Zaloguj się. Nie masz jeszcze konta? Rejestracja »


Stratovarius - Timo Kotipelto - Eksperymentujemy, ale z umiarem

3 Stycznia 2011

Zespół Stratovarius uważany jest dziś za jeden z pionierów fińskiego power metalu. Do inspiracji jego twórczością przyznają się członkowie takich grup jak Nightwish czy Sonata Arctica. Pomimo licznych problemów i kilku istotnych zmian w składzie, z których odejście Timo Tolkki'ego w 2008 r. postawiło losy zespołu pod znakiem zapytania, pozostali członkowie udowadniają, że Stratovarius przetrwa i poradzi sobie nawet bez lidera. Już wkrótce, bo 14 stycznia ukaże się ich kolejny, trzynasty album studyjny zatytułowany "Elysium". Tymczasem grupa towarzyszy Helloween jako gość specjalny na trasie"The 7 Sinners World Tour" obejmującej również dwa występy w Polsce. Przed koncertem w warszawskiej Stodole 17 grudnia rozmawiałam z wokalistą Stratovarius, Timo Kotipelto.

fot. Marcin Szyszka
fot. Marcin Szyszka

Małgorzata Sęczak: Pod koniec listopada wyruszyliście w trasę koncertową z Helloween. Jak doszło do tej współpracy?

Timo Kotipelto: Z chłopakami z Helloween znaliśmy się już wcześniej, ale jak dotąd nie koncertowaliśmy wspólnie. Bodajże w maju zadzwonili do nas z taką propozycją, a my zgodziliśmy się bez wahania. Wówczas pracowaliśmy jeszcze nad nową płytą. Ale tuż przed rozpoczęciem trasy dowiedzieliśmy się o chorobie Jörga i o konieczności jego operacji [u perkusisty Jörga Michael'a wykryto raka tarczycy - przyp. MS]. Właściwie chcieliśmy się wycofać, jednak Jörg nalegał, byśmy tego robili, sam nawet znalazł zastępstwo za siebie w postaci Alexa Landenburga. Alex miał zaledwie tydzień, by opanować repertuar. Trochę nerwówki więc było przed tą trasą.

MS: Biorąc pod uwagę te trudności, jak oceniasz dotychczasowe występy? Jak radzi sobie Alex?

TK: Wiesz co, wydaje mi się, że jest naprawdę nieźle. Powiedziałbym nawet, że te kilka ostatnich koncertów było najlepszymi, jakie od dawna zagraliśmy, pewnie dlatego, że w końcu dograliśmy się tak do końca z Alexem. Jednak początki były trudne, wszyscy mieliśmy spore obawy co do niego, martwiliśmy się, czy sprosta on naszym oczekiwaniom. Chyba też po prostu trudno nam było przyzwyczaić się do nowej osoby w zespole. Ale Alex okazał się znakomitym perkusistą, bardzo się też z nim zakumplowaliśmy.

MS: A jakie macie relacje z chłopakami z Helloween? Wychodzicie razem na drinka po koncertach?

TK: Zdarza się, choć nie za często. Oni podróżują swoim autokarem, my swoim, a poza tym, oni kończą grać dużo później od nas, kiedy my jesteśmy już w hotelu, nie zawsze jest więc okazja spotkać się po koncercie. Ale świetnie się z nimi dogadujemy, to bardzo mili ludzie.

MS: Już niebawem, bo w styczniu, ukaże się wasz nowy album "Elysium". Czy na tej trasie prezentujecie już jakieś kawałki z tej płyty?

TK: Gramy tylko piosenkę singlową, "Darkest Hours". Układając setlistę doszliśmy do wniosku, że nie ma sensu grać więcej kawałków, których ludzie jeszcze nie znają, tym bardziej, że nie jest to trasa promująca nowy album. Inna rzecz, gramy gościnnie i mamy do dyspozycji zaledwie godzinę, więc nie możemy sobie pozwolić na to, by zagrać wszystko to, co byśmy chcieli.

MS: Możesz powiedzieć, że piosenka "Darkest Hours" jest przedsmakiem tego, co znajdziemy na płycie?

TK: Na singlu, a właściwie EP-ce znalazły się dwie nowe piosenki. Trudno mi właściwie porównać je do pozostałych, ponieważ na płycie znajdą się bardzo różnorodne kompozycje, ich rozpiętość jest dość szeroka. Oczywiście, są i mocniejsze, szybsze akcenty i wolniejsze kawałki, ale staraliśmy się, by nie były do siebie podobne. Tak generalnie, powiedziałbym, że nowa płyta to połączenie Stratovarious z lat 90-tych z nowoczesnym, gitarowym brzmieniem Matiasa Kupiainen'a.

MS: Czy w trakcie pracy nad płytą eksperymentowaliście trochę, szukaliście nowych rozwiązań, kierunków? Czy też postanowiliście trzymać się swojego tradycyjnego brzmienia?

TK: Zabawne, ale myślę, że ten album jest dla nas zdecydowanie bardziej tradycyjny brzmieniowo niż kilka ostatnich, które nagraliśmy. A zwłaszcza tych ostatnich nagranych z Timo Tolkki. Duży wpływ na ksztalt nowego, jak również poprzedniego albumu miał Matias, tym razem napisał 5 czy 6 piosenek. Trafił on do zespołu na miejsce Timo w 2008 r., od razu miał mnóstwo nowych, świeżych pomysłów. Ale jednocześnie Matias dobrze rozumie, jak zresztą wszyscy w zespole, że nie możemy nagle totalnie zmienić brzmienia, zerwać z tym, co graliśmy do tej pory, gdyż wówczas nie miałoby dla nas sensu dalej używać nazwy Stratovarius. Dlatego eksperymentujemy, ale z umiarem, raczej staramy się brzmieć jak tradycyjny Stratovarius. Na nowej płycie zdecydowanie to słychać.

MS: No właśnie, przez wiele lat Timo Tolkki był wyłącznym kompozytorem i twórcą waszego repertuaru. Czy po jego odejściu, a przed wydaniem "Polaris" w 2009 r. czuliście jakąś presję, by udowodnić, że jesteście w stanie poradzić sobie bez niego?

TK: Czuliśmy pewien rodzaj presji, ale jeśli chcieliśmy coś udowodnić, to tylko sobie. Że jesteśmy w stanie sami pisać piosenki, funkcjonować jako zespół. Kiedy pojawił się Matias, przenieśliśmy się z chłopakami na kilka tygodni do wynajętego domku na wsi, tam komponowaliśmy i nagrywaliśmy dema. Na tym etapie nie wiedzieliśmy nawet, czy dalej będziemy nagrywać pod szyldem Stratovarius, czy być może zmienimy nazwę. Atmosfera nie była najlepsza, wszyscy byliśmy strasznie wkurzeni na Timo. Ale o dziwo, napisaliśmy tam kilka zgrabnych kawałków, z których byliśmy całkiem zadowoleni. Co więcej, wciąż przypominały one Stratovarius. Stąd nasza decyzja, by zachować nazwę.

MS: A jak w tej sytuacji odnajdywał się Matias? Wiedział przecież, że będzie porównywany do Timo.

TK: Oczywiście, że wiedział. Ale niespecjalnie się tym przejmował. To bardzo wyluzowany, ale i rozsądny chłopak. Spotkałem go wcześniej tylko raz. A kiedy poszukiwaliśmy nowego gitarzysty, od razu o nim pomyślałem. Odwiedziłem go w jego studio i spytałem, czy chciałby do nas dołączyć. Nie namyślał się w ogóle, od razu się zgodził. Jeśli chodzi o umiejętności, to jest on chyba najlepszym gitarzystą, jakiego znam osobiście. Ma inny styl niż Timo, ale bez problemu radzi sobie ze starszymi kawałkami. W ogóle jest bardzo elastyczny, jeśli ma zagrać solówki Timo, to nie robi problemów, uczy się ich. A jednocześnie dodaje im coś własnego, jakiś swój pierwiastek i efekt jest niesamowity. Myślę, że mieliśmy szczęście, że trafił on do naszego zespołu.

MS: Z tego, co mówisz można odnieść wrażenie, że w końcu w waszym zespole panuje dobra i zdrowa atmosfera. Czy sądzisz, że ten skład utrzyma się trochę dłużej

TK: Tak, chciałbym bardzo, bo rzeczywiście obecnie panuje w zespole dobry klimat. Oczywiście nigdy nie można wszystkiego przewidzieć. Choroby Jörga też nie przewidzieliśmy. Na szczęście proces leczenia przebiega pomyślnie, wraca on do zdrowia i wszystko wskazuje na to, że już w styczniu dołączy do nas na trasie. Nie chcę zapeszyć, ale mam nadzieję, że Stratovarius przetrwa jeszcze wiele lat w obecnym składzie.

MS: Oprócz tego, że jesteś wokalistą Stratovarius nagrałeś też 3 solowe albumy, z których ostatni "Serenity" ukazał się w 2007 r. Czy teraz, kiedy twoje zaangażowanie w sprawy zespołu jest większe, masz zamiar kontynuować karierę solową?

TK: Szczerze powiedziawszy, to w chwili obecnej po prostu tego nie wiem. Swój pierwszy album, a w sumie i kolejne, nagrałem dlatego, że w Stratovarius w ogóle nie miałem możliwości się rozwijać. Timo wszystko pisał, komponował, aranżował. A ja miałem ambicje pisać własne piosenki. Natomiast teraz wszystkie swoje pomysły przelewam na twórczość Stratovarius. I najzwyczajniej nie mam czasu na jakieś dodatkowe projekty. Nie wykluczam, że być może w przyszłości nagram jeszcze coś na boku, ale na razie nie mam takich planów.

MS: Wrócę jeszcze do singla "Darkest Hours", a właściwie do jego okładki. Jeśli porównać ją do okładki płyty, to owszem, są elementy podobne, ale przede wszystkim uderza kontrast klimatu, krajobrazu: jedna jest mroczna, dość dołująca, z drugiej bije światło, ciepło, optymizm. Co chcieliście w ten sposób podkreślić?

TK: Chodzi o to, że ta piosenka singlowa ma wymowę raczej pesymistyczną i ta okładka właśnie to odzwierciedla. To trochę taka wizja przyszłości - jak będzie wyglądał nasz świat pięć, sto, czy tysiąc lat po tym, jak gatunek ludzki wyginie. Na jednym obrazku widać same zgliszcza, pozostawioną przez człowieka kupę metalu, a na drugim odrodzoną już planetę, piękną roślinność. Na okładce płyty jest też statek kosmiczny, ten sam, który pojawił się na okładce "Polaris". Ale tego już nie potrafię wytłumaczyć, prześladuje on nas po prostu (śmiech). Tak czy inaczej, to są tylko okładki płyt, trzeba do nich podejść pół żartem pół serio.

MS: W twoich tekstach często pojawiają się motywy związane z przyrodą - są morza, oceany, jest niebo, zorza, śnieg. To przejaw fińskiej melancholii?

TK: Bardziej chyba mojej prywatnej natury. Rzeczywiście, Finowie są raczej melancholijni, ale u mnie to ponoć chorobliwe. Może na scenie tego nie widać, ale jestem też dość introwertyczny, kiedy tylko mogę, to uciekam gdzieś daleko od ludzi, właśnie na łono natury. Uwielbiam na przykład godzinami leżeć na trawie i obserwować gwiazdy na niebie. Może to dlatego, że urodziłem się poza miastem i choć mieszkam w Helsinkach od 17 lat wciąż nie mogę przyzwyczaić się do tłoku, hałasu. Tęsknię za przyrodą, ciszą, ładnym krajobrazem. No a takie tęsknoty wychodzą w tekstach.

MS: Próbujesz wyrazić siebie porzez swoje teksty?

TK: Generalnie chyba tak, choć nie wszystkie są tak bardzo osobiste. Piszę też o tym, co mnie interesuje, na przykład astronomia, wszystko to, co się dzieje w kosmosie. Stąd ten temat gwiazd. Na przykład, na nowym albumie pojawi się piosenka "Event Horizon" - mówi ona o czarnych dziurach, które z pewnej odleglości pochłaniają wszystko. Event horizon to taka granica bezpieczeństwa, granica, do której można się posunąć. Ten tekst można sobie odczytać dosłownie, ale można i w przenośni. Często też chłopaki podsuwają mi jakiś pomysł, piszą muzykę, a ja mam dołożyć do niej tekst. Różnie więc z tekstami bywa.

MS: Finlandia uchodzi za kraj muzyki metalowej, wiele fińskich zespołów grających różnego rodzaju metal zrobiło karierę poza granicami waszego kraju. Z czego to wynika?

TK: Rzeczywiście coś w tym jest, chociaż jest to całkiem nowe zjawisko. Kiedy ja dołączyłem do Stratovarius w 1994 r. wcale nie było aż tak wiele grup grająch metal, a już zupełnie nieliczne były te grające power metal czy symfoniczny metal. Dopiero pod koniec lat 90-tych zaczęły wyłaniać się takie zespoły jak Nightwish, Sonata Arctica czy Twilight Guardians i z biegiem lat ich popularność coraz bardziej rosła. A w tej chwili jest już mnóstwo takich zespołów, w większości kopiujących muzykę tych największych, muzyka metalowa stała się bardzo, bardzo popularna w Finlandii. Widocznie to taka nowa tradycja. My mamy satysfakcję, że do pewnego stopnia ją zapoczątkowaliśmy.

MS: Stratovarius istnieje już ponad 20 lat, wydaliście w tym czasie 12 płyt studyjnych, ale tylko jedno DVD i to dość dawno, bo w 2000 r. Będziecie nagrywać coś podczas tej trasy?

TK: Na razie nie mamy takich planów, a to dlatego, że gramy tylko gościnnie i mamy okrojone możliwości czasowe. Ta trasa z Helloween potrwa jeszcze około 3 miesięcy, w międzyczasie wyjdzie płyta i od jej sprzedaży będą zależały dalsze plany koncertowe i promocyjne. Na pewno wiosną i latem zagramy kilka koncertów w Finlandii i być może wtedy zarejestrujemy jakiś materiał. Właściwie to już dwukrotnie nagrywaliśmy koncerty, które miały wyjść na DVD, ostatni nawet w tym roku, w Milanie. Ale za każdym razem ktoś z ekipy nawalał - albo reżyser, albo oświetleniowiec i w rezultacie nie byliśmy zadowoleni z tych nagrań. Niestety, nie wszystko od nas zależy.

MS: Zaczynałeś karierę grając na perkusji, dopiero później przerzuciłeś się na wokal. Grasz czasem jeszcze?

TK: A wiesz, że tak. Mam nawet w domu całkiem spory zestaw i lubię sobie od czasu do czasu powalić w bębny, szczególnie wtedy, gdy muszę coś odreagować. Od perkusji zaczynałem, ponieważ był to pierwszy instrument jaki dostałem od rodziców. Ale próbowałem też równocześnie śpiewać, co było potwornie trudne. Wówczas koledzy, z którymi wtedy grałem stwierdzili, że dużo lepiej wychodzi mi śpiewanie, znaleźli nowego perkusistę i niejako wypchnęli mnie przed mikrofon. Teraz jestem im wdzięczny, bo dużo więcej mogę przekazać śpiewając, niż grając na perkusji.

MS: Na koniec powiedz mi jeszcze, dlaczego koncertujecie w Polsce tak rzadko. Zdaje się, że jest to dopiero wasza trzecia wizyta. Jak na ponad dwudziestoletnią karierę, to trochę mało.

TK: Tak, po raz pierwszy graliśmy w Polsce jakieś 10 lat temu i szczerze powiedziawszy, nie bardzo pamiętam tamten koncert. W zeszłym roku natomiast zagraliśmy przed Sabaton w Bydgoszczy, no i teraz jesteśmy tu z Helloween. Wiesz, to w sumie nie od nas zależy, gdzie zagramy, to promotorzy ustawiają nasze koncerty. Ale z tego, co mi wiadomo, nie jesteśmy w Polsce zbyt popularni.

MS: Zatem dziś tu, w Warszawie, a jutro w Krakowie będziecie mieli okazję, by przekonać do siebie polską publiczność.

TK: Zdecydowanie. Będziemy się starać podwójnie:)

MS: Życzę więc powodzenia. I dzięki serdeczne za rozmowę.

Małgorzata Sęczak

dodajdo

Komentarze

JoannaTempest

22:24, 03-01-2011 | zgłoś

Zdecydowanie jeden z najlepszych wokalistów jakich power metal miał ''zaszczyt'' posiadac :) Bardzo dziękuję za ten wywiad, facet jest niesamowity!

Dodaj komentarzAby dodać komentarz musisz być zalogowany

Ostanio dodane wywiady

FEYM - WYWIAD! (wywiad)FEYM - WYWIAD!

FEYM to banda młodych, zdeterminowanych facetów rodem z Lublina. Wybuchowa mieszanka nowoczesnego hard & heavy serwowana przez zespół co prawda jeszcze nie zawojowała list przebojów, ale na nas zrobiła wrażenie.... czytaj cały wywiad...

Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią (wywiad)Limboski - Wesołe rozmowy z otchłanią

Jego głos jednym przypomina Maleńczuka, innym Ciechowskiego. Sam o sobie mówi, że jest śpiewakiem, który od jakiegoś czasu wyciera własnymi stopami sceny w klubach tego kraju i jest szczęśliwy z tego, co robi.... czytaj cały wywiad...

TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur (wywiad)TAPEWORM - Ostre brzmienie z serca Mazur

Wśród mazurskich miłośników mocniejszego grania mikołajska grupa Tapeworm zdążyła wywalczyć już sobie solidną pozycję. Muzycy zdradzają jednak, iż ze swą twórczością chcą trafić znacznie dalej. Zapraszam do lektury... czytaj cały wywiad...

Koncerty

Top 5 - wywiady

Najczęściej komentowane | czytane

Perfect - Niepokonany. Rozmowa z Grzegorzem Markowskim

Z Grześkiem na wywiad umawiałem się już od dawna. Zawsze jednak ciężko było się umówić, a w konsekwencji przeprowadzić wywiad. Grzegorz mimo zapracowania i wielu bezlitośnie krążących spraw, znalazł na szczęście... czytaj cały wywiad...

Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie (wywiad)Europe - Joey Tempest - Jesteśmy w optymalnej formie

Zdaje się, że dobra passa Europe trwa nadal. Po koncercie w Pradze na początku lutego zespół zrobił sobie krótką przerwę, by z nowymi siłami ruszyć w dalszą część europejskiej trasy. Tym razem celem był podbój... czytaj cały wywiad...

Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła. (wywiad)Acid Drinkers - Titus - Jakbyśmy powiedzieli całą prawdę to ta buda pod tytułem Rzeczpospolita nieźle by się zatrzęsła.

Titus to na naszej rodzimej scenie postać co najmniej nietuzinkowa. Znany z ogromnego poczucia humoru i rock n' rollowego stylu życia wzbudza szacunek niezliczonej ilości fanów i kolegów po fachu. Miałem okazję... czytaj cały wywiad...

Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen (wywiad)Sabaton - Joakim Brodén - W przyszłości odejdziemy trochę od tematyki wojen

Zespół Sabaton jest obecnie jednym z najlepiej sprzedających się szwedzkich "muzyczno-militarnych" eksportów. Ich szturm Europy trwa, w planach mają kolejne podboje. Okazuje się, że pomysł tworzenia piosenek-hymnów... czytaj cały wywiad...

Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę (wywiad)Kuba Kawalec. Mamy w sobie pewną pokorę

Na temat Happysad słyszałam masę opinii - najczęściej skrajnych. Zaczęłam się nawet zastanawiać, czy można coś o zespole powiedzieć i nie narazić się tym jakiejś grupie ludzi. Bo z jednej strony całe rzesze wielbiących... czytaj cały wywiad...

Nowe recenzje

Copyright © Rock Magazyn 2001-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone.