczy ze strony innych ludzi, z tak pozytywnym i ciepłym nastawieniem spotykamy się w tych wszystkich miejscach, że zaczęło mi zależeć, by dać trochę więcej z siebie, choć trochę tej pozytywnej energii oddać. Tak, chyba staję się coraz milszy dla ludzi. Jak mi wychodzi?

MS: Mnie wydajesz się bardzo miły.

Josh: Dzięki (wszyscy w śmiech). To następne pytanie poproszę.

MS: Następne pytanie mam do Charlotte - wciąż nie jest to zbyt popularne, by dziewczyna w zespole grała na gitarze basowej. Powiedz, co skłoniło cię, by sięgnąć po ten instrument.

Charlotte: Tych dwóch (wskazuje na Josh'a i Billy'ego). Zanim ich poznałam nigdy wcześniej nie myślałam o tym, by grać na basie. Ale kiedy Billy założył zespół, zasugerował, bym spróbowała. Spodobało mi się i tak już zostało. Nie żałuję (śmiech).

Billy: Charlotte odbyła wcześniej solidną edukację muzyczną, grała na pianinie, flecie, klarnecie. Ale o grze na gitarze nie miała pojęcia. Nauczyłem ją grać tylko jedną piosenkę, było to "About A Girl" Nirvany. Reszty nauczyła się sama.

MS: I naprawdę opanowałaś grę na basie w przeciągu tygodnia?

Charlotte: No, niezupełnie. Wkrótce po tej pierwszej lekcji Billy'ego zagraliśmy swój pierwszy koncert. Grałam zaledwie kilka akordów i nie brzmiało to zbyt dobrze.

Billy: To brzmiało okropnie! Wszyscy okropnie graliśmy. Mieliśmy chyba 3 czy 4 własne piosenki, a reszta to były covery Nirvany i Greenday. Ale to nasze wykonanie było po prostu straszne. Trochę się załamaliśmy po tym koncercie, ale nie na długo. Wkrótce postanowiliśmy, że następnym razem kiedy wyjdziemy na scenę, to będziemy grać już tylko nasze piosenki, i że będziemy je grać doskonale. Że zrobimy karierę. Zaczęliśmy wtedy bardzo ciężko pracować, spędzaliśmy długie godziny na próbach. Całkowicie poświęciliśmy się muzyce. No i w końcu to zaowocowało.

MS: A czy myśleliście kiedykolwiek, by poszerzyć skład, wprowadzić dodatkowe instrumenty, by wzbogacić brzmienie? Być może zaprosić do współpracy jeszcze jedną dziewczynę dla wyrównania sił?

Billy: Odrzucamy takie propozycje. Jesteśmy bardzo ze sobą zżyci, Josh jest moim bratem, Charlotte i ja byliśmy parą przez ponad 8 lat, więc doskonale się wszyscy znamy, jesteśmy dla siebie rodziną. Nienaturalne byłoby dla nas mieć kogokolwiek innego w zespole, ja przynajmniej nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.

MS: Mówisz tu o tzw. chemii w zespole?

Billy: Tak, zdecydowanie. Oczywiście, kłócimy się czasami, to chyba naturalne, ale nie zdarza się to aż tak często. Znam wiele zespołów, w których walka trwa bezustannie, w których panują jakieś chore relacje. U nas tego nie ma. Przede wszystkim mamy do siebie całkowite zaufanie, także w kwestii pisania piosenek. Jeśli komuś z nas nie podoba się pomysł, to znaczy, że jest on do bani, że ta osoba wie, o czym mówi. I wydaje mi się, że właśnie dlatego nasza muzyka brzmi bardzo szczerze, bo my sami jesteśmy wobec siebie bardzo szczerzy. A kiedy jedziemy w trasę, to tak jakbyśmy jechali na rodzinne wakacje.

MS: Na scenie nie jest już wcale tak sielsko, słyniecie z tego, że wasze występy to absolutne szaleństwo: skaczecie, ty, Billy, także w publiczność.

Billy: O tak, uwielbiam to! Wczoraj trochę się poturbowałem, mam tu nawet ślady (podnosi koszulkę, by pokazać mi ogromny siniak pod żebrami). Tu, na szyi też mam zadrapania, ale już się goi, wczoraj było to strasznie czerwone.

MS: Więc po co to robisz?

Billy: Bo to kocham, to są niesamowite emocje.

Charlotte: Nic go nie powstrzyma przed skakaniem, nawet najgroźniejsze kontuzje. Jest uzależniony.

Josh: Właśnie, bo takie zadrapanie, czy siniak to pryszcz w porównaniu z tym, jak mu kiedyś żebra urządzili. Billy, opowiedz.

Billy: Kiedyś skoczyłem w publiczność z balkonu. Poczułem rozdzierający ból w środku, nie mogłem oddychać. Okazało się, że żebra wepchnęły mi się do środka. Nie obyło się bez interwencji lekarza, musiał on mi te żebra nastawić.

Josh: Swego czasu był nawet filmik na Youtube pokazujący to zdarzenie. Ludzie zaczęli panikować, myśleli, że Billy umrze.

Charlotte: Dlatego ja chyba nigdy nie skoczę. Boję się.

Josh: Może i nie skaczesz, ale i tak dajesz czadu. To jest najbardziej zwariowana basistka, jaką kiedykolwiek widziałem.

Billy: Wcale się nie zdziwię, jak wkrótce zobaczę Charlotte robiącą salta z gitarą. Kwestia czasu (śmiech).

MS: Czy oprócz muzyki macie inne pasje?

Billy: Wszyscy lubimy zwiedzać, słuchać muzyki, oglądać filmy. Ja osobiście uwielbiam czytać, szczególnie biografie. Ale chyba największą pasję ma Charlotte. Ona ma świra na punkcie biegania.

Charlotte: Tak, bieganie to zdecydowanie moja druga pasja. Właśnie przygotowuję się do pół-maratonu, a później wystartuję w maratonie.

Billy: Wiesz, ja mogę sobie pobiegać przez 20 minut; ona biega przez co najmniej dwie godziny. Stąd też ma najlepszą z nas kondycję.

MS: Trzy słowa, w których możecie opisać pozostałą dwójkę to?

Billy: Zawsze czekają aż ja się pierwszy odezwę. Ale dobrze. Josh - włochaty, zwariowany, najwspanialszy brat. Charlotte - elegancka, niezawodna, głośna.

Charlotte: Billy jest intelektualistą, jest też zwariowany i używa dużo żelu do włosów. A Josh jest bystry, silny i bardzo lubi spać.

Josh: O Charlotte muszę powiedzieć, że jest zorganizowana, punktualna i lubi czystość. Billy natomiast jest odważny, dyplomatyczny i przemiły dla ludzi.

MS: Dzięki serdeczne za tę rozmowę. Mam nadzieję, że znów spotkamy się przy waszej kolejnej wizycie w Polsce.

MS: Jasne, że tak. Bo na pewno tu wrócimy. Również dziękujemy.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Koncerty

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.