Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Hurt - Maciek Kurowicki - Chcę, żeby było więcej ciepła, przestrzeni, powietrza...

28 Października 2010

Choć historia zespołu Hurt sięga początków lat 90-tych, dla większości z nas istnieje on od 2005 r. i sukcesu "Załogi G". Od tamtej pory grupa niemal stale obecna jest na polskich scenach i opuszcza je chyba tylko wtedy, gdy nagrywa nową płytę. Jakże zresztą inną od poprzedniej! Ostatnia, wydana w ubiegłym roku, nosi tytuł "Wakacje i prezenty". I choć mało na niej materiału premierowego, to zaskakuje bogactwo: aranżów, głosów, stylów, barw, dźwięków... Z założycielem i liderem zespołu, Maćkiem Kurowickim, spotkałam się 15 października w Łodzi, gdzie Hurt wystąpił w klubie Dekompresja. Rozmawialiśmy m.in. o tym, jak doszło do powstania tej płyty, a także o klimatach - tych na płycie i tych na scenie.

fot. Małgorzata Sęczak
fot. Małgorzata Sęczak

Małgorzata Sęczak: Pomimo, iż wasza ostatnia płyta "Wakacje i prezenty" nie zawiera wiele premierowych piosenek, to Hurt znów jest w trasie - tylko od początku tego roku zagraliście ponad 40 koncertów. Powiedz, czym one różnią się od siebie. Czy zmieniacie setlistę, oprawę? A może wprowadzacie jakieś elementy dodatkowe, np. w postaci scenicznych rekwizytów?

Maciek Kurowicki: Wiesz, to jest tak, że my nie gramy w ramach jakiejś konkretnej rasy, że promujemy ten, czy inny album. Koncertujemy właściwie nieprzerwanie już od kilku lat i myślę, że trwa to tak długo, ponieważ każdy koncert jest dla nas tym pierwszym. Oczywiście, wprowadzamy zmiany w setliście kiedy dochodzą jakieś nowe piosenki, natomiast konstrukcja tych koncertów jest plus minus bardzo podobna. Jeśli chodzi o elementy dodatkowe, to od pewnego czasu wozimy ze sobą takie lampki-misie. Nie ma to jakiegoś głębszego przesłania ideologicznego, chodzi mi po prostu o ocieplenie klimatu na scenie. Nie podoba mi się taki wzór zespołów, w których faceci w spoconych podkoszulkach, z zaciętymi minami i na poważnie przeżywają na przykład to, że grają solówkę. U nas w zespole też są sami faceci i dlatego chcę, żeby było więcej ciepła, przestrzeni, powietrza, żeby nie było takiego napinania.

MS: Na wspomnianej ostatniej płycie pojawiło się kilku gości, którzy użyczyli w piosenkach swojego wokalu. Jak rozwiązujesz to na koncertach: pomijasz te utwory, czy sam je śpiewasz? A może zdarza Ci się zapraszać któregoś z tych artystów na gościnne występy na scenie?

MK: Jak do tej pory nie zdarzył się jeszcze taki koncert, na którym by ci ludzie wystąpili, ale chciałbym jeden taki zrobić. Utwór "Serki dietetyczne", który na płycie śpiewa Czesław Mozil i jego ekipa, my wykonujemy w zupełnie innym aranżu. Są to jakby dwie zupełnie inne piosenki, które łączy tylko tekst, bo i muzyka też jest inna - Czesław skomponował nową muzykę do tego kawałka. Piosenki "Nowe numery", która miała kiedyś tytuł "Stare numery", w ogóle nie gramy. Wersja, w której wykonuje ją Kuba Kawalec jest bardzo ważna w takiej formie, w jakiej została zarejestrowana i nie musi to być wersja koncertowa. Dla mnie nie ma sensu wykonywanie tego numeru na żywo, a był sens w nagraniu go z nowoczesnym aranżem z Kubą. My w ogóle bardzo zaprzyjaźniliśmy się z zespołem Happysad, zagraliśmy wspólnie wiele koncertów. I pomimo, że funkcjonujemy w różnych estetykach muzycznych, inaczej podchodzimy do aranżacji, czy pisania tekstów, to ten korzeń bazujący na pozytywnej naiwności i dobrej intencji mamy, myślę, bardzo podobny.

MS: Muzyka Hurtu ciągle ewoluuje, chyba coraz bardziej odchodzi od punkrockowych brzmień. Każda kolejna płyta też bardzo różni się od poprzedniej, chociażby stylistyką. Czy wraz z muzyką zmienia się również wasza publiczność? Czy zaobserwowałeś, że np. na początku na wasze koncerty przychodzili w większości punkrockowcy, a teraz to już w zasadzie zwolennicy każdego rodzaju muzyki przychodzą?

MK: Myślę, że docieramy do takich ludzi, którzy nie powiedzieli "tak" żadnemu zbiorowi muzycznemu, którzy nie zawierzyli tylko jednemu stylowi. To są ludzie, którzy mają otwarte głowy i właśnie do takich chcę docierać, choć jest to niezmiernie trudne. Zawsze jest też tak, że dużą część naszej publiczności stanowią ludzie bardzo młodzi, ale gdzieś dalej dostrzegam tych trzydziesto-, czterdziestolatków, którzy również identyfikują się z naszymi piosenkami. Staliśmy się dla nich takim brakującym ogniwem ich tożsamości, tak, jakbyśmy istnieli dużo dłużej niż istniejemy realnie. Bo dla większości istniejemy od 2005 r., od "Załogi G". Wydaje mi się, że tak właśnie jesteśmy postrzegani, nie jako zespół piosenkowy, tylko jako figura energetyczna, która istnieje na scenie od dawna, od zawsze:-)

MS: Ta ostatnia płyta jest pod wieloma względami bardzo różnorodna i zgrabnie zaaranżowana, ale prawdą również jest, że składa się ona głównie z przeróbek utworów z wcześniejszych albumów oraz z coverów. Dlaczego właściwie zdecydowałeś się nagrać płytę z, bądź co bądź, odgrzewanym materiałem?

MK: Wiesz, ja z reguły piszę mało tekstów i zespołowi zawsze ciężko jest zabrać się do tworzenia nowych piosenek. One oczywiście powstają i wkrótce wydamy nową, premierową płytę. Natomiast w ubiegłym roku mieliśmy taką sytuację, że mogliśmy nie wydać żadnej płyty i doprowadzić do tego, że zachybocze się nasza sytuacja na rynku, że będziemy mniej obecni w mediach, będziemy grać mniej koncertów i potem trzeba będzie wszystko od nowa odbudowywać. Albo, numery z tekstami, które są dla mnie bardzo ważne i są częścią mojej historii, a jednocześnie są skazane na śmierć, przypomnimy w takich wersjach, w jakich chcielibyśmy je zagrać teraz. A tym samym uratujemy te piosenki. Świadomie nagrałem taką płytę, chodziło mi o to, byśmy w naturalny, analogowy sposób się zakorzenili i uniezależnili od mediów. Bardzo zależy mi na tym, by Hurt mógł funkcjonować jako firma niezależna od wsparcia mediów.

MS: Czy brak nowego materiału miał jakiś związek z odejściem z zespołu Sida, czyli Piotra Motkovica, który przez wiele lat pisał dla was muzykę i współtworzył repertuar?

MK: Nie, żadnego. Nowe materiały nie powstają, ponieważ nie ma nowych tekstów, które ja piszę. A nie zgadzam się na jakiekolwiek inne autorstwo. Faktycznie, z Sidem się rozstaliśmy, choć współpraca w przyszłości nie jest wykluczona.

MS: Kto w takim razie obecnie zajmuje się pisaniem muzyki?

MK: Gitarzysta i basista wspólnie ze mną. Przy czym zawsze pracuję tylko z jednym, w duecie, ponieważ nie potrafię tworzyć z całym zespołem. Natomiast linie wokalne układam sam.

MS: A dlaczego w ogóle w zespole Hurt dość często dochodzi do zmian personalnych? Z pierwotnego składu zostałeś już tylko Ty, a w obecnym grają osoby związane również z innymi zespołami. Z czego wynikają te trudności w zbudowaniu trwałego składu?

MK: Przede wszystkim zależy mi na tym, by grać z dobrymi muzykami. Sam nie jestem dobrym wokalistą w sensie technicznym, nie mam muzycznego przygotowania i nie gram na żadnym instrumencie. A trudno jest utrzymać skład złożony z dobrych muzyków w sytuacji, kiedy nie można im niczego zapewnić. Zespół Hurt przez wiele lat był przecież zespołem nieprzynoszącym żadnych dochodów. A poza tym muszą to być ludzie, których ja lubię, którzy lubią się nawzajem, musi być dobra energia w zespole. Składy są tak jak związki - niektóre po prostu nie trwają.

MS: Wracając do płyty, piosenka, która ukazała się jako pierwszy singiel, czyli "Mechaniczne schody jadą w górę" niesie spore podobieństwo do Manu Chao. Nie obawiałeś się zarzutów, że zrzynasz?

MK: Nie, bo to miało być Manu Chao! Czytałem nawet taką opinię, że powinniśmy wstydzić się podpisywać ten numer własną nazwą, bo to jest Manu Chao. Nieprawda. A to dlatego, że nie ma w jego repertuarze piosenki na tych dźwiękach, z taką linią wokalną. To jest numer zaaranżowany w estetyce Manu Chao, jest nawet takim jawnym plagiatem estetyki, ale nie jest zrzyną z jego konkretnego utworu. Chodzi o to, że zawsze chciałem nagrać taką piosenkę, która brzmi jak Manu Chao, bo go absolutnie uwielbiam. I jest to chyba jedyny przykład w naszej historii, że jakaś nasza piosenka w tak ewidentny sposób kojarzy się z twórczością innego artysty.

MS: Trzeci singiel to piosenka "Statek kosmiczny miłość". Tutaj zarówno tekst, jak i klip są tak przesycone słodyczą, beztroską i radością, że aż ocierają się o groteskę. Można odnieść wrażenie, że zamiar był odwrotny, że postanowiłeś zabawić się w prześmiewcę, przerysować takie hedonistyczne nastawienie do życia.

MK: A skąd! Przyjedź do Wrocławia i zobacz, jak ja i moi znajomi bujamy się po mieście na rowerach całymi dniami (śmiech). Ten tekst, jeśli mu się dobrze przyjrzeć, wcale nie jest taki wesoły. Składa się z różnych zbiorów sensowych, obydwie zwrotki są to bowiem smsy bez poprawek, ale skleja je taki energetyczny strumień. A teledysk? Zaprosiliśmy znajomych i przyjaciół na piknik w centrum miasta, chcieliśmy zbudować z kartonu statek kosmiczny miłość. Kupiliśmy dużo jedzenia, trochę alkoholu i życzyliśmy wszystkim dobrej zabawy. Nakręciliśmy po prostu nasze popołudnie. To nie była kreacja, nikt nie został ustawiony czy przebrany. Stanowimy taką właśnie społeczność i jest między nami taka wyjątkowa energia. W ogóle ideą tych trzech ostatnich klipów: "Mechaniczne schody...", "Jesteś mały", "Statek kosmiczny...", których autorką jest Agata Uniatowicz, jest to, że mają one być klipami antymaintreamowymi, nie w sensie, że mają być w opozycji, tylko że nawet nie próbujemy zrobić niczego, co by się pojawiło w stacjach typu MTV czy VIVA. Wcześniej robiliśmy bardziej komercyjne teledyski, ale tak trochę niechcący, bo wtedy mniej kontrolowałem akcję obraz. I dlatego były one jakby w różnych zbiorach, różnie pokazywały zespół. I dopiero od pewnego momentu pojawia się taka totalna spójność naszych klipów.

MS: Panuje, przynajmniej w pewnych kręgach, taka opinia, że komercyjne stacje radiowe, czyli większość stacji, serwują straszną i żenującą papkę muzyczną. Jak reagujesz na takie głosy, zwłaszcza wtedy, gdy któraś z twoich piosenek jest przez tego typu stację puszczana?

MK: Ja się z nimi zgadzam. Myślę, że w większości tych największych stacji dominuje muzyka, która ma charakter tła do windy. Natomiast mnie zawsze fascynowały takie zespoły, które potrafią funkcjonować w przestrzeni komercyjnej, a jednocześnie zachowują odrębność. Takim przykładem jest dla mnie zespół R.E.M. Oni nie planują sobie nagrać coś, co by leciało w radio, nie czuję w ich muzyce żadnej zdrady. I to jest dla mnie ścieżka...

MS: Wrócę jeszcze do koncertów. Jak wiadomo, na przestrzeni tych kilku lat zagraliście ich kilkaset. Czy któryś z nich został zarejestrowany i czy można spodziewać się jakiegoś wydawnictwa DVD zespołu Hurt?

MK: Nie, nie zarejestrowaliśmy jak dotąd żadnego. Dostaliśmy kiedyś wstępną propozycję od Jurka Owsiaka, by nagrać koncert na Przystanku Woodstock, ale finalnie do tego nie doszło. Ale owszem, chciałbym, żebyśmy wydali kiedyś DVD i jeśli tylko pojawi się taka możliwość, to na pewno ją wykorzystamy. Natomiast jeszcze w listopadzie tego roku ukaże się reedycja płyty "Czat" z 2005 r. i dodana będzie do niej płyta CD z koncertem, który zagraliśmy w Trójce.

MS: Jakie masz dalsze plany? Wspomniałeś, że przygotowujecie nową, premierową płytę. Na jakim etapie są te przygotowywania?

MK: W tej chwili mam około 7 zarysów tekstów i umówiłem się z basistą i gitarzystą, że od teraz będę spotykał się osobno z każdym z nich i będziemy robić zarys piosenek. Chcę, żeby chłopcy współtworzyli nowy materiał. Do wiosny napiszemy jakieś 10 utworów i wtedy wynajmiemy domek w Kotlinie Kłodzkiej, zawieziemy tam cały sprzęt i całymi dniami będziemy robić aranże tych numerów. Natomiast do współpracy przy doaranżowywaniu chcę zaprosić wielu różnych muzyków grających na różnorodnych, nawet dziwnych instrumentach. Całość będzie spięta konkretnym producentem. Wszyscy spodziewają się, że Hurt znów nagra fajne, singlowe piosenki i znów będziemy zamulać radio. A ja mam pomysł na zrobienie takiej surowej, antyprzebojowej płyty. Chcę też skorzystać z tego, że coraz bardziej przestaję krzyczeć i coraz bardziej zaczynam śpiewać. Na nowej płycie zaśpiewam więc bardzo delikatnie i ten delikatny wokal zmiksujemy z ostrym, punkrockowym brzmieniem. Myślę, że ta nowa płyta Hurtu ukaże się na jesieni przyszłego roku.

MS: Maciek, bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę.

MK: Ja również dziękuję.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Koncerty

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.